Planszowe

Na okładce National Geographic - recenzja gry "Kostaryka"

Lasy deszczowe, tukany, jaguary, kapucynki... Czy jest coś, co bardziej kojarzy się z egzotyką? Kto nie marzył, by choć raz wybrać się do takiego raju na ziemi, gdzie natura wiedzie prym, bez ingerencji człowieka? Do tej pory wszystkie malownicze krajobrazy mogliśmy zobaczyć głównie na łamach gazet podróżniczych, czy w telewizji. Teraz mamy szansę sami wcielić się w odkrywców i zrobić zdjęcia najciekawszym gatunkom zamieszkującym Amerykę Środkową. A wszystko to za sprawą nowej pozycji od wydawnictwa Lacerta.

Pudełko jest stosunkowo niewielkie, co można uznać za plus tej planszówki, bowiem jego wymiary pozwalają na swobodne przenoszenie gry. Z łatwością zmieści się ona do plecaka, czy większej torebki, można ją również wziąć w rękę.

++

Po otwarciu wieka, oczom właściciela ukażą się sześciokątne żetony terenu, wykonane z grubego kartonu - dzięki jakości tworzywa, ich przypadkowe zniszczenie, czy wygięcie jest praktycznie niemożliwe. Następnie wzrok pada na drewniane, kolorowe znaczniki uczestników wyprawy oraz jeden, duży, czarny pionek, symbolizujący szefa ekspedycji. Tutaj również brak zastrzeżeń co do jakości komponentów. Ostatnim elementem (nie licząc instrukcji) są karty pomocy, na których, z jednej strony, widnieje tabela punktacji, a z drugiej przypomnienie, jakie jest prawdopodobieństwo spotkania więcej, niż jednego zwierzęcia na danym terenie oraz jakie istnieją szanse na natknięcie się na zagrożenie. Fragmenty te są niestety zrobione z cienkiego papieru, jednakże ich ewentualne podarcie w żaden sposób nie wpłynie na jakość rozgrywki - wszystkie informacje i tak zawarte są w instrukcji.

Aby rozpocząć zabawę, należy najpierw rozsypać i wymieszać płytki terenu, dzielące się na trzy kategorie: wzgórza i góry, rzeki i mokradła oraz las deszczowy. Następnie, gracze układają z żetonów planszę w kształcie sześciokąta, o boku składającym się z pięciu kafelków. Kolejność rozłożenia znaczników jest całkowicie dowolna. Po stworzeniu planszy, każdy wybiera kolor swojej drużyny i układa po jednym, drewnianym, uczestniku wyprawy w każdym rogu figury, tym samym tworząc sześć grup odkrywców. Szefa, który zacznie rozgrywkę, gracze wybierają według własnego upodobania.

++

Osoba posiadająca czarny pionek steruje drużyną ekspedycyjną - wybiera dogodną dla siebie trasę sąsiadujących ze sobą sześciokątów i po kolei odsłania żetony terenu. Każdy z nich ma na odwrocie jakieś zwierzę - tukana brązowodziobego, jaguara, bazyliszka płatkogłowego, chwytnicę kolorową, kapucynkę czy rohatyńca herkulesa i zdjęcia tych właśnie okazów należy zbierać. Każdorazowo, po zrobieniu fotografii, gracze decydują (począwszy od szefa), czy zabierają wszystkie wykonane dotąd zdjęcia, tym samym odrzucając swój pionek do pudełka (co sprawia, że dana osoba nie weźmie już udziału w dalszej eksploracji tej konkretnej grupy), czy pasują i idą dalej. W miarę odkrywania kolejnych pól rośnie oczywiście zagrożenie, które zaznaczone jest symbolem moskita - jeśli uczestnicy, na swojej drodze, napotkają dwa takie znaki, odrzucają oznaczone nimi żetony, a reszta trafia do przewodnika wyprawy, który musi odłożyć swojego odkrywcę i przekazać dowództwo następnemu graczowi. Cała grupa przesuwana jest w puste miejsce po ostatnim zrobionym zdjęciu i kolejna runda zaczyna się od sąsiadującego z tą lokalizacją terenu. Jeśli nie ma już takiego pola, drużyna zostaje odcięta, a to oznacza dla niej koniec gry - wszystkie ludziki lądują w pudełku. Szef może także zostawić ekspedycję tak, jak stoi i pokierować inną, dowolną, w której znajduje się jego pionek.

Zabawa trwa do czasu, kiedy z planszy zniknie ostatni odkrywca lub wszystkie zdjęcia zostaną zebrane.
Punkty liczy się w zależności od ilości zdjęć zrobionych danemu gatunkowi. Za jedno gracz otrzymuje jeden punkt, za dwa - trzy, i tak kolejno - sześć, dziesięć, piętnaście, dwadzieścia jeden i, w przypadku siedmiu lub więcej fotografii - dwadzieścia osiem punktów. Przykładowo: jeśli dana osoba posiada trzy zdjęcia tukana i dziewięć zdjęć kapucynki, dostaje sześć i dwadzieścia osiem punktów, które następnie sumuje. Uczestnikom przysługuje także premia dwudziestu punktów za zebranie sześciu różnych gatunków zwierząt.

++

Rozgrywka wydaje się być prosta, wręcz banalna, i kompletnie niewymagająca. Po części jest to prawda, jednak, z drugiej strony, nie wystarczy po prostu iść przed siebie, gdzie się chce. Należy rozważyć prawdopodobieństwa zawarte na kartach pomocy - w górach mamy większą szansę na zrobienie dwóch zdjęć za jednym zamachem, ale też ten teren jest groźniejszy. Mimo że gra cechuje się praktycznie kompletną losowością, przy napotkaniu już jednego moskita, warto zastanowić się, czy chcemy pchać się tam, gdzie możliwość trafienia na kolejnego jest większa, czy może pójdziemy zachowawczo, przez las deszczowy. Nie jest to jednak kwestia, która wymaga ogromnego wysiłku intelektualnego (zwłaszcza, gdy mamy świadomość, że nawet po przemyśleniu ruchu i tak jesteśmy zdani na los i niemalże ślepe szczęście).

Nie oznacza to jednak, że przy grze nie można dobrze się bawić - zawsze fajnie zwinąć komuś przed nosem, tak nagle, cały stos zdjęć, tym bardziej, gdy wyprawa, która potem idzie już bez nas, trafia od razu na dwa pola zagrożenia. Rozgrywka jest dynamiczna, bo decyzje są proste - biorę zdjęcia, albo nie. To jednak sprawia, że czas trwania całej gry jest krótki; te trzydzieści minut, sugerowane przez wydawcę, to raczej maksimum, a podana przez niego górna, czterdziestopięciominutowa granica zdaje się być nieosiągalna.

Jeśli chodzi o instrukcję, jest przejrzysta i bez niedomówień; do każdej sytuacji dołączony jest przykład tak, aby nie było żadnych wątpliwości. Zasady są proste, a więc nie wymagają ciągłego zerkania do nich, wystarczy je raz przeczytać i można ruszać na wyprawę po terenach Kostaryki.

++

Według informacji na pudełku, tytuł przeznaczony jest dla osób od ośmiu lat. Uważam, że spokojnie do stołu mogłyby zasiąść młodsze dzieci. "Kostaryce" można przypisać rolę edukacyjną, gdyż w instrukcji znajdziemy całą stronę poświęconą ciekawostkom. W "Dodatku A" opisane są poszczególne zwierzęta - ich rozmiary, występowanie, cechy charakterystyczne i umiejętności. Swoje miejsce znalazły tam nawet moskity, przy których umieszczono wyjaśnienie, dlaczego to właśnie one symbolizują zagrożenie na kafelkach. Ponadto, w książeczce, zawarta jest także krótka informacja o samej lokalizacji - Kostaryce - gdzie się znajduje i jak funkcjonuje.

Gra nie jest pozycją wymagającą. Łatwe zasady pozwolą każdemu, nawet najmłodszemu graczowi, wziąć udział w zabawie, bez zbędnego analizowania. Świetnie sprawdzi się zarówno jako pozycja pełniąca funkcję edukacyjną, która z pewnością zaciekawi dzieci, jak i planszówka będąca uzupełnieniem wieczoru gier lub chwilą wytchnienia między trudniejszymi propozycjami.

Plusy:
- dynamika
- proste zasady
- rola edukacyjna
- jakość wykonania
- ciekawostki
- niewielkie wymiary pudełka

Minusy:
- nieco mdła oprawa graficzna
- może zanudzić bardziej wymagających graczy
- zbyt duża losowość, która sprawia, że ma się wrażenie braku kontroli
- rozgrywka jest za krótka
- brak wyzwań

Obrazek



Więcej na temat gry możecie dowiedzieć się ze strony Wydawnictwa:

http://www.lacerta.pl/index.php/nasze-gry/kostaryka
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 26 wrz 2017, 11:53 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka