Komputerowe

Sekrety ukryte pod śniegiem – recenzja gry „Sekrety Zbrodni: Szkarłatna Lilia”

Artifex Mundi to bardzo płodne studio. Niemal co chwilę dostajemy od nich do dyspozycji kolejne tytuły z gatunku HOPA. Jedna z najnowszych gier – „Sekrety Zbrodni: Szkarłatna Lilia” – prezentuje całkiem wysoki poziom, chociaż daleko jej do najlepszych pozycji zabrzańskiego studia. Co tym razem naszym rodakom udało się bardzo dobrze, a na jakich aspektach gry się potknęli? Na to pytanie spróbuję odpowiedzieć poniżej.

Obrazek



W „Szkarłatnej Lilii” kierujemy poczynaniami bezimiennej prywatnej detektyw, która wyjeżdża w góry, pragnąc odpocząć od morderstw i śledztw. Zima, wieczór i śnieżyca, hotel na odludziu – sceneria niczym ze „Lśnienia” Stephena Kinga. I jak można się domyślać, wypoczynek pani detektyw nie przebiega tak jak mogłaby sobie to wymarzyć. Już w drodze spotyka ją przykry wypadek, a gdy w końcu dociera na miejsce w bramie zastaje zamordowanego w przedziwny sposób policjanta. I tak rozpoczyna się nasza przygoda.

Obrazek



Początkowo fabuła zapowiada się bardzo ciekawie i chociaż jest mniej przewidywalna niż historie opowiedziane w niektórych produkcjach zabrzańskiego studia, to nadal sporo jej brakuje do ideału. Początkowo intryguje, wraz z rozwojem wydarzeń wciąga, za to koniec nieco rozczarowuje. Nie jest to jednak najważniejsze w grach HOPA.

Przejdźmy zatem do clou „Szkarłatnej Lilii” – zagadek. Ogółem jest ich całkiem sporo, brakuje jednak tych będących trzonem gier HOPA – szukania obiektów na obrazkach. Tego typu zadań jest stosunkowo niewiele, jak na produkcję studia Artifex Mundi i są naprawdę proste. Łamigłówek innego rodzaju jest dużo, ale również wszystkie są wyjątkowo łatwe do rozwiązania i nie stanowią wyzwania. Zdecydowanie brakuje tutaj zadań wymagających wysilenia szarych komórek.

Obrazek



Ogromnym plusem jest jednak pewna nowość w grze – możliwość dostosowania poziomu trudności do własnych preferencji. Na ogół do wyboru mieliśmy kilka narzuconych ustawień. Tym razem, dostajemy tryb, w którym sami ustalamy takie parametry jak: czas ładowania podpowiedzi, wyróżnienie scen z ukrytymi obiektami, samouczek, znaczniki na mapie, kara za niecelne klikanie. To bardzo sprytne i wygodne rozwiązanie, chociaż nadal nie zmienia to faktu, że gra jest nieco zbyt prosta.

W „Szkarłatnej Lilii” pojawia się jeszcze jeden ciekawy element, z pewnością znany osobom, które grały dotychczas w serię „9 Poszlak” zabrzańskiego studia. Mowa tutaj o trybie detektywa. Kiedy trafimy na miejsce zbrodni musimy odnaleźć wskazówki odnośnie tego, co zaszło. Po odnalezieniu wszystkich, należy ułożyć je w odpowiedniej kolejności. Gdy wykonamy to zadanie zobaczymy krótki filmik odtwarzający zdarzenie. Jest to element, który znacznie ułatwia wczucie się w rolę detektywa i uwiarygodnia prowadzone w grze śledztwo.

Obrazek



Dla gier od Artifex Mundi charakterystyczne są jeszcze dwa aspekty rozgrywki: osiągnięcia i trofea. Oba wspomniane elementy mają się bardzo dobrze – osiągnięć jest całkiem sporo, a oprócz tego czeka na nas do odnalezienia mnóstwo płatków śniegu oraz origami. Pamiętajcie, aby wytężać wzrok!

A skoro już o wzroku mowa, warto skomentować oprawę graficzną „Szkarłatnej Lilii”. Trzeba przyznać, że prezentuje się ona dobrze. Lokacje są klimatyczne i cieszą oko. Ponadto nawet przerywniki filmowe, które niejednokrotnie okazywały się piętą achillesową gier Artifex Mundi, tym razem spełniają oczekiwania i ogląda się je z przyjemnością. A wyjątkowo dobrych efektów wizualnych dopełnia wpadająca w ucho muzyka, która idealnie zgrywa się z atmosferą gry. W tej kwestii zatem twórcy stanęli na wysokości zadania.

Obrazek



Niestety po raz kolejny nie udało się uniknąć błędów w tłumaczeniu, które potrafią nieco utrudnić odnajdywanie ukrytych obiektów na obrazkach. W tej pozycji na szczęście błąd wkradł się tylko jeden („muszka” okazała się być „miską”, a to całkiem spore nieporozumienie). Można by jednak oczekiwać, że polska produkcja nie będzie mieć takich problemów. Ale biorąc pod uwagę całokształt tłumaczenia ta gra wypada całkiem nieźle.

Podsumowując „Szkarłatna Lilia” okazała się być pozycją wartą poznania. Brakuje jej co nieco do najlepszych gier od Artifex Mundi, ale ma swoje mocne strony. Z pewnością czas spędzony nad grą nie okaże się czasem zmarnowanym, bez względu na to czy zaczynasz dopiero przygodę z grami HOPA, czy jesteś już starym wyjadaczem.

Ewa „Hander” Zielińska
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 29 cze 2017, 06:40 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka