Karciane

Zombiaki 2: Atak na Moskwę

Małe, niepozorne opakowanie – w środku dwie talie: dla zombiaków i ludzi (obie po 40 kart), a do tego karty barykad, cmentarza i przecznic oraz instrukcja. W sumie – niewiele, ale jak się okazuje, wystarczająco dużo, by się dobrze bawić. A do tego cena, która w pierwszej chwili sprawia wrażenie, iż mamy do czynienia z przeciętną budżetówką. Nic bardziej mylnego!

Lustrując zawartość

++

Żeby się o tym przekonać trzeba w tę grę zagrać. O ile nie mieliśmy żadnych doświadczeń z poprzednią edycją, pierwszą rzeczą, jaką zrobimy, będzie zapoznanie się z instrukcją. Zasady są w niej jasno wytłumaczone, treść przejrzysta i już po paru chwilach będziemy wiedzieć o co chodzi. Niestety, instrukcja nie rozwiewa wszystkich wątpliwości pojawiających się w czasie gry. Pomijając te, które mogą wynikać z niedoczytania, niektóre sytuacje na planszy mogą sprawić kłopoty interpretacyjne. W ich rozstrzygnięciu instrukcja nam nie pomoże. Zdarzają się one jednak dość rzadko, a ich rozwiązanie to tylko kwestia dogadania się z przeciwnikiem. Nic, co by przeszkadzało w dobrej zabawie.

Same karty sprawiają wrażenie porządnie zaprojektowanych i solidnie wykonanych. O ich wyglądzie jeszcze sobie opowiemy. Na razie zwrócimy uwagę tylko na to, co świadczy o klimacie gry. Opisy kart obfitują bowiem w komentarze nawiązujące do okresu PRLu i ojczyźnianej tradycji Rosji (Matuszka, Karta zastępcza, KGB). W połączeniu z karykaturalnymi rysunkami, nadaje to grze żartobliwego charakteru. Czasem tylko można by próbować wyobrazić sobie lepsze nazwy kart czy komentarze. Przykładowo zamiast Psa Szarika bardziej by pasowała Łajka. W praktyce to jednak mało istotne.

Ciekawą rzeczą jest to, że choć gra jest lekka i humorystyczna, to wystarczy przygasić światło i puścić odpowiednią muzykę (eksperymentowaliśmy z dark ambientem), a rozgrywka od razu stanie się bardziej mroczna. Żaden to horror, ale jeśli wiemy, że zaraz możemy wyciągnąć kartę Amerykański shit (ludzie), albo że przeciwnik zaraz rzuci Terror, to emocje rosną. Grafiki na kartach dobrze budują atmosferę.

No to gramy!

To ma być szybka gra. Co prawda na pudełku pisze, że czas rozgrywki to około 30 minut, ale niektóre rozdania można zakończyć już po pięciu. Zależy jak karta podejdzie. Gra wciąga jednak tak bardzo, że na jednej partii zazwyczaj się nie kończy. W tym sensie wydawca ma rację: posiadówa z Zombiakami zajmuje przynajmniej pół godziny. Przeważnie dłużej.

++

Zasady gry, czyli jej mechanika, są niezwykle proste. Zombiaki 2 to połączenie gry planszowej i karcianej. Zaczynamy od ułożenia przed sobą w jednej linii: cmentarza, pięciu kart przecznic i barykad. Wyznaczone w ten sposób pole gry składa się z piętnastu pól (5 przecznic x 3 tory). Truposze ustawiane są na przecznicy najbliższej cmentarzowi. Celem gry dla zombiaków jest przedarcie się na barykady przed Świtem (karta umieszczana zawsze na spodzie talii truposzy). Zadaniem ludzi jest do tego nie dopuścić. Obie strony mają swoje sposoby na osiągnięcie celu.

Gdy już rozstawimy „planszę”, możemy zaczynać. Po przetasowaniu kart, gracz z talią zombie ciągnie cztery z nich. Następnie odrzuca jedną, a pozostałe może zagrywać. Jeśli ma zombie, wystawia je na planszy. Może też „ulepszać” swoich podopiecznych (np. leczyć). Po zadeklarowaniu końca swojej tury, karty ciągnie gracz ludzi. Tak samo jak zombie odrzuca jedną i używa pozostałych trzech. Ludzie mają do dyspozycji karty blokujące, karty natychmiastowego ataku, karty planszy (np. samochody) i karty wspomagające (KGB), ale to karty natychmiastowego ataku są podstawą talii. Po wykorzystaniu kart na ręce, grający ludźmi deklaruje koniec swojej tury. Dopiero teraz, jeśli jakieś zombie przeżyły, przesuwa się je do przodu, a kolejka zaczyna się od początku. Grając ludźmi również przesuwamy swoje karty, jeśli jest to możliwe, przed naszą turą. Należy pamiętać o tym, że nie musimy wykorzystywać wszystkich swoich kart. Wtedy dociągamy taką ich liczbę, by móc odrzucać jedną z czterech. Istotną cechą gry jest to, że dociąganych kart nie chowamy przed drugim graczem, ale trzymamy je odkryte.

Na pałę nie wygrasz

Chociaż zasady są proste, to jednak w czasie gry szybko odkryjemy, że bezmyślne wystawianie kart się nie sprawdza. Tu naprawdę istotne jest to, co odrzucamy, gdzie kładziemy daną kartę i jak reagujemy na poczynania przeciwnika. Zombiaki 2 to gra taktyczna i żeby wygrać trzeba wysilić szare komórki. Czasem jedną kartą możemy przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

++

Tu jednak można wytknąć twórcom to, że niektóre karty są przydatne tak rzadko, że prawie się z nich nie korzysta (np. Roboty drogowe). Inne z kolei, choć początkowo wydają się właściwie nieprzydatne, okazują się naprawdę skuteczne (Łańcuchy). Trzeba tu wspomnieć również o dość kontrowersyjnej karcie. Niektórzy zalecają granie bez niej, ze względu na jej irytujący charakter. Chodzi o Amerykański Shit w talii ludzi, który natychmiastowo przerywa ich turę. Karta ta ma powodować brak odpowiedniego zbalansowania obu stron konfliktu. Pojawiają się również głosy, że któraś z talii jest silniejsza od drugiej. Być może to prawda, ale która to talia - nie potrafię stwierdzić. Oboma zdarza mi się wygrywać i przegrywać, często o włos, więc chyba z tą kwestią nie jest aż tak źle?

Jeśli w Zombiakach 2 jest coś, co naprawdę można potraktować jako pewną wadę, to jest to brak żetonów, które mogłyby posłużyć jako znaczniki ran. Musimy więc stosować partyzanckie metody i korzystać z zapałek, pionków z innych gier, etc. Możemy do tego wykorzystać także karty, choć możemy próbować spamiętać, kto ile miał ran. Tempo gry znacznie to jednak utrudnia. Można by też narzekać na przykład na ciasne pudełko (chowanie kart do niego nie należy do najwygodniejszych), ale to wszystko byłoby i tak zwykłym czepianiem się. Zbyt dużo satysfakcji i dobrej zabawy ta gra oferuje, by tego typu drobnostki miały jakiekolwiek znaczenie.

Zombiaki jeden, Zombiaki dwa

Na koniec wypada jeszcze porównać pierwszą część gry z drugą. I tu – jak się okazuje – zmiany nie ograniczają się tylko do kosmetyki. Teoretycznie zasady pozostały te same, a zmieniła się jedynie oprawa graficzna. W praktyce lifting usprawnił te elementy gry, które w jedynce były sporą niedogodnością.

++

Najważniejsze zmiany dotknęły samych kart. Przede wszystkim, na wzór karcianych gier kolekcjonerskich, pojawiły się na nich zasady działania i nie trzeba już sięgać do instrukcji, by je sprawdzać. Również nowa symbolika (np. obwódka wokół rysunków, świadcząca o typie danej karty) w znacznym stopniu ułatwia rozgrywkę. Obie talie są też lepiej podzielone jeśli chodzi o kolorystykę, co ułatwia zorientowanie się do kogo należą karty na „planszy”. Zamiast zielonej i fioletowej ramki mamy zielono niebieskie barwy u ludzi, a u zombie czerwono żółte (czasem brak tu jednak konsekwencji). Czarne tło dodaje kartom przejrzystości i rysunki nie zlewają się już tak bardzo jak poprzednio. Mają przy tym bardziej organiczny, mniej komiksowy charakter niż poprzednio.

Wprowadzono również barykady i cmentarz. Te dwie dodatkowe karty być może nie wnoszą wiele, ale porządkują planszę, w pewnym sensie „zamykają” ją. No i mogą służyć jako stosik na kary albo śmietnisko. W praktyce rzadko kiedy je tak wykorzystywałem. Ważniejsze jest jednak to, że urozmaicono zwykłe karty z talii. Dają one nowe efekty i możliwości, przez co rozgrywka jest bardziej atrakcyjna. Jak więc określić Zombiaki 2 z perspektywy gracza, mającego już styczność z pierwszą edycją gry? Cóż, mamy po prostu do czynienia z wersją 2.0 – czyli to samo tylko więcej, lepiej i sprawniej.

Zdobywamy Moskwę!

Im dłużej gram w Zombiaki, tym bardziej mi się ta gra podoba i tym bardziej doceniam jej taktyczne możliwości. Jej losowość sprawia, że chociaż mam opracowane różne koncepcje gry, to nigdy nie mogę być pewny zwycięstwa. Do tego dochodzą niekonwencjonalne zagrania, które wciąż się pojawiają, mimo stosunkowo długiego okresu testowania. Nic dziwnego, że Zombiaki 2 nie nudzą się tak szybko jak inne gry. Jeśli więc szukamy szybkiej i lekkiej, ale i wciągającej rozrywki, to warto sprawdzić, czy Zombiaki 2: Atak na Moskwę są dla nas. Najprawdopodobniej tylko na sprawdzeniu się nie skończy.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 24 wrz 2018, 10:43 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka