Planszowe

Jak nie urok, to… - recenzja gry planszowej „W roku Smoka”.

Zapewne wszyscy pragniecie dobrobytu i powszechnego szacunku. Przed nami jednak rok 1000 – rok Smoka. Nadciąga dwanaście długich miesięcy, w trakcie których będziemy musieli stawić czoła niekończącej się fali nieszczęść. Na koniec roku tylko nieliczni będą mogli mówić o sukcesie. Warto więc już teraz pomyśleć o przyszłości i uważnie dobrać doradców.

„W roku Smoka” to dzieło znanego wszystkim Stefana Felda – autora tytułów takich jak „Zamki Burgundii”, „Badacze głębin” czy „Bruges”. W grze wcielamy się w role chińskich szlachciców starających się zwiększyć dobrobyt oraz prestiż swoich prowincji. W walce o lepsze jutro będą nam pomagali nasi wierni doradcy, aby jednak okazali się skuteczni musimy wezwać ich w odpowiednim momencie.

++

Po przygotowaniu planszy do gry zgodnie z instrukcją każdy z graczy wzywa do siebie dwóch młodszych stażem dworzan. W grze mamy bowiem do dyspozycji bardziej oraz mniej doświadczonych doradców. Ci pierwsi pozwalają nam uzyskać więcej różnego rodzaju bonusów, natomiast Ci drudzy z racji młodości przesuwają nas dalej na torze postaci (pozycja na nim decyduje o kolejności wykonywania akcji w kolejnej rundzie). Dobieranie postaci rozpoczyna najstarszy gracz, a następnie kolejka toczy się zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Należy tutaj pamiętać o zasadzie, że dwójka graczy nie może wykorzystać kombinacji dwóch takich samych dworzan. Poza tym wszyscy zaczynają z dwoma dwupoziomowymi pałacami. W trakcie gry możemy dobudowywać im piętra lub stawiać zupełnie nowe budynki. Nie ma żadnego ograniczenia jeżeli chodzi o liczbę pałaców, ale każdy z nich może mieć maksymalnie trzy piętra.

Właściwa rozgrywka składa się z czterech faz – akcji, postaci, wydarzeń oraz punktacji. W fazie akcji tasowane są karty akcji (podatki, budowa, zbiory, pokaz fajerwerków, parada wojskowa, badania przywilej), które następnie rozkłada się na planszy w tylu grupach ilu jest graczy. Karty należy podzielić możliwie równo, a następnie gracze zgonie z kolejnością na torze postaci wybierają pola z których chcą skorzystać. Z jednej grupy akcji może skorzystać tylko jeden gracz. Gdyby ktoś inny uparł się i bardzo chciał wykonać działanie dostępne w zajętej już grupie musi za taką przyjemność zapłacić aż 3 juany. Jest to całkiem spora sumka, więc naprawdę nie opłaca się nam zaniedbywać toru postaci.

++

W fazie postaci każdy z graczy wybiera jedną kartę doradcy z ręki i o ile jest on jeszcze dostępny w puli znajdującej się na stole może go wezwać do swojego pałacu. Ilość osób przebywających w pałacu zależy od ilości pięter – jedno piętro gwarantuje na miejsce dla jednej postaci. Gdyby pod koniec rundy zdarzyło się, że w którejś z naszych posiadłości nie będzie nikogo, to nasz pałac podupada i traci jedno piętro. W fazie trzeciej rozpatrujemy wydarzenie przewidziane na dany miesiąc, a następnie przechodzimy do punktacji. Gracze otrzymują po jednym punkcie za każdy pałac, za każdego smoka znajdującego się na wachlarzach dam dworu oraz za każdego smoka na posiadanych przywilejach. Na końcu gry możemy zdobyć dodatkowe punkty za każdego doradcę, jakiego posiadamy, za każdego mnicha oraz za pozostałe nam juany.

Gra trwa dwanaście rund, a każda z nich symbolizuje jeden miesiąc. Na początku każdej z nich rozpatrywane jest jedno z 6 wydarzeń. Przez pierwsze dwa miesiące nie dzieje się nic specjalnego – jest to czas, w którym gracze mogą przygotować się na nadciągające przeciwności losu. Przyjdzie im bowiem zmierzyć się z suszą, zarazą, najazdem Mongołów, podatkami czy pokazem fajerwerków. Przed każdą rozgrywką wydarzenia te są układane losowo, dzięki czemu każdorazowo musimy obrać nieco inną strategię. Ostateczne zwycięstwo w dużej mierze zależy od tego czy uda nam się wyjść cało ze wszystkich opresji. Oczywiście jeżeli raz lub dwa damy ciała to wciąż możemy wygrać, ale stanie się to nieco trudniejsze.

++

Chociaż same zasady są proste do wytłumaczenia i opanowania, to rozgrywka daje nam spore pole do popisu. Gra posiada niewielki stopień losowości przez co miłośnicy gier strategicznych powinni ją polubić. Jeżeli chodzi o wykonanie gry, to stoi ono na przyzwoitym poziomie. W pudełku brakuje jednak wypraski, która pozwoliłaby na porządne posegregowanie elementów i zachowanie porządku. Wydawca co prawda dorzucił kilka woreczków strunowych, ale moim zdaniem jest ich zbyt mało, żeby pedantyczni miłośnicy planszówek mogli czuć się usatysfakcjonowani. Lepsza organizacja przestrzeni w pudełku z pewnością nieznacznie podniosłaby cenę, ale biorąc pod uwagę, że gra ukazała się na naszym rynku w swoje 10 urodziny być może warto byłoby w to zainwestować.

Szata graficzna jest prosta, można wręcz powiedzieć, że surowa. Mimo to dobrze komponuje się z tematyką gry (chociaż nie podnosi znacząco klimatu). „W roku Smoka” to tytuł składający się z całej masy różnych komponentów. Nie ma ich co prawda tak dużo jak w „Agricoli”, ale przed pierwszą rozgrywką czeka nas całkiem sporo wyciskania różnego rodzaju kafelków i żetonów. Większość elementów została wydrukowana na grubym kartonie, więc raczej trudno będzie je uszkodzić w trakcie zabawy.

++

Pomimo tak wielu plusów istnieje całkiem spora grupa osób, które tej gry najzwyczajniej w świecie nie polubią. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że mechanika wywiera na graczach bardzo dużą presję. Naprawdę ciężko jest się przygotować na zbliżające się wydarzenia, a zaliczenie kilku niepowodzeń pod rząd jest niemalże równoznaczne z porażką. Poza tym, jeżeli w pewnym momencie popełnimy jakiś błąd to praktycznie niemożliwym jest dogonienie rywali, którzy po kilku rundach wyprzedzą nas pod wszystkimi względami. Wiążę się z tym również, złośliwe lub nie, blokowanie akcji innym graczom. Jeżeli jesteśmy ostatni w kolejności i nie posiadamy sporej ilości monet, to może się zdarzyć, że przez pół gry nie będzie nam dane wykonać tak istotnej akcji jak chociażby budowa. To zaś uniemożliwi nam wzywanie odpowiedniej ilości nowych doradców i odparcie comiesięcznych fal nieszczęścia. Ten aspekt gry może sprawić, że część osób będzie zła, a część poczuje się po prostu pokrzywdzona przez co może dojść przy stole do różnych nieprzyjemnych sytuacji.

Moje odczucia względem „W roku Smoka” są mieszane. Chciałabym lubić tę grę, ale chyba nie potrafię. Tematyka oraz ogólne założenia wzbudziły we mnie na początku wiele entuzjazmu i być może miałam nieco wygórowane oczekiwania względem tego tytułu. Jakby jednak nie było minusy, o których wspomniałam zdecydowanie przeważyły nad wszystkim zaletami. Nie jest to jednak wina samej gry, a bardziej faktu, że ja nie lubię gier mogących wywołać tyle negatywnych emocji. Być może wasze odczucia będą zupełnie inne.

Zalety:
- Wydawca dodał do podstawnego wariantu gry dwa dodatki,
- Proste do wytłumaczenia i opanowania zasady,
- Dynamiczna rozgrywka,
- Niewielki element losowości.

Wady:
- Bardzo trudno dogonić rywali, którzy nas wyprzedzili,
- Duża presja ze strony gry (odbywających się co turę wydarzeń),
- Nie do końca satysfakcjonujące wydanie.

Obrazek



Więcej na temat gry możecie dowiedzieć się ze strony Wydawnictwa:

https://www.rebel.pl/product.php/1,303/ ... Smoka.html
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 22 lis 2017, 14:06 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka