Planszowe

Czy zombie trąbi? - recenzja gry planszowej "Atak Zombie"

Co zrobić, gdy zombie zaatakują nasz dom? Jak dobrze ochronić szkołę? I skąd zombie w kościele? Na te pytania będą musieli odpowiedzieć uczestnicy gry „Atak zombie”, zaproponowanej przez firmę Foxgames.

Obrazek



Gdzie diabeł nie może, tam zombie pośle

Najnowsza gra stworzona przez Piotra Pińkowskiego zmusi fanów do stawienia czoła całym hordom nieumarłych i ocalenia od zagłady swojej posiadłości, obecnych w niej ludzi i zapasów. Wszystko w imię przeżycia. Jak tego dokonać? Na początku każdy z (maksymalnie czterech) uczestników wybiera miejsce, którego będzie bronił (mimo innego projektu graficznego szkoły, kościoła czy domu, każda z tych lokalizacji ma dokładnie takie same możliwości produkcji czy obrony – różnią się tylko wyglądem). Na środku stołu układa się planszę miasta z takimi budynkami jak sklep, apteka czy komisariat, na których umieszcza się odpowiednią ilość zapasów. Następnie każdy z graczy może wydać punkty, którymi dysponuje na początku gry, żeby zwerbować do swojej fortecy odpowiednią liczbę ludzi, zdobyć zasoby czy zbudować barykady – wedle uznania. Po wyznaczeniu gracza początkowego, rozpoczyna się walka na śmierć i życie. Znajdujących się w chronionym miejscu ludzi można wysyłać do pracy (budowanie barykad, wytwarzanie jedzenia czy leków), na zwiad (żeby zdobyć przydatne przedmioty lub nowych pomocników albo okraść innego gracza), do walki z zombie lub do miasta, by uzupełnić brakujące rzeczy. Niestety każda akcja generująca hałas (czyli niemal wszystko prócz produkcji jedzenia) powoduje, że u bram pojawiają się nowi nieumarli. Kiedy ich liczba przekroczy tę, którą mogą wytrzymać barykady, wdzierają się oni do wnętrza i zabijają ludzi. W ciągu każdej tury gracze po kolei wykonują akcje(oczywiście nie trzeba wykonywać wszystkich, szczególnie że nigdy nie wystarczy osób, by zająć wszelkie wolne miejsca w szopach produkcyjnych, przed barykadami lub w samochodzie). Rozpoczynając od wycieczki do miasta oraz zwiadu, poprzez produkcję i walkę, by na końcu wykarmić zespół. Kiedy dla kogoś nie wystarczy żywności, trafia do izby chorych. Jeśli kolejnego dnia również nie dostanie pożywienia, ciężko zachoruje i żeby przywrócić go do pełni sił, gracz będzie potrzebował zarówno jedzenia, jak i leków.

Obrazek



Tak wygląda dzień. W nocy natomiast podlicza się tylko siłę przeciwników przed każdą barykadą i jeśli jest ona zbyt duża, następuje przerwanie muru. Jeśli obrona jest silniejsza, zombie cierpliwie czekają na swoją szansę. Co piątą turę (gra ma ich piętnaście) następuje atak hordy i nieumarli, niezależnie od swojej liczebności, szturmują umocnienia. Taranując punkty obrony, giną, jednak jednocześnie niszczą wznoszone z wielkim trudem konstrukcje obronne.

Co turę dobiera się również pewną (rosnącą z każdym etapem) liczbę kart wydarzeń (gracz początkowy decyduje, którą odrzuca – wybiera jedną – a które wejdą do gry). Czasami będą one ułatwiały życie graczom, jednak w większości przypadków je utrudnią.

Zwycięzcą zostaje osoba, która doczeka ratunku, kiedy w ostatniej turze przybędzie wojsko, i która zgromadzi najwięcej punktów (są one liczone w ludziach, narzędziach itd. – dokładnie tak samo, jak na początku gry, kiedy uzyskuje się zapasy oraz załogę). Istnieje również drugi, dużo bardziej ofensywny tryb gry, gdzie wygrywa ten, kto ostatni pozostanie żywy na placu boju. W tej wersji rozgrywki korzystniejsze od zdobywania sprzętu ze zwiadu czy miasta jest okradanie graczy i przeszkadzanie im. Znacząco zwiększa to interakcję.

Z czym się je zombie?

Obrazek



„Atak zombie” nie jest grą szczególnie porywającą czy wciągającą, jednak z porównania jej do wielu innych produkcji tego typu (choćby niedawno wydanego hitu „Martwa zima”), wychodzi obronną ręką. Nie nuży i sprawia, że gracze walczą o życie do upadłego. Zapewne jest to zasługą niezbyt skomplikowanych zasad, prostoty i szybkości rozgrywki oraz ciekawej oprawy graficznej. Akcja w „Ataku zombie” toczy się bardzo wartko, dzięki czemu gracze nie mają chwili na nudę, a odpowiednio dobrany poziom trudności powoduje, że gra jest stosunkowo trudna, ale nie aż na absurdalnym poziomie. Dlatego żeby przetrwać, trzeba się wykazać. Jest to kolejny z powodów, dla których gracze mogą z chęcią sięgnąć po nowy produkt Foxgames, mimo że pozornie nie posiada on żadnych innowacyjnych ani wyjątkowo interesujących rozwiązań.

Jak upiększyć zombie?

Obrazek



Na pochwałę zasługuje oprawa graficzna, stworzona przez Tomasza Larka oraz Mariusza Gandzela. Dzięki klimatycznym ilustracjom oraz licznym urozmaicającym wygląd szczegółom (np. napis „Go to hell” na bramie kościoła) stworzyli niezwykłą atmosferę, której trochę brakuje w innych, zbliżonych tytułach. Jedyny słabiej dopracowany element to plansza miasta, która mogła zostać wykonana w podobnym stylu, co reszta lokacji. Natomiast wyraźnie odróżniające się od siebie pionki, liczne (choć rozgrywki udowadniają, że czasami i ich może niestety zabraknąć) znaczniki broni oraz zapasów czy spora liczba rozmaitych kart wydarzeń oraz przedmiotów świadczą na korzyść gry. Szczególnie, że karty urozmaicają rozgrywkę. Tutaj bowiem dochodzimy do jedynego sporego mankamentu „Ataku zombie” – po kilku rozgrywkach można opracować idealny plan działania, jak w danej partii najszybciej rozwinąć swoje włości. Jedynymi elementami losowymi gier tego typu są: karty wydarzeń – których nie da się przewidzieć, różna liczba zombie – które każdej nocy podejdą pod nasze bramy (tutaj decyduje kość K4) i kradzieże pomiędzy graczami. Całe szczęście te elementy znalazły się również w omawianej pozycji i autor uniknął stworzenia samo powtarzającej się gry.

Czy warto mieć zombie na podwórku?

Jeśli jesteście fanami treści postapokaliptycznych i jednocześnie lubicie planszówki, „Atak zombie” może okazać się dobrym wyborem. Nie jest to szczególnie ambitna ani skomplikowana gra, ale dzięki klimatowi sprawia, że można się przy niej dobrze bawić. Może nie ma tu szczególnie dużo interakcji między graczami, skomplikowanych strategii, jednak pomimo tego że rozgrywka przebiega szybko, trzeba wysilić trochę szare komórki, by dotrwać do decydującej, ostatniej tury.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 13 gru 2017, 23:30 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka