Planszowe

"Chcesz bogactwa? Przyłącz się do nas!" - recenzja "Kosmicznych piratów"

Jaki może być najbardziej ekscytujący sposób na zdobycie bogactwa i sławy, kiedy ludzkość będzie już przemierzała bezkres kosmosu? Wydawnictwo Egmont ma dla Was propozycję – możecie zostać kosmicznymi piratami, którzy grabiąc planety i Bogu ducha winne statki kupieckie, zdobywają splendor oraz składają hołd swojemu bóstwu, czyli mamonie. W grze będziemy musieli walczyć o wpływy na planetach za pomocą swoich oddziałów bojowych, bo ci, którzy będą najsilniejsi, będą mieć też największy udział w grabieniu skarbów danego świata.

Obrazek

Jak ograbić bezbronną planetę?

Grę rozpoczynamy układając umieszczone w pudełku planety w kółko i kładąc na nich losowe ilości skarbów (choć liczba plakietek ze skarbami jest wyznaczona zgodnie z ilością graczy, na każdej plakietce znajduje się inna ilość łupów). Na odpowiednich planetach umieszczamy statek piracki oraz statek kupiecki. Każdy gracz dysponuje odpowiednią ilością kart obrazujących piratów, oznaczonych cyferką przedstawiającą ich siłę. W swojej turze gracz może umieścić jednego ze swoich piratów (zakrytego) przy odpowiedniej planecie - najlepiej takiej, która zawiera najwięcej skarbów. Następnie, jeśli była to planeta, na której znajdował się jeden z dwóch statków, porusza nim o jedno pole w wyznaczonym przez strzałkę kierunku. Kolejny gracz umieszcza swojego pirata przy dowolnym świecie, jednak jeśli na wybranej planecie jest już żołnierz przeciwnika, odwracamy go frontem do góry, dzięki czemu każdy może zobaczyć jak silnej jednostki użył nasz poprzednik. Partia trwa dopóki któryś z dwóch statków wędrujących po kolejnych planetach nie dotrze do swojego świata macierzystego. Wtedy gra się kończy, wszyscy piraci są odsłaniani, a ich siła porównywana. Gracze z największą siłą na danej planecie jako pierwsi wybierają plakietki ze skarbami i otrzymują również te pozostałe po rozgrabieniu przez innych dobra. Zwycięzcą zostaje gracz, który łącznie zgromadził najwięcej bogactw.

Obrazek

Pirat piratowi wilkiem

Według wydawcy głównymi zaletami „Kosmicznych piratów” są prostota zasad oraz nieustająca interakcja między graczami. I tak, jak pierwszą zaletę można śmiało potwierdzić, tak z drugą jest troszkę gorzej. Niestety interakcji między graczami jest zbyt mało, co potęgowane jest przez bardzo krótki czas rozgrywki i zbyt małą ilość kart na ręce. Zanim gracze mogliby wprowadzić w życie jakiś perfidny i przemyślany plan strategiczny, gra już się kończy. Dlatego cała rozgrywka skupia się na umieszczaniu możliwie najsilniejszych jednostek na polach z największą ilością skarbów i liczenie na to, że nikt nas nie przebije. Brak tutaj możliwości modyfikowania swojego planu, oszukania graczy (jedna karta teleportu umożliwiająca wyrzucenie z gry jednej karty przeciwnika niewiele naprawia, choć stanowi lekkie urozmaicenie), czy w efekcie przyzwoitego czasu rozgrywki, którego w przypadku gry pseudostrategicznej mogłoby być więcej. Mimo, że na pudełku znajdujemy informację, że jedna partia zajmuje 30 minut, można śmiało stwierdzić, że tyle zajmuje tylko pierwsza rozgrywka łącznie z przeczytaniem instrukcji. Sama zabawa zajmuje bowiem maksymalnie kilka minut.

Obrazek

Piractwo popłaca, czyli nowe szaty pirata

Mimo średniej jakości wykonania elementów (tektura, z której wykonane są planety i inne elementy jest dość elastyczna, jednak w przypadku gry skierowanej do młodszego odbiorcy powinna być chyba troszkę grubsza i wytrzymalsza), na niewątpliwe słowa uznania zasługuje oprawa graficzna stworzona przez Tomasza Jędruszka. Nie ma się jednak czemu dziwić, gdyż Egmont stanął w tym wypadku na wysokości zadania i zatrudnił do pracy artystę, którego grafiki można znaleźć nawet na kartach z serii Magic the Gathering czy innych grach znanych na świecie. Szkoda tylko, że swojemu zadaniu nie sprostał Reiner Knizia, jeden z najbardziej znanych i rozpoznawanych autorów gier planszowych na świecie. Po tak świetnych grach jak choćby „Tygrys i Eufrat” stworzył grę, która niestety zapewni rozrywkę chyba tylko najmłodszym graczom. Troszkę szkoda, gdyż po odpowiednim rozwinięciu, dodaniu większej ilości kart, zwiększeniu czasu rozgrywki i umieszczeniu urozmaiconych kart funkcyjnych mógłby to być tytuł nie tylko dla dzieci, ale również dla starych planszówkowych wyjadaczy. Niestety tak się nie stało i w efekcie "Kosmiczni piraci" lądują na półeczce z innymi prostymi grami dla dzieci, których główną zaletą są grafiki i atrakcyjna dla maluchów tematyka.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 20 lis 2018, 22:51 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka