Komputerowe

Policja kontra rabusie – wrażenia z beta testów „Battlefield: Hardline”

Kilkanaście godzin widnieje już na liczniku Origina. Warto więc wreszcie usiąść na spokojnie, rozegrać kolejną walkę z przestępcami i zastanowić się, jak ta gra może wyglądać 21 października, w dzień swojej premiery. Czy EA przyniesie nam świeżego, godnego następcę swojej słynnej serii?

Gdy pierwsze informacje wyciekły w sieci o nowej odsłonie „Battlefield’a”, reakcje były bardzo różne. Jedni twierdzili, że może to przynieść wreszcie jakąś odmianę dla całej serii, a drudzy pomysł uważali za bezsensowy, bo przecież zawsze była to gra wojenna. Wreszcie na E3 pojawiła się informacja o beta testach na PC i PS4, co pozwoliło graczom przekonać się na własnej skórze, co przyniesie im październik.

Obrazek

„Hardline” to bez wątpienia „Battlefield”. Może nie brzmi to niczym wybitne odkrycie, jednak warto na początku zaznaczyć, że sam gameplay nie różni się wiele od czwartej części serii. Cały czas jest ten przyjemny feeling broni, odrzut wydaje się delikatnie mniejszy, jednak generalnie gra do złudzenia przypomina swoich poprzedników.

Rozgrywka pozwala nam stanąć po dwóch stronach barykady. Możemy wcielić się w rolę złodzieja lub policjanta. Obie strony mają do dyspozycji te same bronie, a ich pojazdy różnią się wyłącznie wizualnie. Beta nie otwiera przed nami zbyt wiele możliwości. Dostępna jest jedna mapa i dwa tryby gry: Heist i Blood Money. Ten pierwszy rozpoczyna się od rozbicia dwóch wozów opancerzonych wypełnionych gotówką. Zadaniem rabusiów jest zabranie pieniędzy w odpowiednie miejsca. Antyterroryści mają temu po prostu skutecznie zapobiec. Podczas gdy przy skutecznej współpracy graczy Heist można zakończyć w kilka minut, drugi tryb wymaga już więcej czasu. Na środku mapy znajduje się źródło pieniędzy, z którego obie strony mają zabrać gotówkę i zabezpieczyć łącznie 5 milionów w przeznaczonym do tego wozie. Nie zabrakło oczywiście znanych z poprzednich odsłon „ticketów”. Policjanci mogą zwyciężyć poprzez obronę punktów do końca czasu lub po prostu zabicia wszystkich terrorystów.

Obrazek

Uśmiech na ustach wywołuje spustoszenie, jakie możemy poczynić na mapie. Jedna prosta sztuczka pozwala nam położyć wielki dźwig, który dosyć spektakularnie niszczy sąsiedni wieżowiec, przewraca się na ulicę i zupełnie odmienia rozgrywkę. Już samo ulokowanie jednego z punktów dowozu gotówki na szczycie budynku faworyzuje zjazdy na linie, snajperów strzelających headshoty z sąsiednich drapaczy chmur czy niszczenie helikopterów.

Sam gameplay stawia wyraźnie na współpracę. Drużyna, która rozbiegnie się po całej mapie, nie zorganizuje jakoś swojego ataku bądź obrony, może przegrać z kretesem w dosłownie trzy minuty. Potrzeba więc odrobiny oleju w głowie. Aktualnym problemem bety jest fakt, że ludzie nie wiedzą, co robić. Znaczna większość po prostu bierze karabin, wlatuje w środek walki i stara się zabić jak najwięcej przeciwników, zapominając zupełnie o obronie punktów albo kradzieży pieniędzy. Nie wynika to jednak z błędu twórców, tylko rozgrywka, która różni się nieco od tej z poprzednich odsłon „Battlefield’a”.

Dosyć niepokojąca jest kwestia broni. Dalej obserwujemy system awansowania na kolejne poziomy, jednak większość arsenału jest już dostępna na samym początku. Musimy jednak zebrać odpowiednią ilość gotówki, żeby wykupić interesujący nas karabin i potem ulepszyć go o kolejne dodatki. Takie rozwiązanie zapowiada mikrotransakcje.

Obrazek

„Battlefield: Hardline” sprawia wrażenie dodatku do czwartej części. Może contentu jest sporo i zapowiadane już są kolejne mapy i tryby gry, nie wygląda to jednak na grę, która powinna zostać wydana jako następca słynnej serii EA. Niezależnie od tego, rozgrywka potrafi sprawić wiele przyjemności. Kiedy znajdziemy już sensowną, ogarniętą drużynę, to zwycięstwo przynosi ogromną satysfakcję. Na razie musimy uzbroić się w cierpliwość i czekać na informacje o kolejnych aktualizacjach.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 26 maja 2019, 10:21 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka