Planszowe

Kostka jest jedna, a bramki są dwie - recenzja gry "Mundialito"

W jaki sposób można w domowym zaciszu poczuć blask jupiterów i zapach murawy? Jak bez włączania telewizora i wychodzenia z pokoju przeżyć piłkarskie emocje? Co zrobić, by nie tylko śledzić zmagania futbolowych potęg, ale i mieć na nie wpływ? Wystarczy zagrać w "Mundialito".

Obrazek

Gra stworzona przez wydawnictwo Bakumi stawia nas w roli trenera, który pokieruje reprezentacjami różnych krajów z całego świata. Spośród czterdziestu pięciu drużyn, trzydzieści dwie staną w szranki o puchar mistrza świata. Od jednego do sześciu graczy będzie walczyło, o najlepsze wyniki swych podopiecznych, aby wyszli z grupy. Jak największa ilość bramek zapewni im miejsce w finale, aby następnie sięgnąć po najważniejsze trofeum.

Obrazek

A na murawie leży...

Po otwarciu pudełka z grą, gdy oślepienie wywołane jupiterami minie, ujrzymy sześciostronicową instrukcję w formacie A5, która w tle posiada ilustracje przedstawiające trawę (cała wypraska oraz plansze faz również są nią pokryte). Mimo iż oprawa graficzna jest monotonna, to nie można tego uznać za minus, lecz wręcz odwrotnie - bezustannie czujemy się jak na płycie boiska, co bardzo cieszy oko. Książeczka zawierająca kilka stron, to niewiele, jednak w pełni wystarcza, aby wyjaśnić zasady. Ich opanowanie następuje po pierwszym przeczytaniu i nie trzeba już więcej po nią sięgać. Oprócz zbioru reguł w opakowaniu znajdziemy również pięć plansz faz: jedną pucharową i cztery grupowe. Wszystkie zawierają pola, na których zostaną odłożone karty, co usprawnia grę oraz eliminuje jakikolwiek chaos na stole. Przydatnym dodatkiem są podpowiedzi w dolnych strefach plansz, przypominające nam kto z kim powinien zagrać w grupie oraz jaką kością trzeba rzucić. Plansze są kwadratami wykonanymi z kartonu, który zapewni ich żywotność. Dobrej jakości są również znaczniki, gdyż zostały wykonane z tego samego materiału. Są to żetony punktowe i bramkowe, niezbędne do rozegrania eliminacji do pucharów naszych mistrzostw. Jest ich naprawdę mnóstwo, dzięki czemu na pewno żadnego nie zabraknie w trakcie rozgrywki. Jest to spory plus, jednak ich zatrważającą liczbę przestaniemy doceniać podczas chowania do woreczka foliowego, który zapewnił wydawca - zajmuje to chwilę, lecz jest to negatyw jedynie dla leniwych, nielubiących sprzątać. Dodatkowo warto wspomnieć o tym, że znaczniki są małe - a co za tym idzie - nietrudno je zgubić, jednak rozmiar plansz oraz kart wymusił właśnie takie rozwiązanie, a większe żetony zakrywałyby choćby nazwy drużyn.

Obrazek

Brak żółtej kartki.

W pudełku dodatkowo znajdują się jeszcze dwie rzeczy, o których warto powiedzieć nieco więcej: trzy kostki oraz 45 kart drużyn i 45 kart meczowych (w obu zestawach znajdują się takie same kraje, czyli w "Mundialito" są dwie karty z flagą Polski - drużyny oraz meczowa). Kartoniki mają wymiary 6,2 cm x 4,9 cm, co czyni je niezbyt standardowymi jednak ani trochę nie przeszkadza to w tasowaniu, a jest jedynie zaletą, gdyż nie zajmują one sporo miejsca. Do rozłożenia wszystkich plansz nie będzie potrzebny sporych rozmiarów stół. Na rewersach kart znajdziemy logo i nazwę gry oraz opis czy jest to karta meczowa czy drużynowa, a bardzo klimatyczny awers zaprezentuje nam flagę kraju (okraszoną grafiką, od której bije chęć wygranej oraz doping kibiców, ponieważ jest dynamiczna), jego nazwę, a także siłę. Jest to bardzo istotna cecha, gdyż ma znaczny wpływ na mecze. Siła drużyn została podzielona na trzy stopnie ze względu na dokonania danego kraju w piłce nożnej. Dodatkowym plusem jest to, iż pośród 90 kart znajdują się dwie puste (po jednej z każdego rodzaju), które będą niezwykle przydatne po niefortunnym wypadku, który zniszczy inną kartę lub spowoduje jej zaginięcie. Oprócz tego możemy po prostu dodać do zestawu wybrany przez nas kraj niewybrany wcześniej przez twórców podczas tworzenia "Mundialito".

Tuż za kartami, jednym z najważniejszych elementów gry są kości. Mimo iż z pozoru przypominają zwykłe sześciościenne, to jednak znacznie się różnią od tych znanych wszystkim fanom planszówek. Każda jest w innym kolorze, co daje nam jedną białą, jedną żółtą oraz jedną niebieską. Przedstawiają takie barwy, ponieważ ściśle łączą się z siłą drużyn. I tak Honduras i Serbia mając jedną gwiazdkę siły, co sprawia, że trener tych drużyn będzie rzucał białą kością zawierającą cyfry od 0 do 2. Dwugwiazdkowa Anglia czy Grecja będzie miała do dyspozycji niebieską kość, dzięki której strzelą od 0 do 3 bramek. Najwyższym poziomem siły może poszczycić się na przykład Argentyna lub Brazylia, które piłkę w siatce umieszczą aż 4 razy, jednak gdy szczęście nie dopisze, to mogą one przegrać "do jaja". Rozstrzyganie meczy za pomocą kostek powoduje sporą losowość i obawę, że gra będzie nudna i polegająca na podpieraniu brody jedną ręką, podczas gdy druga będzie sięgała po kostki i upuszczała je na stół. Nic bardziej mylnego! Na prawdziwej murawie także potrzebny jest łut szczęścia, a próba wyrzucenia lepszego wyniku niż przeciwnik wywołuje mnóstwo emocji. Z pewnością niejednokrotnie salwy śmiechu wywoła sytuacja, gdy jedna z najsilniejszych drużyn przegra 0:1 choćby z Polską.

Obrazek

Fantastyczna gra.

Jak już można się domyślić z powyższego zdania - "Mundialito" zawiera w sobie mały element fantastyki. Jaki? Polska drużyna może sięgnąć po puchar! Jest to ogromny plus, a zrealizowanie tego celu, to nie lada wyzwanie, gdyż reprezentacja naszego kraju posiada jedynie jedną gwiazdkę siły. Jednak dzięki temu każde zwycięstwo smakuje jeszcze lepiej.

Obrazek

Walka o puchar!

Twórcy przygotowali trzy warianty rozgrywki: dla początkujących, dla zaawansowanych tudzież turystyczny dla zaawansowanych.
Wariant dla początkujących jest rozgrywany jedynie na planszy fazy pucharowej i aby do niego przystąpić należy najpierw przygotować po 32 takie same karty drużyn oraz meczowe. Następnie trzeba rozdzielić karty drużyn pomiędzy graczy uczestniczących w zabawie. Karty meczowe po potasowaniu zostaną podzielone na dwa stosy, które trafią na pola "Losowanie". Teraz można przystąpić do rozegrania meczów, czyli wykładania po jednej karcie z obu stosów na pole "Mecz". Gracze rzucają kośćmi zależnymi od siły krajów, a zwycięska reprezentacja zostanie odłożona w miejsce oznaczone hasłem "Awans". Kiedy zdarzy się remis obie, drużyny rzucają jeszcze raz kostką, jednak tylko białą niezależnie od ich siły, co podkręca emocje i zapewnia ciekawszą zabawę. Kiedy dogrywka białymi kostkami nie wyłoni zwycięzcy będą potrzebne rzuty karne - gracze rzucają wszystkimi kostkami. Gdy taka sytuacja ma miejsce, każdy gracz z nerwami na postronkach rzuca i sumuje wynik z nadzieją, że będzie lepszy od tego, jaki osiągnie przeciwnik. Po zakończeniu szesnastego spotkania należy zebrać karty z pola "Awans", potasować, rozdzielić na dwa stosy i położyć na polach "Losowanie". Dalsza część turnieju jest rozgrywana analogicznie do poprzedniej, aż wyłonimy ośmiu szczęśliwców, którzy dostaną się do ćwierćfinału. I tak dalej, aż zostaną dwa kraje, które będą walczyć o puchar mistrza świata. Wygląda to następująco:

Pierwsza runda: 32 kraje grają 16 meczów i zostaje 16 zwycięzców
Druga runda: 16 krajów rozgrywa 8 meczów i zostaje 8 zwycięzców
Trzecia runda (1/4 finału): 8 drużyn po 4 spotkaniach wyłoni 4 najlepsze
Czwarta runda (1/2 finału): 4 drużyny walczą o miejsce w finale
Piąta runda: 2 przegrane drużyny z 1/2 finału starają się wygrać, aby zająć trzecie miejsce na podium
Szósta runda (finał): wilki finał, w którym dwa kraje starają się strzelić jak najwięcej bramek, by zdobyć puchar mistrza świata.

Obrazek

Czy Polska wyjdzie z grupy?

Fazy dla zaawansowanych zapewniają dłuższą rozgrywkę, gdyż wprowadzają do gry element fazy grupowej. Po wybraniu 32 drużyn należy je rozmieścić w grupach (można to zrobić tak jak sugeruje instrukcja, bądź w pełni losowo), w których dany kraj będzie musiał rozegrać trzy mecze i po zmierzeniu się z każdym przeciwnikiem uzyska pewną ilość punktów (3 za zwycięstwo i 1 za remis) oraz różnicę bramek. Dwie drużyny mogą wyjść z grupy, a zapewni im to liczba zdobytych punktów. Jeśli większa liczba drużyn uzyska podobny rezultat wtedy należy spojrzeć na ilość strzelonych goli. Karty krajów, które dostały się do faz pucharowej są tasowane i rozkładane tak jak w wariancie podstawowym. Nie pozostaje nic innego jak poprowadzić swoje drużyny do finału.

Wariant turystyczny jest tym samym, co wariant zaawansowany, lecz z uwagi na małą ilość miejsca można przeprowadzić go na jednej planszy fazy grupowej, zamiast na czterech. Twórcom "Mundialito" należy się pochwała za to, że podsunęli taki pomysł myśląc o graczach, którzy nie mają zbyt wiele przestrzeni do gry.

Obrazek

Ostatnie sekundy spotkania...

"Mundialito" jak każda drużyna piłkarska ma swoje wzloty i upadki. Mały rozmiar znaczników, które łatwo zgubić, to raczej minus wyszukany na siłę i to przez podżegaczy z innej drużyny. Spora losowość oraz sytuacja, w której dwie drużyny jednego gracza mogą spotkać się w jakiejkolwiek fazie przed finałem budzi mały niesmak, gdyż mało kto lubi bratobójczą walkę. Jednak dobra oprawa graficzna i przemyślana mechanika zapewni mnóstwo zabawy. Doświadczeni planszówkowicze mogą być zbyt wymagający, jednak każdy kto miał styczność z piłką nożną na pewno po rzucie kośćmi ujrzy ulubionych piłkarzy, którzy pokonują goalkeeperów. A największą zaletą dzieła wydawnictwa Bakumi jest to, iż podczas gry z pociechą uczy się ona flag oraz rozwiązuje działania matematyczne. Zdecydowanie warto zagrać, aby poczuć piłkarskie emocje.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 16 lip 2018, 14:58 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka