Planszowe

Nie byłbym sobą, gdybym był kimś innym – recenzja dodatku „Roll Player: Potwory i Sługusy”

Na pierwszy rzut oka „Roll Player” bazuje na nostalgii związanej z tworzeniem na kartce postaci w grach RPG czy też (w mniejszym stopniu) w grach komputerowych, bo, jak wiadomo, kreowanie bohatera jest już zabawą samą w sobie i potrafi zająć mnóstwo czasu. Po zapoznaniu się z rozgrywką dostrzega się kolejny aspekt: matematykę. Liczydło nie będzie konieczne, ale trochę trzeba pogłówkować.

Obrazek

Jak zostać bohaterem?


„Roll Player” jest planszówką, w której należy stworzyć postać z odpowiednimi statystykami. Minotaur Barbarzyńca będzie miał inne wymagania niż Mroczny Elf Narcyz, zatem każdy skupia się na własnej planszetce. O tym, że tytuł wydany przez Ogry Games cieszył się popularnością, może świadczyć 608 wpłat podczas zbiórki na wspieram.to, jak i zebrana kwota rzędu 59 142 złotych. Każdy, kto śledzi facebookowe grupy czy też fora, doskonale wie, że po wysłaniu paczek do wspierających, sporo osób chwaliło się swymi wynikami, jak również wymieniało nazwy, przydomki i cechy swoich herosów.

Obrazek

Wydźwięk był bardzo pozytywny, zatem wydawca poszedł za ciosem i zorganizował projekt realizacji dodatku zatytułowanego „Potwory i Sługusy”. Efekt? 669 przelewów i 68 185 złotych. Dużo osób kupiło od razu podstawkę z dodatkiem, zatem dobra sława nie minęła, a wiele graczy, bez wahania, wydało więcej, aby samemu przekonać się, czy zdania innych były słuszne.

Co w lochach piszczy…

Zawartość „Potworów i Sługusów” robi wrażenie, ponieważ w pudle nieco mniejszym od tego, które mieści w sobie podstawkę, ukryto sto siedemdziesiąt płótnowanych kart, sześć plansz postaci, osiemdziesiąt trzy kostki, masę żetonów, klimatyczny, drewniany znacznik pierwszego gracza, a także notes liczący pięćdziesiąt stron. Skupiając się na tym ostatnim komponencie, warto wspomnieć, że jego kartki stworzono w taki sposób, aby wyglądały na pożółkłe, co dobrze buduje atmosferę.

Komu przyda się notatnik? Każdemu, kto chce zapisać mnóstwo informacji o stworzonej przez siebie postaci. Jest to plusem nawet dla kogoś, kto gra jedynie w tryb solo, bo i tak szybko zapełni wypisanymi arkuszami na przykład tablicę korkową. Bez wątpienia to będzie mieć wpływ na klimat. Co można notować? Wartości atrybutów, broń, cechy, trofea, potwora, z którym się zmierzyło pod koniec zabawy, a także osiągniętą punktację.

Obrazek

Obrazek

Jakość kart i plansz dorównuje wydaniu „Roll Player”, czyli można ją uznać za bardzo dobrą, a kart nie trzeba wkładać w koszulki, ponieważ podczas rozgrywki nie trzyma się ich w dłoniach, zatem zużycie materiału potrwa naprawdę długo, a prawdopodobieństwo zniszczenia ich jest niewielkie (chyba, że wpadną do lawy). Do minusów zalicza się fakt, że rewers kartoników odznacza się nieco innym odcieniem, aniżeli ten z podstawki, lecz jest to czepianie się na siłę, bo ten mankament kompletnie nie wpływa na grę.

Plansze postaci przykuwają uwagę swym rozmiarem oraz wycięciami w miejscach atrybutów, jednak największe wrażenie robią kości, ponieważ jest ich sporo. Wzmocnienia są przezroczyste i ich najmniejsza wartość zaczyna się od trójki, natomiast Walki wyglądają jakby płonął w nich ogień.

Obrazek

Obrazek

Do innych kwestii należy zmieszczenie wszystkiego w jednym pudle. Do tego celu należy wykorzystać opakowanie od gry podstawowej, gdyż jest ono większe. Po wyjęciu wypraski uda się upchnąć każdy komponent. Natomiast bez usuwania jej, zmieści się mniej kart postaci (pięć sztuk), ale jest to ilość pozwalająca na rozgrywkę maksymalnej liczby graczy, lecz po prostu będzie mniejsza pula do wyboru, co akurat nie ma wielkiego znaczenia – plansze bohaterów różnią się głównie modyfikatorami atrybutów.

Jak wygląda heros?

Za opracowanie graficzne odpowiadał Luis Francisco, a ilustracje stworzył John Ariosa. Tak było w przypadku podstawki oraz dodatku, dzięki czemu oba tytuły są koherentne pod względem wizualnym. Rysownik ma styl, który może przypaść do gustu, a przede wszystkim jego prace świetnie nadają się do „Roll Playera”, bo wpisują się w klimat retro fantasy. Z nostalgią można popatrzeć na obrazy przedstawiające pancerz, potwora czy postać. Aż chce się kreować kolejnego herosa.

Obrazek

Mieczem czy pałką?

„Potwory i Sługusy” wprowadzają niewielkie zmiany w dotychczasowej rozgrywce, a także ubarwiają ją możliwością bitki z monstrami. Istotnym urozmaiceniem są kości Wzmocnienia, bo ich najmniejszy nominał wynosi „3”, zatem dzięki nim łatwiej zdobyć wysoką wartość atrybutu. Ciekawym dopełnieniem są kostki Doświadczenia, ponieważ, przede wszystkim, budują klimat (kto to widział – zrobić postać i nie expić?), a ponadto po prostu się przydają, więc warto je zdobywać. Na atmosferę wpływ ma także notes, bo przywodzi on na myśl klasyczne RPG i szkoda, że nie pojawił się już w podstawce.

Mechanika gry po dołączeniu „Potworów i Sługusów” nie ulega zbytnio zmianie, bo trzon pozostaje taki sam: należy dobierać kości, dbać o atrybuty postaci i kupować karty. Oprócz nowych kostek, ważną rolę grają pomniejsze monstra, dostępne do pokonania w fazie Rynku, zamiast dokonywania zakupu, na przykład, pancerza czy umiejętności. Każda bestia ma cechę wpływającą na liczbę kości Walki, którymi rzuci gracz. Rodzaj nagrody zależy od uzyskanej sumy oczek, ale najważniejszym profitem jest poznanie informacji związanej z Kryjówką, Pułapką czy Atakiem finalnego bossa. Te dane zapowiadają różne bonusy, aktywne podczas końcowego starcia, następującego po tym, jak wszyscy w pełni wykreują swego herosa. Warto powiększać tę wiedzę, bo ostateczne monstrum zapewnia wiele Gwiazdek Reputacji.

Obrazek

Obrazek

Komu sprzyja Fortuna?

Rzucanie kośćmi jest istotnym elementem rozgrywki, jednak nie można tu złościć się na losowość, ponieważ gracze często dokonują wyborów, a przede wszystkim pojawia się sporo okazji do zmiany lub przerzucania wyniku. Tytuł ma sporo mechanizmów pozwalających na manipulowanie sześcianami, przez co wiele rezultatów nie można uznać za przypadkowe. To od strategów zależy, ile zależności uda im się odnaleźć, dzięki czemu wywołają mały efekt domina, wpływając nawet na kilka atrybutów.

„Roll Player” wymaga analizowania swej planszetki, jak i tych należących do innych, ponieważ w trakcie zabawy pojawia się niewiele okazji na interakcję, zatem koniecznie trzeba wykorzystać każdą z nich. Gra charakteryzuje się głównie tym, że można ją śmiało określić mianem „każdy sobie rzepkę skrobie”, a oddziaływanie na innych jest dopuszczalne głównie poprzez zabranie wcześniej kostki lub przedmiotu z Rynku, które mogą zainteresować pozostałych. Czy zaliczyć to do plusów bądź minusów każdy musi określić indywidualnie, bo ilu graczy, tyle opinii i stylów gry. Jeżeli ktoś z zamiłowaniem rozpatruje swoje ruchy i możliwe drogi rozwoju, to na pewno zakocha się w planszówce wydanej przez poznańskie wydawnictwo.

Obrazek

Obrazek

Jesteś zwycięzcą herosem!

„Potwory i Sługusy” są tym, czego podstawka potrzebowała. Po zakończonym żmudnym kreowaniu bohatera, aż żal było nie ruszyć w bój, jednak teraz jest to możliwe. Ponadto wszystko zostanie udokumentowane w klimatycznym notesie, zatem chwała nie przeminie! Ogry Games wiedzą, jak zadbać o odważnych łowców potworów, dlatego przygotowali im solidne miecze, zbroje i kości. Zatroszczono się o klimat, a zwycięstwo pozostaje w gestii graczy.

Ocena: 5/5

Zarówno „Roll Player”, jak i dodatek „Potwory i Sługusy” znajdziecie w oficjalnym sklepie wydawcy Ogry Games.

KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 18 cze 2019, 07:53 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka