Planszowe

Koka, alpaki i kipu – recenzja gry „Catan: Narodziny Państwa Inków”

Seria „Catan” wciąż się rozwija. Różnorodność tytułów sprawia, że praktycznie każdy znajdzie odpowiednią dla siebie pozycję. Tym razem wydawnictwo Galakta oferuje fanom grę, w której będzie można doprowadzić do szczytu świetności swoje plemię Inków. W skrócie: koka, alpaki i Machu Picchu z głównej grafiki na pudełku zachęcają już na wstępie.

Obrazek

Co w środku?

„Catan: Narodziny Państwa Inków” mieści się w pudle standardowej wielkości dla tego typu gier. Po jego otwarciu oczom graczy ukazuje się mnogość elementów porozkładanych w tekturowej wyprasce. Mamy zatem dwadzieścia dziewięć pól terenu – po cztery z kategorii las, pastwisko, pola uprawne, po trzy z kategorii kamieniołomy, góry, dżungla, plantacja i wody przybrzeżne oraz dwa z kategorii morza. Wszystkie mają kształt heksagonu i zostały ozdobione tylko z jednej strony, a ich grubość może i pozwala na lekkie wyginanie między palcami, ale wciąż jest na tyle przyzwoita, że zniszczenie raczej im niestraszne. Jest również osiem ramek – trzy potrójne dżungli i morza oraz po jednej podwójnej z tych samych kategorii. Dodatkowo w pudełku znajdziemy cztery karty pomocy z informacjami na temat handlu i budowy, cztery arkusze plemion – po jednym dla każdego z graczy – czterdzieści cztery znaczniki rozwoju, dwie karty specjalne oraz dwadzieścia siedem żetonów z liczbami. Wszystkie tekturowe elementy nie odbiegają jakością od wspomnianych wcześniej sześciokątnych płytek.

Obrazek

Ponadto „Catan: Narodziny Państwa Inków” zawiera także aż sto pięćdziesiąt sześć kart, w tym sto kart surowców (drewno, wełna, ziemniaki, kamienie, ruda), trzydzieści sześć kart towarów (pióra, liście koki, ryby) oraz dwadzieścia kart rozwoju (sztuka walki, monopol, budowa dróg, wynalazek).
Kartoniki są cienkie i łatwo je podrzeć, jednak biorąc pod uwagę, że nie wymagają tasowania ani jakiejś większej interakcji, można na ten fakt przymknąć oko – większość czasu bowiem będą się one znajdowały na ręce gracza lub w specjalnym, plastikowym podajniku.

Obrazek

Dołączono również aż osiemdziesiąt pięć figurek w czterech różnych kolorach, wśród których znajdziemy miasta, osady, drogi, zarośla i Złodzieja. Do jakości tychże nie sposób się przyczepić – stanowią bowiem solidne plastikowe elementy, które wykonano z postaraniem i dbałością o szczegóły.

Oprócz powyższych komponentów do gry dołączono jeszcze dwie kości – zieloną i niebieską, które same w sobie są niezwykle ładne jak na zwykłe kości, gdyż nie są jednolite, a raczej mają w sobie jakby głębię – zielona idealnie imituje las, a niebieska na myśl przywodzi czysty, błękitny Ocean Spokojny i jego białe fale. Takie wykonanie sprawi, że niejeden planszowy perfekcjonista uśmiechnie się pod nosem – wszystko bowiem jest spójne i estetyczne.

Obrazek

Jeśli już o estetyce mowa, warto wspomnieć o grafikach zdobiących wszystkie nie plastikowe elementy. Jak przed chwilą napisałam, spójność to z pewnością cecha wyróżniająca omawiany tytuł. Wszystkie rysunki wykonano w klimacie, który pozwoli się wczuć w swoją rolę budowniczego plemion Inków. Ilustracje są proste i wyraźne, brak na nich zbędnych ozdobników – ograniczono się do ramki w stylu etno. Co więcej karty mają swój kolor przewodni, a więc dobierając je nie musimy się zbytnio skupiać na tym, co przedstawia grafika, gdyż wzrokowo już wiemy, że „to pomarańczowe” to kamienie, a „to szare” to ruda. Na kartach rozwoju z kolei przedstawiono już samych Inków – każdy z nich w charakterystycznym stroju, nakryciu głowy składającej się z opaski i piór, czy tak bardzo kojarzonych złotych, okrągłych kolczykach. A przecież to nie koniec, wszak heksagony ozdobiono równie minimalistycznie i w sposób zapewniający maksymalną czytelność całej planszy, którą na początku rozgrywki właśnie z nich stworzymy.

Obrazek

Całości pozytywnego wrażenia dopełnia spora ilość woreczków strunowych, dobrze dopasowana wypraska oraz pojemniki na karty. W „Catanie: Narodzinach Państwa Inków” nie ma miejsca na bałagan. Planszówkowi pedanci będą zachwyceni, bowiem wydawca pozwoli im na posegregowanie wszystkich elementów w odpowiedni sposób, gdzie każdy komponent ma swoje miejsce i jest ono idealnie dopasowane do jego rozmiarów.

I oczywista oczywistość – nie zabrakło instrukcji i almanachu. Ale nie bójcie nic, nie jest to ten typ almanachu, który ma osiemdziesiąt stron i spędza sen z powiek graczom! O tym szerzej w dalszej części tej recenzji.

Mały krok dla gracza, wielki krok ku chwale plemienia!
Już na pierwszej stronie krótkiej, bo zaledwie ośmiostronicowej, książki zasad twórcy proponują rozwiązania dotyczące jak najprostszego rozpoczęcia gry. Aby maksymalnie ułatwić uczestnikom zadanie, dzielą ich na tych, co znają zasady „Catana" oraz tych, którzy nie mieli jeszcze okazji usiąść do tego tytułu. Wskazują konkretne strony i kolejność ich czytania w taki sposób, by każdy poznał niezbędne informacje w możliwie łatwy sposób i mógł od razu przystąpić do rozgrywki.

Obrazek



Na początek należy ułożyć planszę z dostępnych płytek i ramek. Szczegółowe rozłożenie opisuje instrukcja, z zaznaczeniem, iż wskazany przykład będzie idealny dla początkujących, a ci bardziej zaawansowani mogą tworzyć pole rozgrywki według uznania. Na każdym heksagonie kładziemy żeton z liczbą, której wyrzucenie w późniejszej turze skutkować będzie otrzymaniem surowca w przypadku, gdy osada gracza graniczy z danym kartonikiem oznaczonym liczbą z kości.

Osady i miasta umieszczane są na skrzyżowaniach, a więc graniczą z trzema polami i tylko z tych pól uczestnicy otrzymują surowce. W wersji dla początkujących nie ma możliwości, aby dany uczestnik posiadał figurki w takim układzie, by móc zdobywać każdy surowiec. Figurki można ustawić na skrzyżowaniu tylko wtedy, gdy prowadzi do niego własna droga, a w bezpośrednim otoczeniu (czyli na kolejnym skrzyżowaniu) nie ma innej osady.

Obrazek

Z racji tego, iż zaawansowani gracze, według instrukcji, mogą zwyczajnie „kombinować” z ustawieniami płytek, cyfr i osad, omówimy po krótce tylko zasady dla początkujących.

Przebieg
Księga zasad dokładnie wskazuje, osady jakiego koloru gdzie powinny się znaleźć i w jaki sposób ułożyć do nich drogi. Po przygotowaniu planszy zgodnie z rysunkiem, każdy gracz otrzymuje dwa punkty rozwoju (po jednym za każdą osadę) oraz surowce według oznaczenia na stronach 2-3. Karty surowców znajdujące się na ręce muszą pozostać zakryte dla pozostałych graczy.

Zabawa dzieli się na dwie fazy:
a) Fazę zysku,
b) Fazę handlu i budowy.

Ad. a) Należy rzucić kośćmi, a następnie poszukać wyniku na heksagonach. Osady graniczące z płytką oznaczoną wyrzuconym numerem otrzymują surowce, przy czym osada daje jedną kartę, a miasto dwie.
Ad. b) By zbudować drogę, osadę lub miasto należy posiadać dane surowce w konkretnej ilości, wymienione na karcie pomocy. Jeśli brakuje kart, można oczywiście handlować – z bankiem lub pozostałymi graczami. Wymiana z bankiem jednak jest niekorzystna – za jedną potrzebną kartę musimy oddać trzy takie same, a w przypadku handlu z rywalem – w stosunku 1:1. Warto zatem zastanowić się, czy nie ponegocjować z pozostałymi uczestnikami. W tej fazie możliwa jest również budowa, a każda nowa osada lub miasto oznacza dodatkowe punkty rozwoju.

Obrazek

Rozgrywkę urozmaicają dodatki pod postacią kart rozwoju, kartonika Najdłuższa droga handlowa oraz Najpotężniejsza sztuka walki. Oznacza to tyle, że karty rozwoju pozwalają na dodatkowe, nierzadko darmowe, akcje (na przykład budowa dwóch dróg za darmo), czy manipulowanie Złodziejem. Z kolei kartoniki otrzymują osoby, które jako pierwsze albo zagrały dwie karty Sztuki walki albo zbudowały trakt składający się z trzech połączonych dróg. Każda z nich posiada zdolność specjalną, odnawiającą się co turę.

A skoro wspomniałam już złodzieja, to jest on również elementem podwyższającym poziom trudności. Aktywuje się go za każdym razem, gdy na kościach wypadnie „7”. Wówczas żaden z graczy nie otrzymuje zysku (wszak nie istnieje nawet żeton z numerem 7), a gracze posiadający więcej niż siedem kart na ręce muszą wybrać połowę i odrzucić. Ale to nie koniec roli rzezimieszka, bowiem przestawiony na pole surowców blokuje sąsiadujące z nim osady, a więc nie przynoszą one zysku, a dodatkowo gracz, który aktywował złodzieja może losowo ukraść kartę z ręki uczestnika, którego figurka sąsiaduje z blokowanym heksagonem.

Obrazek

W „Catanie: Narodzinach Państwa Inków” celem jest całkowite rozwinięcie trzech plemion. Aby to zrobić, należy zdobywać punkty rozwoju, które otrzymuje się za budowę osad i miast. Szczegółowe wymagania przedstawia arkusz plemion, który każdy planszówkowicz ma przed sobą. Po upadku każdego plemienia postępujemy zgodnie z instrukcją i do gry „wkraczają” zarośla. Ważne jest, że upadłe osady nie mogą się rozbudowywać, wciąż przynoszą zyski i mogą być przebudowane.

Kto zapoczątkuje Państwo Inków?
To, co cechuje tę grę to fakt niezwykle prostych zasad, które pozwalają na szybkie rozłożenie planszy i rozpoczęcie zabawy, bez konieczności żmudnego wyjaśniania mechanizmów i instrukcji. Co więcej, ogromnym ułatwieniem okazuje się wspomniany wcześniej Almanach, liczący ponad dwadzieścia stron. Nie stanowi on jednak omówienia nagłych, nieprzewidzianych dodatkowych reguł, a raczej jawi się jako forma indeksu. Na początku znajdziemy kilka słów od autorów, którzy omawiają historię i kulturę ludów żyjących w Andach. Dowiemy się z nich, jak rozwijali się Inkowie i ich Państwo, a każdy element występujący w grze – sieć dróg, handel wymienny, pismo węzełkowe, wynalazki, alpaki, rolnictwo, ruda, obróbka kamienia, drewno, liście koki, pióra, sztuki walki, a nawet Machu Picchu ¬ został po krótce omówiony. To nie tylko prosta w odbiorze i przyjemna oraz niezwykle ciekawa lekcja historii na temat dawnych i wcale nie tak dobrze znanych szarym zjadaczom chleba plemion, ale również możliwość jeszcze lepszego wczucia się w klimat „Catana: Narodzin Państwa Inków”.

Obrazek

Po przedsłowiu znajdziemy szczegółowy spis elementów, a dalej alfabetyczny spis nazw. Jest to bardzo przydatne podczas rozgrywki, gdyż zamiast przeglądać instrukcję i wyłapywać interesujące nas zdania, wystarczy przejść pod chociażby literę „Z”, podzieloną na „Zakładanie nowego plemienia”, „Zarośla”, „Zasadę odstępu” i „Złodzieja”, wybrać konkretny aspekt i od razu dowiedzieć się wszystkiego, co jest nam potrzebne na dany temat. Mam także wrażenie, że wielu grom przydałby się podobny indeks streszczający i segregujący najistotniejsze dla rozgrywki informacje, więc za to zdecydowany plus.

A na samym końcu, jeśli ktoś wciągnąłby się w „Catana”, mamy spis wszystkich tytułów z tej serii, wydanych w Polsce, z podziałem na grę podstawową, dodatki oraz samodzielne pozycje, dzięki czemu nieobeznany nowy fan franczyzy od razu wie, co kupować i w jakiej konfiguracji, by przypadkiem nie zaopatrzyć się w dodatek, nie mając wcześniej podstawki.

Kolejną zaletę omawianego tytułu stanowią różnego rodzaju urozmaicenia. Zasady są na tyle proste, iż rozgrywka może wydawać się monotonna, jednak dzięki dodatkom w postaci kart rozwoju czy Złodzieja i innych całość z pewnością nabiera smaczku.

Obrazek

Obrazek

Przemyślane utrudnienie rozgrywki i jednocześnie wprowadzenie do gry konieczności interakcji – handlu, targowania się z rywalami – stanowi chociażby początkowe umieszczenie osad w sposób uniemożliwiający dostęp do wszystkich możliwych surowców i towarów. Nie jest bowiem prawdopodobne, by tak rozwijać drogi i stawiać figurki, aby znaleźć się na odpowiednich skrzyżowaniach, nie łamiąc wcześniej zasady odstępu. Zastosowanie takiej formy pozwala na uniknięcie monopolizacji planszy i wyrównuje szanse.

Mechanika oparta po części na losowości, a po części na strategii, mimo że czasem irytuje, gdy na kostkach nigdy nie wypada wartość dająca nam surowce, nie jest na tyle uciążliwa, by zniechęcić do tytułu. Nawet przeciwnie – konieczność kombinowania to plus dla lubiących pogłówkować, choć też nie przeciążając się zbytnio.

Obrazek

I tak, przy budowie należy brać pod uwagę nie tylko położenie osad i dróg, ale również znajdujące się na heksagonach żetony liczb, bowiem wyrzucenie „12” jest z pewnością mniej prawdopodobne niż wyrzucenie „8”. Zresztą, ku ułatwieniu, liczby 6 i 8 oznaczono kolorem czerwonym, mówiącym o tym, że właśnie te dwie wartości mają największe prawdopodobieństwo „wyturlania”.

Drogi należy stawiać w sposób przemyślany, gdyż to one potem decydują o tym, gdzie i czy wybudujemy kolejną osadę, a przecież jest to bardzo istotne, w końcu musimy zbierać żetony rozwoju. Dodatkowo należy brać pod uwagę trasy, których nie ma w dżungli i na i przy wodzie, a więc niemożliwe jest postawienie tam swojej figurki. Sprytne manewrowanie pomiędzy dostępnymi heksagonami i obserwowanie poczynań rywali i rozbudowy ich plemion wymusza na graczach coś więcej, niż tylko „turlanie” i zbieranie kart.

Obrazek

Obrazek

Jedyny zarzut, jaki można postawić nowemu „Catanowi” to jakość niektórych elementów, ale i tutaj część przymknie oko, gdyż komponenty nie są na tyle eksploatowane, by mówić tu o konieczności stworzenia niezwykle odpornych i niezniszczalnych kart czy płytek. Sama grafika zaś jest przyjemna dla oka, spójna i ma swój niezaprzeczalny urok, a jednocześnie nadaje klimatu.

„Catan: Narodziny Państwa Inków” z pewnością przypadnie do gustu wielbicielom „Catana”, ale także tym niezaznajomionym z serią. Miałam przyjemność usiąść do niej z osobą, która nigdy nie grała w żaden tytuł z tego świata gier, a i do zaawansowanych planszówkowiczów również nie należy, więc szczerze mogę powiedzieć, że i jej „Narodziny Państwa Inków” bardzo się spodobały. Odpowiednia ilość główkowania, zachowująca balans z losowością, przemyślanie wprowadzona konieczność interakcji, wzięcie pod uwagę niuansów takich jak monopolizacja, prostota zasad, porządek w pudełku i ciekawy temat sprawiają, że w „Catan: Narodziny Państwa Inków” warto zagrać i to nie raz!

Ocena: 4.5/5

„Catan: Narodziny Państwa Inków” znajdziecie TUTAJ.



Za grę dziękujemy wydawnictwu Galakta.

KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 26 mar 2019, 03:40 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka