Karciane

Weź pod rękę Mantykorę – recenzja gry „Paper Tales”

W świecie, gdzie między ludźmi żyją fantastyczne stwory, zbudować dobrze prosperujące miasto to nie lada wyzwanie, zwłaszcza, że konkurencja nie śpi. Wokoło wyrastają wioski, pojawiają się wrogie jednostki, a spod każdego krzaczka wygląda coś, co chciałoby odgryźć nam kończyny lub ukraść ciężko zarobione pieniądze. Jak żyć?!

Dom mój moją twierdzą
„Paper Tales” przyciąga wzrok opakowaniem. Grafika, chociaż nieprzesadzona, jest bardzo interesująca – przywodzi na myśl witraż – a po bliższym przyjrzeniu się zauważymy, że kształt koronowanej głowy zbudowano z obrazków na kartach. W opakowaniu znajdziemy planszę, drewniane pionki, zestaw monet i księżyców (krążków przemijania), a także talię – nasze najważniejsze narzędzie pracy. Jeśli chodzi o wygląd, „Paper Tales” jest prześliczne, rysunki przedstawiające zarówno postaci, które zagrywamy, jak i budynki, są czarujące i z pewnością łatwo wprowadzą nas w klimat gry. Wszystkie elementy wydają się solidne – załączone krążki musimy najpierw wypchnąć z zabezpieczającego je kartonika, plansza, typowo dla podobnych gier jest sztywniejsza, pionki zaś wykonane z drewna. Kiedy już skończymy podziwiać zestaw, możemy spróbować przeprowadzić rozgrywkę.

Obrazek



Umysł stratega
Gra prawdopodobnie przerazi grubością instrukcji i podczas pierwszego jej odczytywania faktycznie może się wydawać, że nie uda nam się ogarnąć wszystkich zasad, faz, dodatkowych funkcji i tak dalej. Kiedy jednak w końcu pada magiczne hasło: „No dobra, to zagrajmy próbną i zobaczymy”, okaże się, że rozgrywka jest prosta i nawet pomimo wielości etapów (aż sześciu), potrafimy zapamiętać, co robimy w każdym z nich. Zatem od początku: mamy do dyspozycji tor punktacji, wskaźnik czasu, który przestawiamy, aby nie pomylić się co do numeru rundy, oraz kartę pomocy dla każdego gracza, w skrócie opisującą etapy gry. Uczestnicy dostają na start własne złoto, zestaw pięciu budynków, pionek, który umieszczają na torze, a następnie tasują karty jednostek i można zaczynać. Naszym zadaniem jest zdobycie jak największej ilości Punktów Legendy poprzez rozwój królestwa, wznoszenie budynków, wygrywanie wojen i tak dalej.

Obrazek

W grze mamy sześć faz: rekrutacji, gdzie pobieramy karty jednostek ze stosu i wymieniamy je z pozostałymi graczami, wystawiania – możemy użyć jednostek na jednym z czterech (później pięciu) dostępnych miejsc, wojny – na podstawie ilości punktów siły toczymy bitwy z sąsiadującymi królestwami i otrzymujemy Punkty Legendy, dochodu – pobieramy należne monety za budynki oraz jednostki na naszych ziemiach, budowania – możemy wznieść lub ulepszyć obiekty, oraz przemijania – niektóre postaci wymierają, niektóre zostają oznaczone jako „przeznaczone” do wymarcia w następnej rundzie.

Królestwo za smoka!
W „Paper Tales” może grać od dwóch do pięciu graczy, im więcej tym weselej. Ponieważ wymieniamy się kartami, w opcji dwuosobowej łatwo jest nam przewidzieć, jakie jednostki do nas wrócą i które najlepiej odrzucić, by utrudnić życie przeciwnikowi. Więcej osób oznacza większą losowość. O wiele bardziej spektakularnie wygląda też faza wojen, ponieważ „biją się” ze sobą sąsiadujące królestwa. Tak więc, gdy uczestniczy nas tylko dwoje, sprawa jest jasna (choć gra podpowiada, że jeśli punktów siły mamy dwukrotnie więcej niż współgracz, to wygrywamy dwie wojny od razu), trzech graczy oznacza, że musimy bronić się z dwóch stron i tak dalej. Wyzwanie stanowi element planowania – ponieważ mamy ograniczoną ilość pozycji, zasobów i funduszy, trzeba wykorzystywać je w najkorzystniejszy możliwy sposób, wystawiając jednostki i budując obiekty. Każda karta zapewnia nam inne bonusy.

Obrazek

Jednostki oferują ciekawe premie, ale wymierają, natomiast budowle pozostają do końca gry, ale koszty ich wystawienia są wysokie. Rozgrywka jest w miarę dynamiczna (ma nam zająć około trzydziestu minut), mamy dużą swobodę akcji z uwagi na luźną konstrukcję reguł. Wolno nam na przykład przestawiać karty czy usunąć niepotrzebne jednostki, pod warunkiem, że zrobimy to w odpowiedniej fazie. Najciekawsze efekty mają karty z postaciami – możemy nimi zarówno się bronić, dostać za nie dodatkowe punkty, zasoby, trochę złota, utrudnić życie przeciwnikom, jak i uchronić innych bohaterów przed wyginięciem. Niektóre są tyleż użyteczne, co złośliwe, dodaje to jednak smaczku całej grze. Rozgrywkę zakończymy po czwartej fazie, podliczając Punkty Legendy.

Jeśli mamy remis, dodajemy do nich zgromadzone złoto, a gracz z najwyższą ich ilością wygrywa.

Obrazek

I żyli długo i szczęśliwie, choć nie wszyscy
„Paper Tales” jest grą interesującą i dynamiczną. Wielość możliwości i efektów, a także pewna losowość – niepowtarzalność dobierania kart – sprawia, że nigdy nie znudzimy się rozgrywką. Przyda nam się umiejętność planowania, a tytuł przypadnie do gustu osobom lubującym się w strategii. Fakt, że zwycięstwo można odnieść na wiele sposobów i nie ma jednego, prawidłowego na zostawienie przeciwników w tyle na planszy punktacji, a jedynie sposoby „mojsze”,to również dodatkowy plus.

Zasady z początku wydające się zawiłe, po pierwszej rozgrywce wchodzą do głowy i bywa, że zerkanie na kartę-ściągawkę nie jest koniecznie potrzebne, kiedy już przyzwyczaimy się do toku gry. „Paper Tales” wciąga i zdecydowanie zachęca do przetestowania kolejnych konfiguracji, w jakie możemy uzbroić nasze małe królestwo, zapewniając przy tym świetną zabawę.

Ocena: 5/5

Za grę dziękujemy wydawnictwu Funiverse.

KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 22 lut 2019, 04:04 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka