Planszowe

A może by tak zamorski handel na wiosnę? - recenzja gry „Wikingowie. Na pokład!”.

Nie jest to pierwsza ani ostatnia gra, która nawiązuje w jakiś sposób do stylu życia lub wierzeń Wikingów. Na polskim rynku dostępne są takie planszówki jak „Wikingowie: Wojownicy Północy” czy „Czempioni Mitgardu”. Zresztą nie ma się co dziwić, bo to bardzo wdzięczny i chwytliwy motyw. Przyjrzyjmy się zatem dlaczego spośród tak wielu pozycji warto zwrócić uwagę właśnie na ten tytuł.

++

Wszyscy z otwartymi ramionami witają długo oczekiwaną wiosnę. Przyroda budzi się z zimowego snu, a wśród mieszkańców wioski panuje wielkie poruszenie. Zbliża się bowiem czas na wypłynięcie w pierwszą tego roku wyprawę. Każdy z dzielnych mężów chciałby dowodzić statkiem zawierającym najcenniejsze towary. Korzyści odniosą też Ci, którym uda się obstawić czyja drużyna wypłynie w morze dawnym statkiem. Rywalizacja jest więc zażarta, ale najważniejsze jest to, że do zwycięstwa można dojść wieloma różnymi drogami.

Gra wbrew pozorom nie jest trudna. Żeby rozpocząć zabawę wszyscy muszą wybrać kolor swojej drużyny – następnie należy pobrać z zasobów ogólnych tarczę, cztery żetony zakładów oraz odpowiednią ilość figurek wikingów właśnie w tym kolorze. Pierwszy gracz wybierany jest losowo, a ponieważ każdy będzie miał więcej niż jeden ruch należy zajrzeć do instrukcji, żeby dowiedzieć się w jaki sposób swoje akcje będą wykonywali pozostali gracze (1221/1221, 123/231/312, 1234/4321). Następnie obok planszy wykładamy 7 ruf statków. Natomiast na samej planszy w odpowiednio do tego przygotowanych miejscach rozkładamy żetony wartości rynkowej, żetony towarów oraz dzioby statków i ich kadłuby. Te ostatnie należy rozmieścić w losowej kolejności, tak aby w żadnym z drakkarów nie powtarzały się takie same kolory.

++

Na planszy znajdują się różne pola akcji, z których gracze korzystają, żeby dokonać zakładu, załadować towary na łodzie, bądź przesunąć różne ich elementy w celu zyskania przewagi na wybranym przez siebie drakkarze. Ilość ruchów jakie możemy wykonać zależy od tego jak dużo osób bierze udział w rozgrywce. W grze dwuosobowej każdemu przysługują cztery akcje, w trzyosobowej po trzy zaś w czteroosobowej tylko dwie. Wybierać możemy spośród jedenastu różnych akcji, jednak im dany ruch jest lepszy tym bardziej oddalony jest od pola pierwszego gracza, a co za tym idzie tym później będzie można wykonać działania w następnej kolejce. Zabawa dobiega końca kiedy w morze odpłynie siódmy załadowany statek.

Gra przebiega w miarę sprawnie i dynamicznie. Oczywiście wszystko zależy od tego z kim w nią gramy, bo niektóre akcje wymagają sporego zastanowienia się. Dłuższe rozmyślania nad każdym ruchem są widoczne, zwłaszcza gdy zabawa dobiega końca i wszyscy starają się znaleźć sposób na zdobycie chociaż jednego dodatkowego punktu. Teoretycznie przedział wiekowy dla „Wikingów” zaczyna się od ósmego roku życia. Powiem tak – poziom rozgrywki narzucają sami gracze. My bawiliśmy się w gronie samych dorosłych, więc wcale nie było tak łatwo. Same zasady są jednak proste, a instrukcja napisana w sposób przystępny, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby próbować wciągnąć do zabawy młodszych graczy.

++

Rozgrywka dwuosobowa wypada nieco gorzej niż zabawa w gronie trzech czy czterech osób (zresztą jak w wielu innych tytułach). Nie oznacza to jednak, że jest słaba. Po prostu taki właśnie jest urok planszówek, w których coś obstawiamy – im więcej graczy tym ciekawiej. Zresztą w instrukcji przewidziano dodatkową zasadę, którą można wprowadzić grając we dwójkę. Taki wariant rozgrywki ma też pewną zaletę – graczom przysługuje większa ilość ruchów przez co łatwiej mogą realizować swoje strategie.

„Wikingowie. Na pokład!” to gra, która przede wszystkim robi ogromne wrażenie wizualne. Uczestnicy zabawy mają do dyspozycji trójwymiarowe drakkary, pięknie zilustrowaną planszę oraz świetnie wykonane żetony i figurki. Pudełko zawiera nawet wypraski umożliwiające utrzymanie w nim idealnego porządku. Dzięki temu, że wszystkie elementy gry mają swoje miejsce sprawnie można przygotować każdą nową rozgrywkę. Szata graficzna i komponenty wchodzące w skład gry nie są jej jedynymi atutami. Również klimat i mechanika zasługują na pochwałę.

Na koniec jeszcze tylko kilka słów podsumowania - "Wikingowie" to planszówka dopracowana zarówno pod względem grafiki jak i mechaniki. Jej zasady są na tyle proste i uniwersalne, że może do niej zasiąść naprawdę zróżnicowane towarzystwo. Tytuł ten sprawdzi się zarówno w rodzinnym gronie jak i wśród znajomych. Ma w sobie coś, co zauroczy zarówno fanów strategii, ekonomii a nawet niedzielnych graczy. Nam się bardzo spodobała, więc możemy Wam polecić z czystym sumieniem.

++

Zalety:
- Świetne wykonanie (piękna szata graficzna, wypraska, trójwymiarowe drakkary).
- Proste i przystępne zasady.
- Strategia zmienna od ilości graczy.

Wady:
- Mechanika nie wnosi do świata gier planszowych nic nowego.

Obrazek

KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 19 paź 2017, 22:59 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka