Planszowe

Zbudujmy sobie świat! – recenzja gry „Orbis”

Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być bogiem i mieć tak ogromną władzę, by móc zbudować wszechświat? Cóż, pomarzyć zawsze można, jednak wydawnictwo Rebel przygotowało dla graczy tytuł, który choć odrobinę da nam poczuć namiastkę owej siły. Zapraszam was na wielką przygodę, wcielcie się w bóstwa i poczujecie, jak ogromny trud spoczywa na ich barkach.

„Orbis” to pięknie ilustrowana gra kafelkowa dla od dwóch do czterech graczy. Głównym zadaniem jest zbudowanie własnego wszechświata z dostępnych kafli. Brzmi prosto? Ale wcale tak nie jest! Gwarantuję, że w trakcie rozgrywki wasze szare komórki rozgrzeją się do czerwoności od myślenia i nadmiernego kombinowania. Za to oczy nacieszą się barwnymi ilustracjami i postaciami bogów. Wśród komponentów znajdziemy głównie kafle, których łącznie jest siedemdziesiąt pięć sztuk (w tym dziesięć z wizerunkami bóstw), ponadto sto znaczników wyznawców, osiemnaście żetonów dezaktywacji, pięć zniżek, tyle samo świątyń oraz instrukcję.

Choć elementów nie jest tak wiele to znajdują się one w zbyt dużym pudełku. Uważam, że równie dobrze wszystko by się zmieściło w o połowę mniejszym. Przez to w opakowaniu tworzy się niepotrzebny bałagan, ponieważ woreczki strunowe są przeznaczone tylko na mniejsze komponenty, natomiast kafle leżą „luzem”. Aby ułatwić sobie przygotowanie gry musiałam się zaopatrzyć w owe woreczki. Z drugiej strony, może Rebel szykuje dla nas niespodziankę i ma w swoich planach wydanie dodatków do „Orbisu”? Właściwe posegregowanie kafli jest dosyć istotne w momencie rozłożenia, ponieważ wtedy trwa to krócej. Ogromnym plusem są bardzo proste i pozbawione zawiłości zasady, dzięki czemu da się je szybko wytłumaczyć.

Obrazek

Od czego zacząć? (opis gry przedstawiony jest dla czterech graczy)
W trakcie swojej tury gracz wybiera jeden kafelek z puli dziewięciu znajdujących się na środku stołu. Jeśli nie chce wykonać tego ruchu, ma jeszcze do dyspozycji pięć kafli bogów. Bóstwo możemy dociągnąć tylko raz na całą grę. Stworzony przez nas wszechświat będzie miał kształt piramidy o podstawie pięciu kafli, natomiast na samym szczycie umieścimy wybranego wszechmocnego. W ten sposób gra potrwa piętnaście rund, ponieważ tyle kafli każdy z graczy dociągnie w trakcie rozgrywki. Proces budowy wszechświata rządzi się swoimi prawami. Do dyspozycji mamy sześć różnych obszarów: farmę, wioski, lasy, wulkany, irygację oraz świątynię. Każdy z nich przynosi korzyści na koniec gry w postaci punktów kreacji, jednak aby tak się stało, musimy spełniać rozpisane warunki. Przykładowo: za obszary lasu możemy dostać punkty tylko i wyłącznie, kiedy kafelek będzie otoczony innymi we wskazanym kolorze, z kolei irygacja powinna znajdować się bezpośrednio nad innym obszarem, na przykład wulkanem.

Dodatkowo w grze wyróżnione są trzy poziomy obszarów. Pierwszy z nich nie będzie nam dawał zbyt wielu punktów, jednak pomoże zbudować solidną podstawę piramidy, natomiast następne są bardziej zaawansowane i tylko od nas zależy, w jaki sposób je wykorzystamy. Kafle, w momencie budowania drugiego i kolejnych rzędów, dokłada się tak, aby kolorystycznie pasowały do poprzedniego. Teraz kolej na wyznawców, ponieważ kim byłby bóg, gdyby nie wierzący w niego ludzie? W „Orbisie” pełnią oni ważną rolę – waluty. Chyba nie myśleliście, że obszary dostaniecie za darmo!? Większość kafli trzeba kupić, a im wyższy poziom, tym drożej. W trakcie dobierania kafla trzeba zapłacić za niego wyznaczoną „kwotę” i dołożyć wyznawców ze wspólnej puli do sąsiednich obszarów. W ten sposób kolejny gracz będzie mógł dobrać kafelek wraz z wiernymi, którzy zasilą jego „skarbiec”. Zasoby wyznawców gracza są ograniczone, na koniec swojej tury nie można mieć ich więcej niż dziesięć.

Obrazek

W trakcie gry każdy będzie się starał, aby jego wszechświat składał się z żyznych ziem, pięknych lasów i pól irygacyjnych, ale co się stanie, jeśli dojdzie do takiej sytuacji, kiedy nie będzie nas stać na kupno obszaru? Cóż, na takie ryzyko bogowie również muszą być przygotowani, ponieważ miejsce, na które nas nie stać zamienia się w pustkowie, dające nam na koniec zabawy ujemne punkty. Mają one również swoje dobre strony, ponieważ działają jak „joker”, to znaczy – zastępują kafelek dowolnego koloru. Pustkowia znajdują się na awersie kafelków, dlatego gracz i tak musi podjąć decyzję, który ze wspólnej puli chce dobrać. Teraz jesteście gotowi, aby stać się kreatorem własnego świata.

Kiedy już opadnie kurz po ciężkiej pracy boga…
„Orbis” to dynamiczna gra, której rozgrywka nie zajmie więcej niż czterdzieści pięć minut, pod warunkiem, że wśród was nie znajdzie się ktoś, kto musi przewidzieć wszystkie dostępne opcje doboru kafli. W tym przypadku zabawa może się trochę wydłużyć. Nie jest to jednak na tyle uciążliwe, aby miało popsuć radość z gry.

Ciekawym elementem są wyznawcy. Pierwszy raz spotkałam się z takim mechanizmem dokładania elementów gry do ogólnej puli ze wspólnego zbioru. Po kilku partiach gracze nauczą się przewidywać ruchy swoich przeciwników i będą starali się nie rozkładać wyznawców zbyt „gęsto”, ponieważ w trakcie zabawy może dojść do takiej sytuacji, kiedy na jednym kafelku znajduje się aż pięciu czy sześciu wyznawców. Każdy kreator powinien zapamiętać, że w tej grze wierni są na wagę złota!

Interesujący jest także obszar, na którym znajduje się świątynia, ponieważ na koniec może ona znacznie zwiększyć sumę punktów kreacji. To nagroda dla cierpliwych i wytrwałych. Owe kafle zawierają różną ilość ikon małych świątyń i tylko ten gracz, który zdobędzie ich łącznie najwięcej, dostanie aż jedenaście punktów. Trzeba przyznać, że na koniec gry jest to duży bonus, ale z drugiej strony wymaga od nas dużego skupienia i obserwowania ruchów przeciwnika, ponieważ trzeba pilnować, aby nie zebrał większej ilości symboli od nas.

Obrazek

Gra, w moim odczuciu, skaluje się bardzo dobrze, niezależnie czy będziemy grać w komplecie, czy tylko we dwoje. Naturalnie większe wyzwanie stanowi rozgrywka czteroosobowa, ze względu na wzmożoną podzielność uwagi. Wtedy musimy przewidzieć ruchy nie jednego, a trzech innych graczy, co staje się trudniejsze. Gra w dwie osoby jest mniej wymagająca, ale mimo to rozgrywka nie traci na jakości.

W „Orbisie” znajdziemy również negatywną interakcję, choć jest jej dosyć mało. Polega ona głównie na podebraniu kafelka, który bardziej przydałby się naszemu przeciwnikowi niż nam. W dalszym ciągu ten ruch się opłaca, ponieważ warto czasami zamienić obszar w pustkowie, aby pozbawić przeciwnika dodatkowych punktów.

Gracze nie muszą się martwić o regrywalność, ponieważ kafelków jest dużo i każdorazowe przetasowanie ich przed nową partią sprawia, że będą się one pojawiały w różnej kolejności. Autor również przewidział ten problem, projektując aż dziesięciu bogów. Czemu aż? Ze względu na to, że w trakcie jednej rozgrywki losujemy tylko pięciu, a pozostałych odkładamy do pudełka. W ten sposób każda partia będzie wyglądała inaczej. Na koniec gry bogowie także przynoszą nam pewne profity, dlatego dobrze jest przeanalizować każdy swój ruch w celu dobrania odpowiedniego bóstwa w finalnej fazie rozgrywki.

„Orbis” to fantastyczny tytuł rozgrzewający umysł przed cięższymi tytułami. Na duży plus zasługują przede wszystkim reguły, ponieważ za prostymi zasadami kryje się całkiem wymagająca gra. Polecam wszystkim estetom, którzy cenią sobie jakość i wykonanie komponentów oraz tym, którzy lubią kombinować.

Ocena: 5/5


Dziękujemy wydawnictwu Rebel za przekazanie egzemplarza do recenzji.


Obrazek

KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 27 maja 2019, 07:10 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka