Planszowe

Za pan brat z tyranozaurem - recenzja gry planszowej "Dino kontra dino"

Miliony lat temu naszym globem rządziły wielkie gady. Gdyby nie upadek wielkiej skały z kosmosu, kto wie, jak dzisiaj wyglądałaby cywilizacja? Meteor może spowodował wyginięcie dinozaurów, ale na pewno nie uniemożliwił wzrostu fascynacji nimi wśród dzieciaków wiele wieków później. Kto za młodych lat nie interesował się nimi, kto nie posiadał zabawkowych dinusiów i takich też książeczek? Tym razem Reiner Knizia, jeden z najbardziej rozpoznawalnych twórców gier planszowych, wymyślił grę ku uciesze milusińskich.

Obrazek



W pudełku z grą „Dino kontra dino” znajduje się 45 kart dinozaurów, 30 kart wydarzeń, drewniana figurka dinozaura (jako pionek określający pierwszego gracza) oraz bonusowy plakat. Każdy z uczestników otrzymuje po trzy karty dinozaurów, następnie z wcześniej przetasowanej talii kart wydarzeń dobiera się jedną i czyta znajdujący się na niej opis. Najczęściej przedstawiają one naturalne katastrofy, które mogły mieć miejsce miliony lat temu, takie jak wybuchy wulkanu, powodzie czy trzęsienia ziemi. Następnie gracze wybierają po jednym gadzie z ręki i kładą go zakrytego przed sobą. Kiedy już wszyscy dokonali wyboru, odsłania się je, odwraca kartę wydarzenia i sprawdza, który dinozaur był najlepiej przystosowany do przetrwania. Na każdej karcie dinozaura znajdują się bowiem statystyki czterech cech: drapieżności, rozmiaru, szybkości i zdolności adaptacji. Wydarzenie na swoim rewersie ma pokazaną cechę (lub cechy), które pomagają w przetrwaniu danej katastrofy. Który z wyłożonych dinozaurów ma ją najbardziej rozwiniętą, wygrywa (w przypadku dwóch cech ich statystyki dodaje się do siebie). Gracz, którego dino przeżył, otrzymuje w nagrodę kartę wydarzenia oraz pionek dinozaura. W przypadku remisu wygrywa osoba dysponująca znacznikiem, lub ta siedząca najbliżej do niej, licząc według wskazówek zegara. Rozgrywka toczy się do momentu, kiedy zabraknie kart do dobierania dla wszystkich graczy. Wtedy należy zagrać ostatnie dwa wydarzenia i zakończyć pojedynek. Zwycięża osoba z największą ilością punktów. W przypadku remisu wygrywa ten, kto zgromadził więcej znaczników drapieżności. Jeśli nadal nie ma zwycięzcy, po kolei decydują znaczniki rozmiaru, szybkości i na końcu adaptacji.

„Dino kontra dino” to gra, która z opisu przypomina inne, dosyć podobne w przebiegu rozgrywki tytuły, jak choćby „Barcelona czy Werona”. Niestety, w odróżnieniu od tego drugiego, nowy twór Reinera Knizi podążył raczej w kierunku takich jego pomysłów jak choćby „Kosmiczni piraci”. Ciekawy pomysł początkowy niestety utonął pod ciężarem powtarzalności i przewidywalności. Nawet młodsze dzieci zauważają lekką tendencyjność i przewidywalność wydarzeń. Na dodatek przy dość niewielkiej ich ilości, po kilku rozgrywkach każdy wie, jaka cecha pomaga w danym przypadku i w tym momencie losowo zwycięża osoba, która przypadkiem dobrała dinozaura z lepszymi statystykami. Czyni to rozgrywkę bardzo losową i niestety niezbyt zależną od graczy. Z drugiej strony dynamika gry nie jest na tyle wciągająca, by dzieci chciały często toczyć pojedynki wielkich gadów.

Zaletę stanowią dobrze graficznie przygotowane wizerunki dinozaurów, które – wraz z dwustronnym plakatem przedstawiającym wszystkie gatunki występujące w grze – stanowią niewątpliwą ciekawostkę dla dzieci. Niestety, prócz tego gra może zainteresować odbiorców tylko okładką i opisem, sama rozgrywka bowiem potwierdza to, że Reiner Knizia w swoich grach stawia na ich ilość, a nie jakość.

Paweł Olejniczak
Ocena 1/5
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 29 cze 2017, 06:34 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka