Planszowe

"Merlin's Company" - recenzja

tekst archiwalny - 15 grudnia 2008
„Shadows over Camelot” należy do moich ulubionych gier. Mimo że jest ona też jedną z najczęściej przeze mnie granych, do dziś mi się nie znudziła. Bardzo się ucieszyłem, gdy Days of Wonder zapowiedziało wydanie pełnoprawnego dodatku do tego tytułu – liczyłem na to, że doda on sporo nowości do odrobinę zaśniedziałej już rozgrywki. Czy spełnia on te nadzieje?

Obrazek



Odpowiedź można przewidzieć po spojrzeniu na elementy gry, które wymieniłem. Nie ma ich wiele, jak widać – dodatek nie wprowadza żadnego nowego questa, co jest jednym z największych minusów. Trzeba jednak zauważyć, że można w nim znaleźć dwie figurki i całkiem sporo kart. Pomimo wprowadzenia nowych rycerzy i dwóch istotnych zmian w zasadach (Merlin i karty podróży), nie mogę powiedzieć, żeby „Merlin's Company” zrobiło na mnie dobre wrażenie. Wydaje się, że wszystkie nowości są w jakiejś mierze niedopracowane, co sprawia, że dodatek ten prezentuje się jako napisany i wydany „na szybko”.

Nazwa: Merlin's Company
Autor: Serge Laget & Bruno Cathala
Wydawca: Days of Wonder
Liczba Graczy: 3-8
Czas Gry: 60-90 minut
Edycja: Angielska

Zawartość pudełka:
- figurka Merlina
- figurka Sir Bedivere'a
- 8 kart rycerzy
- 63 karty (w tym 16 kart podróży)
- pomarańczowa kostka życia
- instrukcja

Nie zamierzam poprzestać tylko na wymienieniu minusów „Merlin's Company” – chcę przedstawić każdy z nich osobno. Zacznijmy od tytułowego „bohatera” dodatku – czarodzieja Merlina. Pojawia się on w grze jako dodatkowa figurka (wykonana z podobną ilością szczegółów jak te z gry podstawowej), a jego rolą jest podróżowanie po planszy i pomaganie rycerzom. Gdy Merlin jest obecny na zadaniu, na którym znajduje się gracz, może on pociągnąć białą kartę jako darmową akcję. Nie jest to byle co – niejednokrotnie tych kart brakuje i każda robi różnicę na plus. Problem leży gdzie indziej – Merlin porusza się, gdy robią to postacie graczy.

Obrazek



Nową zasadą, którą wprowadza dodatek, jest fakt, że za każdym razem, gdy gracz chce wyruszyć na nowe zadanie, musi wpierw zadeklarować lokację, do której chce się dostać, a następnie pociągnąć kartę podróży z osobnej, czerwonej, talii. Część z tych kart sprawia, że na miejscu, na które dociera postać, pojawia się także Merlin – i nie można wybrać, czy on tam ruszy, czy też nie. Może to zepsuć dobrą sytuację, w której Merlin pozwala np. trzem postaciom ciągnąć kartę co turę, ponieważ poruszy się on na pole z obecnym tylko jednym rycerzem.

Reszta kart w talii podróży to głównie utrudnienia, często wymagające od gracza spełnienia jakiegoś warunku. Jeśli mu się nie uda, konsekwencje są nieprzyjemne – jak np. dodanie katapulty do oblężenia Camelotu lub dodanie czarnego miecza do Okrągłego Stołu. Kilka kart z tej talii to karty „Nothing Happens”, które pozwalają graczowi dotrzeć do celu bez przeszkód (są one okraszone cytatami z filmu Monty Pythona, co jest raczej chybione). Można też pociągnąć kartę „Vision”, która nakazuje graczowi ruszyć się na zadanie z Graalem, nawet jeśli chciał skierować swe kroki gdzie indziej. Potrafi to być wyjątkowo irytujące, szczególnie gdy obdarzony taką „wizją” gracz nie posiada żadnych kart Graala – a więc nie jest w stanie wykonać żadnej sensownej akcji po dotarciu na miejsce.

Skoro już o kartach mowa, należy zauważyć, że dodatek pozwala na granie w osiem osób, gdyż została wprowadzona nowa talia kart lojalności (oraz nowy rycerz, o czym później). Karty te nie różnią się niczym od tej samej talii w grze podstawowej, poza faktem, że jest ich więcej o jedną – dodatkową kartę Zdrajcy. To pozwala na uczestnictwo w grze dwóm zdrajcom - potencjalne utrudnienie dla doświadczonych graczy. Wśród innych nowych kart znajdują się też karty białe i czarne. Widać tutaj pewną nierówność – karty czarne dużo bardziej utrudniają grę, niż białe ją ułatwiają. Choć w białej talii znajdzie się kilka nowych przydatnych mocy (jak na przykład możliwość zakończenia wojny z Piktami lub Sasami, lub odrzucenie obecnej na stole karty czarnej), nie są one tak potężne, jak te ze „złej” talii.

Obrazek



Wszystkie te nowości wpisują się w dość jasno widoczny schemat – dodatek został stworzony po to, aby grę utrudnić, i to znacznie. Także nowi rycerze spełniają to założenie: są oni widocznie słabsi od tych dostępnych w grze podstawowej. Należy zauważyć, że w „Merlin's Company” otrzymujemy tylko nowe karty rycerzy, nie nowe figurki. Można mieszać ze sobą stare i nowe karty, ale oczywiście nie można grać dwoma rycerzami tego samego koloru (czyli jeśli wylosujemy Sir Gawaina, nie będziemy używać dostępnego w dodatku wymieniającego go Sir Borsa). Jako że Król Artur może być tylko jeden, nie ma oczywiście żadnej postaci, która by go wymieniała. Ponadto, dodatek sugeruje, że ta postać powinna być zawsze obecna w rozgrywce.

Istotnym plusem dodatku jest nowy rycerz, Sir Bedivere. Był on dostępny na różnych zagranicznych konwentach, a także można było go zdobyć kupując „A Company of Knights”, czyli zestaw figurek do „Shadows Over Camelot”. Dla Polskich graczy to zdecydowanie miły prezent - inni (szczególnie ze Stanów Zjednoczonych) narzekają, że posiadają już tą postać i że druga im nie potrzebna. Cóż, dla mnie był to jeden z powodów zakupienia dodatku...

Trzeba wspomnieć o jeszcze jednym minusie gry: część zasad jest niejasna, a krótka instrukcja wcale ich nie tłumaczy. Dotyczy to szczególnie niektórych kart podróży, a także i kilku rycerzy. Jedna z nowych postaci (Sir Gaheris) łamie zasadę opisaną w grze podstawowej, która mówi, że nie wolno przeglądać talii odrzuconych kart. To tylko kolejne z niedopracowań tego dodatku, które zapewne wynikły z nadmiernego pośpiechu. Na szczęście pośpiech ten nie miał wpływu na wykonanie gry – jest ono na poziomie gry podstawowej, a więc bardzo dobre.

Obrazek



Po przeczytaniu tej recenzji można by dojść do wniosku, że „Merlin's Company” to dodatek byle jaki, którego nie warto kupować. To nie do końca tak. Mimo wygórowanej, jak na zawartość, ceny (około 80 złotych), uważam, że każdy fan „Shadows over Camelot” powinien go posiadać – szczególnie jeśli gra podstawowa już trochę mu się przejadła. Pomimo swoich wielu wad, dodatek poszerza rozgrywkę w ciekawy sposób, dodając do niej emocje i podwyższając poziom trudności. Przyznam jednak, że jest mi całkowicie obojętne, czy gram z, czy bez „Merlin's Company”. I to właśnie przez tę obojętność ocena jest tak niska – spodziewałem się czegoś znacznie lepszego.

PLUSY:
- Bedivere
- Merlin
- różnorakie urozmaicenia gry
MINUSY:
- brak kontroli nad poczynaniami Merlina
- częściowo niedopracowane zasady
- niewielka zawartość pudełka w stosunku do ceny
OCENA: 6+/10
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 24 wrz 2018, 10:43 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka