Komputerowe

„Krocz jak cień, uderzaj jak grom”...i rozwiązuj zagadki! - recenzja gry PC "Mroczne Legendy 3: Miasto Cieni"

Gry od Artifex Mundi stoją na przyzwoitym poziomie, lecz nie jest on jednakowy dla wszystkich wydanych serii. Czy to w nowszych, czy starszych produkcjach gracze są urzekani przez smaczki i denerwowani przez błędy. Ale z okazji premiery "Mrocznych Legend 3" na łamach Bestiariusza pojawił się nowy zawodnik... I znokautował wszystkich w pierwszej rundzie.

Obrazek



Szekspirowski Van Helsing

Dotąd moim faworytem od Artifexa była seria Enigmatis - urzekła mnie magiczną kolorystyką, tajemniczym klimatem i dosyć ciekawą fabułą. Po przyjrzeniu się kilku kolejnym tytułom uznałam, że nic nie jest w stanie zagrozić jej pozycji. Choć wciąż uważam "Mgły Ravenwood" za świetną przygodówkę, zeszła ona w cień poznanej niedawno serii "Grim Legends". Cykl nawiązuje klimatem i fabułą do znanych baśni i opowieści takich jak Dzikie Łabędzie czy Romeo i Julia. Twórcy starali się oddać podobieństwa za pomocą lokacji, strojów postaci czy elementów fabuły i wyszło im to świetnie - baśniowe motywy są subtelne, ale zarazem czytelne. W przypadku "Dark City" możemy doszukiwać się inspiracji dziełem Szekspira, ale ciii... spoilery.

Obrazek



Śląskie studio przyzwyczaiło nas już do silnych i niezależnych protagonistek, którym zarazem daleko do wrzeszczących feministek. Tym razem wcielamy się w Sylwię - łowczynię potworów. Zna ona tylko życie w zakonie pogromców demonów, gdyż w przeszłości straciła pamięć w bardzo tajemniczych okolicznościach. Jej pierwszym zadaniem w grze jest zbadanie ataku na teatr. Dalej fabuła prowadzi gracza przez batalię z upiorami i historię niespełnionej miłości.


Mroczne jest owo miejsce

Przemierzając Lichtenheim – tytułowe miasto – może nie będziemy czuli dreszczy jak przy najlepszym horrorze, ale przecież nie o to chodzi w grach HOPA. Warto za to zwrócić uwagę na nieco odmienną stylistykę w tej odsłonie serii. Niektóre elementy pozostały niezmienione - tak jak ostre, punktowe światło nadające baśniowego klimatu. Jednak studio zdecydowało się na ciemną paletę barw, skupiając się na szarościach, błękitach i zieleniach, wydobywających klimat miasta opanowanego przez upiory. Dla niektórych odbiorców może to być niezauważalne, ale taka zmiana to spory krok w kierunku urozmaicenia całkiem już sporej listy tytułów studia.

Obrazek



Same lokacje są wręcz obłędne. Narysowane z dużą starannością i niemal na każdym kroku wzbogacone elementami pięknej, gotyckiej architektury potrafią przykuć wzrok na dłuższą chwilę, a poza tym pozwalają dobrze wczuć się w klimat gry.

Na dobre słowo zasłużyły także – nareszcie! – przerywniki filmowe. Wciąż nie są to oscarowe produkcje, ale utrzymują o wiele wyższy poziom niż w poprzednio opisywanych przez nas tytułach, a co ważniejsze nie psują klimatu gry.

Obrazek




Kto mieczem wykręca śrubki, ten wojuje runami

Naprawdę żałuję, że „Miasto Cieni” nie jest grą RPG. Jednak nie ma co rozpaczać, trzeba pochylić się nad tym, co ważne w przygodówkach. Dla HOPA są to oczywiście zagadki i szukanie przedmiotów. Te pierwsze stoją na przyzwoitym poziomie. Niektóre są dziecinnie proste i przyjemne (na przykład puzzle z witrażu czy historyjki), inne potrafią przyprawić o ból głowy i dać sporą satysfakcję po ukończeniu (patrzę na was, oczy!). Nie sposób było ustrzec się powtarzalności łamigłówek, ale wyłączając ewentualny maraton wszystkich dzieł Artifex Mundi w jeden dzień, nie będzie to uciążliwe. Ponadto za nieużywanie podpowiedzi zostaniemy oczywiście nagrodzeni stosownymi osiągnięciami, a skoro już raz odgadliśmy patent, nie powinno sprawić nam to problemu.

Obrazek



Znacznie więcej czasu niż na same zagadki, poświęcimy na łączenie elementów otoczenia tak, aby przejść do następnych lokacji. Wystarczy trochę ruszyć głową, a wszystko zacznie układać się w całość i choć w prawdziwym życiu na pewno znaleźlibyśmy lepsze sposoby na otwieranie pudełek, to nie sposób kłócić się z „game logic”! Istotnym elementem przy eksploracji miasta będzie możliwość rozmontowywania i łączenia przedmiotów. Dzięki temu ze znalezionych śmieci skonstruujemy potrzebną pułapkę czy broń.

Plansze z ukrytymi obiektami dorównują poziomem obrazom lokacji - obfitują w szczegóły, ozdoby, mylące ornamenty, a same przedmioty są pochowane bardzo sprytnie. Nieraz zdarzyło mi się patrzeć dłużej na stertę rzeczy dla samego docenienia kunsztu rysownika.

Obrazek



Nieodłączne znajdźki pojawiają się w formie groteskowych czaszkoskrzatów pochowanych w różnych zakątkach Lichtenheimu. Odnalezienie wszystkich jest premiowane kolejnym osiągnięciem do kolekcji.

Jako cechy charakterystyczne serii „Mroczne Legendy”, można wymienić zagadki z obrotowymi przedmiotami (np. aparat z wieloma skrytkami) oraz walkę na runy. Ta druga pojawia się w przypadku konfrontacji z jednym z magicznych przeciwników i polega na bronieniu się przed wrogimi czarami używając niepowtarzającej się nigdzie runy. Jest to miła odmiana od tradycyjnych łamigłówek i doskonale wpisuje się w klimat gry.

Obrazek




Koniec Koszmaru... a szkoda.

„Miasto Cieni” to bardzo solidna pozycja z menu Artifex Mundi. Pokazuje wiele mocnych stron studia i zarazem nie daje ciała tam, gdzie czasem robiły to starsze tytuły. Z poprzednich gier zapożyczono wiele ciekawych elementów, dbając jednak o to, by gracz nie narzekał na rutynę.
Na dużą pochwałę zasługuje oprawa audiowizualna, gdyż zarówno dźwięk, jak i grafika są świetne.
Sama fabuła może nie jest zbyt skomplikowana i stanowi raczej tło, ale potrafi czasem wyjść na pierwszy plan przed zagadki i ukryte obiekty. Mieszanka gotyku i Szekspira doprawiona dobrym designem postaci, lokacji oraz pomysłowym nazewnictwem sprawdza się wybornie.
Choć główna przygoda zajmie nam około trzech godzin to zdecydowanie warto się za nią zabrać. A najlepiej od razu za całą serię :)

Grę do recenzji udostępniło wydawnictwo Artifex Mundi.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 13 gru 2017, 23:41 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka