Komputerowe

Niekończąca się opowieść – recenzja „Gry o Tron” od Telltale Studios

Najnowsza produkcja twórców hitowych gier odcinkowych, takich jak „The Walking Dead” i „The Wolf Among Us”, stanowi trzecią już próbę przeniesienia uniwersum „Pieśni lodu i ognia” do świata komputerowej rozrywki. Czy jest to próba udana? Zarówno gracze jak i krytycy są podzieleni.

Obrazek



Hej ho, hej ho, za Mur by się szło…

Obrazek



Rozgrywka opiera się na schematach znanych z przygodówek point and click. Do sterowania wymagana jest mysz i klawiatura, działania postaci możemy także kontrolować za pomocą pada (np. od Xboxa 360). Produkcję reklamowano jako grę, w której podejmowane przez gracza wybory będą kształtować opowiadaną historię. Szybko okazuje się, że najnowsze dzieło amerykańskiego studia to bardziej interaktywny serial z elementami QTE, perfekcyjnie wodzący odbiorców za nos i pozwalający im wierzyć, że mają wpływ na rozwój wydarzeń.

Fabuła opowiada o rodzie Forresterów, lennikach Starków, o których sam George R.R. Martin napomknął krótko na kartach powieści. Familię poznajemy w nieszczęśliwym momencie, a konkretnie podczas Krwawych Godów, gdzie zdradzieccy Freyowie wyrzynają podległą Królowi Północy armię. Tragiczne wydarzenia obserwujemy z punktu widzenia Gareda, giermka nestora rodu, lorda Gregora. Chłopakowi cudem udaje się ujść z życiem, czego nie można niestety powiedzieć o wspomnianym szlachcicu. „Nie możemy utracić Północnego Gaju”, oto, co przekazał Garedowi śmiertelnie raniony Forrester, zanim wydał ostatnie tchnienie. Młody giermek wyrusza do Ironrath, siedziby szlacheckiej rodziny, by zanieść wiadomość o śmierci i ostatniej woli lorda. Na skutek serii niefortunnych zdarzeń chłopak zostaje zmuszony udać się w niebezpieczną podróż, której celem będzie odnalezienie wspomnianego Północnego Gaju, ukrytego pośród mroźnych pustkowi za Murem.

Obrazek



Równolegle rozpoczynają się dwa nowe wątki – poznajemy Mirę Forrester, służkę Margaery Tyrell w Słonecznej Przystani, oraz Ethana, młodego spadkobiercę lordowskiego tytułu w Ironrath. Wraz z rozwojem fabuły w historię wkraczają nowi bohaterowie.

Ze względu na zażyłość ze Starkami, ród Forresterów popadł w niełaskę u panujących. Głównym zadaniem gracza będzie przywrócenie mu dawnej chwały. Dzięki równoczesnemu prowadzeniu aż 5 postaci będziemy walczyć o rozwój i pozycję Ironrath zarówno wewnątrz jego murów, jak i na odległych politycznych dworach, szukając okazji do zawarcia korzystnych sojuszy. Nie miejcie jednak złudzeń. Twórcy scenariusza dobrze odrobili zadanie domowe. W świecie „Gry o Tron” nic nie idzie po naszej myśli, najlepsze chęci i starania graczy przyniosą tutaj opłakany rezultat.



Deszcze Castamere

Obrazek



Opowiadana fabuła rozgrywa się na przełomie trzeciego i czwartego sezonu produkcji HBO. Większość kluczowych wydarzeń z hitowej serii stanowi tu tylko tło dla pierwszoplanowej historii Forresterów.

W grze zobaczymy wiele znanych z telewizji postaci, dubbingowanych przez oryginalnych serialowych aktorów. Nie zabraknie diabolicznego Ramsaya Snowa, nic niewiedzącego Jona, Tyriona, Margaery oraz Matki Smoków, Daenerys. Emila Clark i Natalie Dormer, wcielające się w dwie ostatnie panie, najlepiej wywiązały się z zadnia (nie licząc znajdującej się poza wszelką kategorią psychopatycznej roli Iwana Rheona) – w ich kwestiach czuć autentyczne emocje i pazur. Reszta obsady również zachowała poziom, ale w porównaniu z występami telewizyjnymi jest mocno stonowana i przez to rozczarowuje.

Obrazek



Gra składa się z 6 epizodów (ukazywały się w kilkutygodniowych odstępach), a przejście każdego zajmuje około 2 godzin. Rozdziały zaczynają się od charakterystycznej serialowej czołówki z piękną muzyką Ramina Djawadi, w przeciągu której gracz zapoznaje się z mapą miejsc będących sceną danego odcinka. Reszta ścieżki dźwiękowej została skomponowana przez innego artystę, podkład muzyczny umiejętnie podkreśla wydarzenia fabularne, ale nie prezentuje niczego, co zapadłoby w pamięć.

Wiele kontrowersji wzbudza styl graficzny, przywodzący na myśl komiks pociągnięty pędzlem malarskim. Silnik, określany przestarzałym, w rzeczywistości nadaje całości charakteru i pozwala uruchomić grę nawet na sprzęcie o średnich parametrach, z zachowaniem przyzwoitych efektów wizualnych. Wbrew pozorom, produkcje Telltale są kameralne, dzięki czemu cieszą się powodzeniem u dużej liczby graczy.



Taniec ze smokami

Obrazek



Przejdźmy do najważniejszego aspektu gry, czyli rozgrywki. Produkcja trzyma nas w napięciu od początku do samego końca. Opowiadana historia wywołuje silne emocje i pochłania odbiorcę. Pal licho, że – koniec końców – nasze wybory dużo nie zmieniają w głównym nurcie fabuły. Gra umiejętnie ukrywa przed nami ten fakt. Dopiero ponowne rozegranie danych epizodów zdradza liniowość dzieła. Jeżeli jakaś postać ma umrzeć, to tak się prędzej czy później stanie – wysiłki gracza chcącego oszukać przeznaczenie na nic się tutaj zdadzą.

Dzieło studia Telltale zachowuje ducha „Gry o Tron” i oferuje zabawę na najwyższym poziomie, pełną zwrotów akcji oraz nieoczekiwanych zdarzeń. Szkoda tylko, że twórcy zbytnio wzięli sobie do serca sentencję valar morghulis, na każdym kroku szokując graczy finezyjnym uśmiercaniem bohaterów. Oczywiście są to rozwiązania znane z twórczości Martina i namiętnie rozwijane w jej serialowej adaptacji, niestety gra potęguje wrażenie pewnego popadania w rutynę. W przypadku nagłego spowolnienia przebiegu zdarzeń bądź zbytniego zapętlenia się fabuły, zabija się jakąś postać, aby oczyścić/podgrzać atmosferę.

Wielokrotnie podczas rozgrywki będziemy czuć się źle, wyrzuty sumienia dosłownie nas pożrą. W świecie „Gry o Tron” kłamstwo i intryga są na porządku dziennym. Często będziemy zmuszeni skrzywdzić drogie dla bohaterów osoby, kierując się wyższym celem, jakim jest dobro i przyszłość rodu Forresterów. Dialogi, relacje między postaciami oraz sposób, w jaki wpływają na opowieść to jedne z największych atutów produkcji. Gracz nie tyle kształtuje historię swoimi wyborami (jak szumnie reklamowano produkcję), ale wyrabia sobie pozycję pośród politycznych figur, starając się je wykorzystać do własnych celów. Jeżeli obrazimy daną osobę, będzie ona o tym pamiętać w przyszłości, np. utrudniając nam pozyskanie nowych sojuszników. Historia miała w sobie ogromny potencjał, dlatego smuci lekkie uczucie goryczy i rozczarowania pojawiające się, gdy patrzymy na grę całościowo.

Poszczególne epizody są naprawdę świetnie rozpisane i wyreżyserowane, niestety – z każdym kolejnym pojawia się coraz więcej uproszczeń fabularnych oraz zmian pierwotnych koncepcji (zgodnie z serialowym duchem koniec każdego odcinka zapowiadał wydarzenia z przyszłego, jednakże wiele z przedstawionych tam wątków zostało ostatecznie pominiętych).



I cały misterny plan w p...

Obrazek



Tak, dokładnie taka myśl nasuwa się na widok napisów końcowych p i e r w s z e g o sezonu komputerowej „Gry o Tron”. Telltale już zapowiedziało powstanie kolejnego. Nie zdradzając szczegółów kulminacyjnych wydarzeń , wystarczy powiedzieć, że bardzo rozczarowują. Zakończenie jest otwarte i ewidentnie widać w nim brak pomysłów twórców na dalszy rozwój fabuły. Ostatni epizod wręcz ignoruje większość decyzji podjętych w ciągu rozgrywki i prowadzi nas za rękę do odgórnie narzuconego finału.

Gra w niebezpieczny sposób odsłoniła słabość uniwersum wykreowanego przez Georga R.R. Martina. Jego odbiorcy uczestniczą we wspaniałych, frapujących wycinkach z fikcyjnego, brutalnego świata, jednakże po zebraniu ich wszystkich w całość otrzymujemy rozwiniętą do kolosalnych rozmiarów historię, której brak spójności i celu. Miłą odmianą byłoby otrzymanie zamkniętej opowieści ze świata „Pieśni lodu i ognia”. Pozostaje mieć nadzieję, że deweloperzy wsłuchają się w krytyczne głosy i wyciągną odpowiednie wnioski podczas prac nad kontynuacją produkcji.


Valar morghulis

Obrazek



Pudełkowe wydanie gry nie zawiera polskiej wersji językowej, na szczęście rodzimi fani stworzyli wysokiej jakości spolszczenie dostępne w Internecie. Na dwóch płytach DVD znajdziemy pięć epizodów, a szósty należy pobrać z serwerów Telltale (oczywiście za darmo).

Komputerowa „Gra o Tron” to obowiązkowa pozycja dla fanów – wiernie oddaje klimat uniwersum oraz zapewnia graczom uczestnictwo w angażującej i emocjonującej historii. Mnogość ciekawych bohaterów, cięte dialogi oraz wartka akcja sprawią, że nie będziecie mogli się oderwać od monitorów. Pozostaje żal, że wpływ gracza na wydarzenia fabularne jest marginalny.

Orodukcja nie ustrzegła się błędów i niedoróbek, rzutujących na odbiór całości. Jeżeli chodzi o kwestie techniczne, sporadycznie zdarzały się spadki płynności animacji oraz kilkukrotne wyrzucenia do pulpitu.

Pomijając wymienione wyżej mankamenty, gra zapewnia kilkanaście godzin emocjonującej zabawy oraz stanowi świetną wizytówkę studia Telltale. Wszyscy, którym przypadła do gustu mechanika rozgrywki, powinni zainteresować się innymi produkcjami studia, bo „Gra o Tron” bynajmniej nie jest jego największym dziełem.

Obrazek



+ klimat serialu i książek;
+ gama ciekawych bohaterów do prowadzenia;
+ wyrzuty sumienia u gracza;
+ dialogi;
+ głosy aktorów z serialu;
+ angażująca i trzymająca w napięciu historia...

– … oraz symboliczny wpływ na jej rozwój;
– liniowość;
– uproszczenia oraz przeskoki fabularne w ostatnich epizodach;
– rozczarowujące zakończenie;
– sporadyczne spadki płynności;
– silnik graficzny może być dla wielu odbiorców przestarzały.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 19 sie 2017, 00:49 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka