Komputerowe

Recenzja gry „Earthcore: Shattered Elements”

Na łamach portalu Bestiariusz pojawiły się wcześniej wrażenia z wersji beta „Earthcore: Shattered Elements”. Od tamtego czasu trochę się zmieniło – twórcy mieli okazję między innymi pozbyć się błędów, dopracować pewne szczegóły, zadbać o polską lokalizację. Wiele elementów jednak pozostało niezmiennych. Warto zatem przyjrzeć się różnicom i podobieństwom między wersją testową a finalną gry stworzonej przez wrocławskie studio Tequila Games.

Jak to działa, czyli krótkie przypomnienie podstaw

„Earthcore: Shattered Elements” to gra karciana przeznaczona na urządzenia mobilne z systemem iOS, która w tym roku trafić ma również na telefony i tablety z Androidem, a w przyszłości również na komputery PC. W sposobie rozgrywania partii gry właściwie nic się nie zmieniło od czasu wersji testowej, ale warto jest mimo wszystko przypomnieć, jak to działa. Rozgrywka opiera się na potyczkach przy pomocy kart reprezentujących jeden z trzech żywiołów: ognia, wody i ziemi. Ich wzajemne zwalczanie się oparte jest na zasadach popularnej gry „papier, kamień, nożyce”. W tym zestawieniu woda gasi ogień, ogień pali ziemię, a ziemia wchłania wodę. Oprócz rodzaju żywiołu, karty różnią umiejętnościami oraz Poziomem Ryzyka, który określa ile obrażeń dostanie gracz przegrywający starcie. Istnieją także silniejsze karty Bohaterów, które mogą posiadać aż 3 umiejętności, ale równocześnie charakteryzują się wyższym Ryzykiem.

Obrazek



Potyczki prowadzone są na planszy podzielonej na dwie części, które zaś dzielą się na trzy pola. W każdej turze gracz może wyłożyć kartę z ręki na obszar po swojej stronie planszy oraz użyć jednej z umiejętności kart wyłożonych na „stół”. Tury składają się na rundę, która kończy się, gdy wszystkie pola na planszy są zajęte. Rozstrzygnięcie walki opiera się na wyżej wyjaśnionych zależnościach między żywiołami. Jak można zauważyć, podstawowe zasady gry są bardzo proste i niemalże każdą walkę da się rozstrzygnąć zaledwie w kilku rundach.

Jak to jest zrobione, czyli o zasadach szczegółowych i craftingu kart

Pomimo bardzo prostych podstaw rozgrywki, wygrana zależy w dużej mierze od dwóch czynników: losowości oraz przyjętej taktyki. W trakcie prowadzonej partii, w każdej turze gracz ma na ręce cztery losowe karty ze swojej talii. Zdarzają się sytuacje, w których najzwyczajniej w świecie karty graczowi nie odpowiadają i ciężko mu zdziałać wiele. Bywa też odwrotnie, kiedy karty idealnie pasują do danej sytuacji i niemalże zapewnią zwycięstwo. W obu przypadkach ogromną rolę odgrywa dokładne przemyślenie położenia i zaplanowanie kolejnych ruchów. Kluczowe jest odpowiednie wykorzystywanie umiejętności. Rozgrywkę zatem można uznać za dobrze zbalansowaną, zachowującą równowagę między losowością a planowaniem.

Obrazek



Bardzo ważnym, a jednocześnie unikatowym (co podkreślają producenci ze studia Tequila Games) elementem „Earthcore: Shattered Elements” jest system tworzenia kart. Jak było wspomniane wcześniej, istnieją ich dwa rodzaje: karty Rekrutów oraz Bohaterów. Te pierwsze na ogół charakteryzują się dosyć niskim Poziomem Ryzyka, a oprócz tego mogą posiadać jedną umiejętność lub nie mieć żadnej. Karty Bohaterów natomiast mają proporcjonalnie wyższy Poziom Ryzyka, mogą jednak posiadać aż trzy zdolności. Bohaterowie uzyskiwani są np. podczas zdobywania poziomu gracza, początkowo jednak posiadają oni jedną umiejętność. Poświęcając trzech Rekrutów mających ten sam talent, można wzbogacić o niego kartę Bohatera. Według twórców w ten oto sposób można stworzyć ponad pół miliona unikatowych kombinacji. Daje to zatem spore pole do popisu uczestnikom rozgrywki i faktycznie jest pomysłem nowatorskim.

Gdzie oni są, czyli o trybie single i multiplayer

Gry karciane z natury opierają się na rywalizacji między dwoma oponentami. W przypadku karcianek na urządzenia mobilne lub PC na ogół gracz ma możliwość wyboru, czy chce walczyć z komputerem czy żywym przeciwnikiem. Tak jest i tutaj. Jednak o ile pierwsza opcja prezentuje się bardzo dobrze, o tyle druga w pewnych przypadkach może nie spełniać wszystkich oczekiwań.

Obrazek



O grze przeciwko sztucznej inteligencji opowiadać można niemalże w samych superlatywach. Istnieje tło fabularne, może niezbyt porywające, ale przecież nie o to chodzi w grach karcianych. Opowieść podzielona jest na 5 ksiąg, a każda z nich dzieli się na rozdziały, czyli pojedyncze starcia z unikatowymi przeciwnikami. Gracz dostaje zatem jakiś zalążek historii, w której uczestniczy, napotykając na swojej drodze coraz to nowych przeciwników. Opowiadana przygoda wraz z dopełniającymi ją ilustracjami na kartach wprowadza, może nieco baśniowy, a jednocześnie nieco mroczny klimat. Ponadto potyczki są zróżnicowane i z każdą kolejną bitwą stają się coraz większym wyzwaniem, bowiem wirtualny przeciwnik za każdym razem posiada nieco inną talię kart. Tryb Przygody uznać zatem można za bardzo udany. Jest jednak pewne ale – komputer działa według pewnych schematów. Po rozegraniu kilkunastu partii można zacząć zauważać prawidłowości w jego decyzjach. Gracza zatem nachodzi ochota na rozegranie kilku starć z mniej przewidywalnym przeciwnikiem i w tym momencie rodzi się problem.

Obrazek



Walka z ludźmi odbywa się w trybie Areny, który podzielony jest na trzy podrodzaje: Ranking, Sparing, Znajomi. Gra rankingowa rozwiązania jest w tradycyjny sposób – gracze w zależności od poziomu i umiejętności podzieleni są na ligi. Dzięki temu w tym trybie trafia się na ogół na przeciwników równych sobie, co zapewnia komfort rozgrywki. Zgoła inaczej przedstawia się sytuacja osób, które wolą grać przeciwko ludziom, ale poza rankingiem, czyli w trybie sparingowym. W tej sytuacji pojawiają się dwa problemy. Pierwszy w zasadzie nie zależy od twórców gry, a jest nim ilość graczy. O ile w trakcie testów nie było niczym zaskakującym, że niełatwo było znaleźć przeciwnika, o tyle w grze, która wyszła na rynek, gracz spodziewa się, że będzie miał z kim rywalizować. A oczekiwania te nie do końca zostały spełnione. Należy jednak podkreślić – ten problem nie wynika z winy Tequila Games. Drugi problem w tym trybie rozgrywki dotyczy niedostosowania przeciwnika do poziomu gracza. Po kilkunastu partiach da się już zauważyć brak prawidłowości w doborze oponentów. W trybie sparingowym zdarza się oczekiwanie nawet po kilka-kilkanaście minut na rywala, który równie dobrze może mieć dużo niższy, jak i wyższy poziom.

Taki stan rzeczy może psuć wrażenia z gry, gdyż poziom gracza w dużym stopniu wpływa na przebieg walk – to od niego zależy ilość życia oponentów. Ponadto wraz ze zdobywaniem poziomów otrzymuje się dodatkowe karty, w tym Bohaterów, którzy są w grze najpotężniejsi i ich posiadanie może przeważyć szalę zwycięstwa. Zatem, aby czerpać pełną przyjemność z rozgrywki przeciwko ludziom poza rankingiem gracz zostaje niejako zmuszony do przejścia najpierw trybu fabularnego. A nawet wtedy pozostaje problem długiego oczekiwania na oponenta.

Dobra robota, czyli o plusach „Earthcore: Shattered Elements”

Istnieje sporo kwestii dotyczących tej karcianki, w których twórcom albo udało się zachować wysoki poziom wersji testowej, albo wręcz go poprawić. Do kwestii pierwszego typu z pewnością należy oprawa graficzna. Pomimo tego, że odbiór estetyczny gry zawsze zależy od subiektywnych upodobań, nie da się odmówić ilustracjom wysokiego poziomu i nadawania grze klimatu. Ponadto menu pozostaje czytelne i intuicyjne, nie pozostawiając żadnych trudności w poruszaniu się po nim.

Z kwestii, które niewiele zmieniły się od wersji beta warto także zwrócić uwagę na mikropłatności, które rozwiązane są w bardzo rozsądny sposób. Za realne pieniądze zakupić można kryształy, które dostaje się również za wykonywanie zadań w grze. Kryształy można wydać na awatary, podwojenie ilości zdobywanego złota lub pakiety kart, w których istnieje większe prawdopodobieństwo znalezienia kart lepszego rodzaju. Za złoto zdobywane w grze również można zakupić pakiety, jednak w ich przypadku istnieje nieco mniejsze prawdopodobieństwo zdobycia lepszych kart.

Obrazek



Na pochwałę zasługują dwa aspekty: zmiany w samouczku oraz polska lokalizacja gry. Tutorial w wersji testowej był niezbyt dokładny. W postaci finalnej został wyraźnie poprawiony i nie pozostawia żadnych wątpliwości co do zasad rozgrywki. Na jeszcze większą pochwałę zasługuje polska edycja „Earthcore: Shattered Elements”, a szczególnie jej udźwiękowienie – w roli narratora usłyszeć bowiem można Piotra Fronczewskiego, lektora cenionego wśród społeczności polskich graczy.

A miało być tak pięknie, czyli o minusach „Earthcore: Shattered Elements”

Grze „Earthcore: Shattered Elements” trudno wytknąć wiele wad. Jest ich po prostu bardzo mało. Dla niektórych minusem może okazać się spore znaczenie losowości w prowadzonych starciach, jednak nie powinno to aż tak bardzo przeszkadzać. Osoby bardziej wrażliwe muzycznie oprawa dźwiękowa może nieco drażnić, w szczególności odgłos towarzyszący stukaniu palcem w ekran. Jest to jednak kwestia mało istotna, a jej odbiór zależy od osobistych preferencji i nie każdemu będzie przeszkadzać. Ponadto zdarzają się nieznaczne błędy, czy raczej niedopatrzenia, w tłumaczeniu – przykładem tego może być nieprzetłumaczone słowo „Claimed” pojawiające się na nagrodach zdobytych w rozdziałach trybu fabularnego. Poza tymi kilkoma drobiazgami trudno jest na cokolwiek narzekać.

Kropka nad i, czyli podsumowanie

Pomiędzy wersją testową, a finalną tej karcianki nie ma wielu dużych różnic. Jednak wszelakie zmiany, które nastąpiły, okazały się ulepszeniami. Za to twórcom należy się pochwała. Ponadto podeszli oni w sposób nowatorski do tematu gry karcianej, co w ogólnym rozrachunku wyszło dobrze. Nie każdemu taki tym rozgrywki przypadnie do gustu, jednak z pewnością znajdzie spore grono fanów. Warto również nadmienić, iż gra jest dobrze zoptymalizowana i bez problemów działa również na sprzęcie przestarzałym o dwie-trzy generacje. Z czystym sumieniem można ją zatem polecić fanom cyfrowych wersji karcianek, jeśli szukają odmiany od popularnych klasyków w tej kategorii gier.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 26 maja 2019, 10:17 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka