Planszowe

"Tain" - recenzja

tekst archiwalny - 10 marca 2008
Gry miewają przeróżną tematykę. Dla zwolenników fantasy i science-fiction znajdzie się bardzo wiele tytułów. Ci, którzy preferują gry o tle z „naszego świata”, też nie mogą narzekać – wojenne, ekonomiczne, logiczne... Ale bywają takie pomysły na tło fabularne dla gry, które po prostu są interesujące same z siebie; a niewiele jest bardziej oryginalnych i jednocześnie osadzonych w autentycznej europejskiej tradycji, niż „Tain”.

Nazwa: Tain
Autor: Tomasz Z. Majkowski
Wydawca: Wolf-Fang
Liczba Graczy: 2-4
Czas Gry: 30-45
Edycja: Polska/Angielska/Niemiecka

Zawartość pudełka:
- 4 plansze, przedstawiające siedziby klanów
- 1 plansza innego królestwa, z torem tur
- 4 komplety po 18 żetonów, w kolorach czterech klanów
- 4 ekrany w kolorach graczy
- 25 żółtych znaczników bydła
- 12 czerwonych znaczników kosztowności
- 1 żeton rozgrywającego
- 1 czarny znacznik tur
- instrukcja

Tain to nazwa celtyckiego zwyczaju podkradania sobie nawzajem krów. Ta tradycja służyła ukazaniu męstwa i sprytu, zarówno młodych ludzi, jak i bardziej doświadczonych wojowników. Niejednokrotnie chodziło o prestiż klanu, ale i o dominację – gdy na zimę bydło jednego z klanów zostało rozkradnięte, musiał on prosić o pomoc i protekcję odpowiedzialnych za kradzież. Tain było więc tradycją, ale także stylem prowadzenia konfliktów międzyklanowych – a więc nieodłącznym, choć rzadko wspominanym, celtyckim zwyczajem.

Obrazek



Właśnie w przywódców klanów celtyckich przyjdzie się wcielić graczom w tej grze, a celem ich będzie jak najbardziej efektywne okradanie sąsiednich, oraz bronienie swoich, zagród i domów. „Tain” nazywany jest grą blefu i to nie bez powodu, gdyż ów element odgrywa tu istotną rolę. Do swojej dyspozycji gracze mają 18 żetonów, wśród których przeważają właśnie żetony Blefu (8). Reszta to postacie – Pan Domu, Chłopcy, Wojownicy oraz Córka Pana Domu. Używa się ich, aby zakradać się do domostw przeciwników i aby bronić się przed podobnymi zakusami.

ObrazekObrazek

Każdy z graczy posiada swoją planszę, na której znajduje się pastwisko i dom. Są tam odpowiednio 3 i 2 pola zewnętrzne, na których mogą znaleźć się żetony konkurentów, oraz tyle samo pól wewnętrznych, gdzie kładzie się swoje żetony. Rozgrywka, którą według instrukcji winien zacząć gracz najbardziej rudy, toczy się według prostego wzorca – gracze po kolei, zgodnie z ruchem wskazówek zegara, umieszczają po jednym żetonie na polach swoich lub przeciwników, dopóki nie zostaną one zapełnione lub dopóki wszyscy nie powiedzą „pas”. Gdy się to stanie, ściągane są Blefy, a następnie sprawdzane są wszystkie kombinacje, które wynikną z położonych postaci. Dla przykładu – Wojownik atakujący pole z Chłopcem, przebije się bez problemu i ukradnie krowę, ale gdyby na tym samym polu bronił Pan Domu, Wojownik zostałby przegoniony. Wszystkie kombinacje są przedstawione na ekranach-zasłonkach, które otrzymują gracze. Dla urozmaicenia można także wybrać się do „innego królestwa”, aby zdobyć dodatkowe krowy. Mogą to jednak robić tylko Wojownicy i Panowie Domu.

Obrazek



Zużytych żetonów nie odzyskuje się, dopóki nie pozbędzie się ich wszystkich, co trwa zazwyczaj dwie tury. Gra kończy się, gdy któryś z graczy zdobędzie pod koniec tury 11 krowę. Wtedy zlicza się punkty, po dwa za krowę, trzy za kosztowności (kradzione z domów) oraz 1 za schwytanych chłopców i 5 za pojmane Córki Pana Domu (w obydwu przypadkach zdarza się to tylko w wyjątkowych sytuacjach). Dodatkowo, gracz który zakończył grę, otrzymuje trzy punkty. Ten z uczestników rozgrywki, który zdobędzie ich najwięcej, jest zwycięzcą.

Obrazek



Gra jest niezwykle prosta, co jest jednocześnie jej zaletą i wadą. Zaletą, bo jest świetnym przerywnikiem między cięższymi tytułami oraz sympatycznym dodatkiem do imprezy ze znajomymi w niedużym gronie, wadą zaś, bo jest zwyczajnie... za prosta! Tak naprawdę nawet blef nie ma tutaj wielkiego znaczenia, gdyż w gruncie rzeczy ułożenie żetonów to kwestia przypadku, lekko może podlanego zdolnościami przewidywania ruchów przeciwników. Nie można też powiedzieć, aby była za bardzo dynamiczna – rozgrywka toczy się swoim, powolnym dość tempem, dając sporo czasu na oddech i rozgrywanie kolejnych jej etapów.

ObrazekObrazek

Należałoby powiedzieć parę słów o wykonaniu. Od tej strony „Tain” robi dobre wrażenie – pięknie ilustrowane żetony oraz karty graczy i zasłonki, oczywiście z obowiązkowymi plecionkami celtyckimi. Jednak jest tu parę mankamentów. Przede wszystkim zasłonki są źle złożone, na trzy części, ale w taki sposób, że za każdym rozstawieniem należy wygiąć jedną ze ścianek w przeciwnym kierunku, niż była złożona. Wynika to z ich długości i nie tylko jest to niewygodne, ale także na pewno skraca żywotność gry – ekrany będą się szybko niszczyć. Jest jeszcze jeden istotny problem z wykonaniem – żetony krów i kosztowności. Są wykonane z drewna i pomalowane żółtym i czerwonym lakierem (który ostatecznie osiąga kolor różowy) i co tu dużo mówić – śmierdzą tymże lakierem okropnie. Nowo otwarty egzemplarz potrafi doprowadzić do łzawienia oczu, a zapach ten zostaje także na palcach. Jedynie długotrwałe wietrzenie jest w stanie lekko pomóc, ale „aromatu” tego nie da się zabić do końca. Dużo lepiej sprawdziłyby się ładnie ilustrowane kartonowe żetony.

Obrazek



„Tain” został wydany jako niezależny językowo (żaden z elementów gry nie zawiera opisu jego działania, same symbole), stąd też wraz z grą otrzymuje trzy wersje instrukcji – polską, angielską i niemiecką. Są one napisane dość przejrzyście, ale nie ma tam opisanych dwóch istotnych zasad. Po pierwsze – znacznik inicjatywy jest przechodni, po drugie zaś - w razie remisu, do którego może dojść w „innym królestwie”, krowę wygrywa gracz rozgrywający lub ten, który siedzi najbliżej niego, według wskazówek zegara.

Obrazek



„Tain” jest grą ciekawą, choć nie porywa. Mnie osobiście ujął, gdyż zawsze chętnie zagram w lżejsze, mniej wymagające intelektualnie tytuły w ramach odskoczni od bardziej złożonych gier. Na zdecydowaną pochwałę zasługuje wykonanie (poza wytkniętymi przeze mnie mankamentami), po prostu cieszy oko. Jednak na pewno „Tain” nie spodoba się wszystkim. Bardziej wymagający gracze zignorują go ze względu na prostotę, tym lubiącym raczej party games niż długie gry wojenne powinien przypaść do gustu. Jedyną przeszkodą, która może do kupna zniechęcić zarówno jednych, jak i drugich, jest cena, a wynosi ona prawie 70 złotych.

PLUSY:
- grafiki
- lekka rozgrywka
- prosta
MINUSY:
- mankamenty wykonania
- braki w instrukcji
- być może nadmierna prostota
- cena!
OCENA: 7/10
KOMENTARZE (1) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Jok 25 lut 2013, 16:36
Grałem. bardzo zacna gra. "ukradłem Ci córkę...i co z Tego ukradłem Ci krowę" :D Ciekawy jestem czy wzorowali sie na Slainie.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 26 maja 2019, 10:44 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka