Karciane

W poszukiwaniu zaginionego skarbu Eldorado – recenzja gry „Escape Room: Tajemnica Eldorado”

Jako naukowcy postawiliście sobie za cel odnalezienie drogocennych skarbów, które skrywa złote miasto Eldorado. Niestety wasze wieloletnie poszukiwania spełzły na niczym, chociaż się staraliście i przeczesaliście niebezpieczne gąszcza Amazonii wzdłuż i wszerz. Pogodzeni z porażką pakujecie swoje rzeczy i ze smutkiem na twarzy szykujecie się do powrotu do domu. Jednak przewrotny los zadecydował inaczej i zmusił was do pozostania w dzikich lasach Amazonii, ponieważ podczas lotu zderzacie się z wielką skałą i tracicie wysokość. Każdy wie, że zaraz się rozbijecie, jest to nieuchronne, ale nadzieja umiera ostatnia…

„Tajemnica Eldorado” to już czwarta odsłona kieszonkowej wersji Escape Roomów od wydawnictwa FoxGames. Rozgrywka jest przeznaczona dla od jednego do sześciu graczy. W tytuł mogą zagrać również młodsi, którzy ukończyli dwanaście lat. Przejście całej przygody zależy w zasadzie od samych graczy, ponieważ ta seria Escape Roomów zawiera trzy przedziały czasowe, w których gracze w odpowiedni sposób zostają nagradzani. Jeśli uda wam się ukończyć rozgrywkę w siedemdziesiąt pięć minut „jesteście wielkimi odkrywcami!”, przy dziewięćdziesięciu minutach „dobrze się spisaliście!”, kiedy natomiast przygoda zajęła więcej czasu to „udało się wam o włos!”. Jak sami widzicie, w kieszonkowych Escape Roomach od FoxGames nie chodzi o najlepszy wynik rozwiązania zagadek, a o dobrą zabawę, która wciągnie, w przypadku „Tajemnicy Eldorado”, niejednego konesera niebezpiecznych podróży.

Obrazek

Zawartość pudełka oraz zasady gry
W pudełku znajdziecie sześćdziesiąt kart z zagadkami oraz tajemniczą mapę, która wskaże drogę śmiałkom ekspedycji. Muszę przyznać, że wykonanie jest na najwyższym poziomie. Karty są bardzo czytelne i zawierają klimatyczne obrazki potęgujące ogólne odczucie przygody. To, co do mnie najbardziej przemawia to fakt, że na kartach nie ma zbędnego tekstu, który zabierałby więcej miejsca. W ten sposób gracze mogą swobodnie skupić się na zagadkach, a nie na nadmiernym czytaniu. Dodatkowy komponent stanowi mapa, która nie tylko jest elementem gry o pozytywnych walorach estetycznych, lecz zawiera w sobie również łamigłówkę do rozstrzygnięcia. Takie gadżety uważam za duży atut, wnoszący jeszcze większy klimat.

Dużym plusem jest dla mnie rozgrywka typu open and play. Zasady poznajemy w trakcie gry. Zazwyczaj wprowadzenie i wytłumaczenie podstawowych reguł znajduje się na pierwszych dziesięciu kartach. Na kolejne informacje dotyczące ich sortowania na osobne talie natraficie w trakcie przedzierania się przez puszcze Amazonii.

Obrazek

Wrażenia z rozgrywki
Niestety nie mogę zdradzić zbyt wielu szczegółów, aby nie zepsuć zabawy. Do tej pory miałam przyjemność zagrać w jeden tytuł tej serii, mianowicie „Podróż w czasie”. Postaram się trochę bardziej zobrazować ogólne odczucie, porównując ją do wyżej wspomnianej pozycji. Tak, jak w poprzednich wersjach Escape Roomów, w „Tajemnicy Eldorado” znajdują się podpowiedzi do zagadek, a ich odnalezienie jest proste, ponieważ karty są ponumerowane od jednego do sześćdziesięciu. Obowiązuje również system kar. Jeśli błędnie rozwiążemy łamigłówkę, będziemy musieli wpisać „Z”. Po uzyskaniu już dwóch tych liter gracze wpisują „X”. Zadaniem tego znaku jest popsucie statystyk, jeśli chodzi o czas ukończenia zabawy. Każdy „X” to dodatkowe pięć minut, które musimy doliczyć do swojego wyniku. Nie ma jednak powodu do obaw, ponieważ w trakcie przygody niejednokrotnie zostaniecie poproszeni o wymazanie „Z”, bądź też „X”, jeśli uda wam się rozwiązać którąś z zagadek nadzwyczaj dobrze. Takie rozwiązanie balansuje grę, dzięki temu nie uzyskacie na koniec dziesięciu niechcianych znaków. Z drugiej strony dopisywanie kolejnych liter na Karcie Wyników podnosi trochę adrenalinę i mobilizuje graczy do intensywniejszego myślenia.

Obrazek

W „Tajemnicy Eldorado” szczególnie podoba mi się to, że każda karta ma znaczenie. Nawet jeśli zostaniecie poproszeni o odłożenie jej na bok, to i tak w końcowym rozrachunku istnieje możliwość, że będziecie musieli przeszukać stos kart odrzuconych, aby doszukać się jakiegoś ukrytego elementu. Podczas „Podróży w Czasie” zabawa polegała tylko na samym rozwiązywaniu zagadek – przechodząc od jednej do drugiej docieraliśmy do końca. W „Tajemnicy Eldorado” nie będziemy tylko siedzieć i zwracać uwagi na najdrobniejsze szczegóły ukryte na kartach, ponieważ Escape Room zawiera także dodatkową rozrywkę w postaci kalamburów, a także przetestuje nasze zdolności manualne. Chociażby zbudujemy samodzielnie namiot i to od nas będzie zależało, z ilu pięter będzie się składał.

Fani kieszonkowych Escape Roomów na pewno się nie zawiodą. Choć przyznam, że „Tajemnica Eldorado” jest na wyższym poziomie trudności, aniżeli „Podróż w Czasie”. Rozpoczynając przygodę z tą serią sięgnęłabym na początek właśnie po „Podróż” jako rozgrzewkę, natomiast „Eldorado” zostawiłabym na później. W obu przypadkach gwarantuję, że przyjemnie spędzicie swój czas.


Dziękujemy wydawnictwu FoxGames za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 25 maja 2019, 00:09 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka