Karciane

Daję słowo, wygląd ma znaczenie – recenzja gry „Daję słowo!”

„Daję słowo”, od wydawnictwa Nasza Księgarnia, to ciekawa gra karciana polegająca na wykonywaniu zadań i tworzeniu wyrazów. Pięknie wydana i zilustrowana. Jednak czy jest taka idealna, jak ją malują?


Obrazek

Autorami „Daję Słowo!” (org. „Wordstacker”) są Matt Knott oraz Anna Whitehead. Swój projekt rozpoczęli od kampanii crowdfundingowej na Kickstarterze, która z powodzeniem przekroczyła oczekiwany budżet. W USA „Daję Słowo!” otrzymało już swoje pierwsze nagrody, w tym trzecie miejsce „Najlepszej gry rodzinnej roku 2017”. Jeśli chodzi o sam pierwowzór gry, nie wyróżnia się on wyglądem, powiedziałabym nawet, że jest wyjątkowo przeciętny. Jednak wydawnictwo Nasza Księgarnia zadbało o to, żeby polska wersja była jedyna w swoim rodzaju. Do produkcji zaangażowano świetnego rysownika – Pawła Jarońskiego. Muszę przyznać, że bardzo lubię słowne rebusy i ilustracje tego artysty, dlatego, moim zdaniem, wykorzystanie jego talentu w „Daję Słowo!” było strzałem w dziesiątkę. Zabawa jest przewidziana dla grupy od 2 do 6 osób, natomiast rozgrywka powinna zająć 20 minut. Jak to wygląda w praktyce? Przekonajmy się.

Obrazek

Zawartość pudełka od A do Z
Na pierwszy rzut oka pudełko prezentuje się świetnie i wydaje się być wyjątkowo solidne. Od samego początku czuć klimat gry i humorystyczny charakter ilustracji pana Pawła Jarońskiego. W środku kartonika znajdziemy 160 kart: 111 liter oraz 49 zadań. Do ich jakości nie mam żadnych zastrzeżeń, bowiem są sztywne, wykonane z wyjątkową starannością oraz, przede wszystkim, pięknie zaprojektowane. Awersy, jak i rewersy, wyglądają ładnie, dodają grze oryginalności. Cała zawartość została idealnie wpasowana w solidną wypraskę.

Obrazek

Zostań zwycięzcą
Przed rozpoczęciem gry należy ułożyć z liter dowolne, pięcioliterowe słowa. Ich ilość zależy od tego, ilu graczy będzie brało udział w zabawie. Im więcej osób, tym więcej wyrazów znajdzie się na stole. Samo wymyślenie słów początkowych nie powinno sprawić większych problemów. Jednak, jeśli nie chcesz tracić na to czasu, wydawnictwo zamieściło na swojej stronie internetowej listę trzydziestu przykładowych wyrazów. Myślę, że warto ją wydrukować i schować do pudełka – umożliwi to szybsze rozpoczęcie rozgrywki. Następnie każdy otrzymuje 9 kart: 6 liter oraz 3 zadania. Gdy wszystko zostanie przygotowane, można rozpocząć zabawę.

Podczas swojego ruchu gracz ma do wyboru 3 opcje: dołożenie jednej litery z ręki, do słów leżących na stole, wykonanie zadania lub, gdy uzna, że nic nie jest w stanie zrobić, wyrzucenie wszystkich swoich kart i dobranie nowych. Po wykonaniu któregoś z powyższych działań następuje ruch kolejnej osoby.
Głównym celem gry jest wykonywanie wyzwań, poprzez tworzenie nowych słów, bazując na literach znajdujących się już na stole oraz tych, które mamy na ręce. Trudniejsze zadania są wyżej punktowane, dlatego też warto realizować te najbardziej wymagające, bowiem gra kończy się w momencie gdy jeden z graczy zdobędzie 100 punktów. Oczywiście ta liczba jest umowna, jak sugeruje instrukcja, rozgrywkę można wydłużyć nawet do 200. Wszystko zależy od tego, jak długo ty i twoi przeciwnicy zechcecie ćwiczyć swój zasób słownictwa.

Obrazek

Czy dasz słowo?
No właśnie, czy będziesz grać w to godzinami? „Daję słowo!” na pozór wydaje się proste i przyjemne, jednak w kilku sytuacjach przyjdzie ci na nie ponarzekać. Element losowości jest niestety frustrujący. Z uwagi na to, że wszystko opiera się na dobieraniu kart, możesz znaleźć się w położeniu, w którym nie będziesz miał możliwości zagrania żadnej z posiadanych. Natomiast, gdy zdecydujesz się na wymianę „ręki” i odrzucisz wszystko, po raz kolejny istnieje szansa, że otrzymasz karty kompletnie nie pasujące do niczego, więc znowu stracisz ruch. Dodatkowo nikt nie ma wpływu na to, jakie zadania wypadną z talii. Zdarzają się sytuacje, w których przeciwnik będzie dostawał same, najwyżej punktowane, wyzwania, a ty tylko te najsłabsze. Oprócz tego, zwłaszcza podczas gry dwuosobowej, jest odczuwalny problem powielania ruchu. Wystarczy, że każdy z graczy posiada na ręce takie samo zadanie, polegające na mieszaniu liter istniejących słów. Pierwszy z nich ułoży nowy wyraz, a następnie drugi ustawi je w pozycji początkowej. Przez to gra staje się chaotyczna. Ponadto, w „Daję słowo!” nie ma mowy o planowaniu, karty na stole zmieniają swoje miejsca tak szybko, że dopiero gdy nastąpi twój ruch będziesz mógł zacząć główkować. Nie oceniam tego negatywnie, wręcz przeciwnie, jest to ciekawy element zaskoczenia, bo nigdy nie wiesz, co się stanie. Niemniej jednak, wydłuża to czas rozgrywki.

Obrazek

„Daję słowo!” jest zwycięzcą?
Gra posiada kilka mankamentów, jednak nadrabia wyglądem (ukłon w stronę wydawnictwa oraz artysty) i prostą formą. Myślę, że znajdzie swoich odbiorców wśród rodziców, którzy chętnie pomogą rozwinąć zasób słownictwa swoich pociech, jak również osób lubujących się w grach słownych. Gracze, którzy oczekują od karciarki skomplikowanych mechanizmów i możliwości planowania, raczej nie będą czerpać z tego tytułu satysfakcji. Dodatkowo element losowości, dla niektórych, może okazać się frustrujący.

Swoją ocenę wystawiam z ciężkim sercem, bowiem gra jest naprawdę śliczna i jedyna w swoim rodzaju. Zdecydowanie urzekła mnie swoim wyglądem. Jednak sama mechanika, w moim odczuciu, nie wydaje się być już taka idealna.

Ocena: 3.5/5

Za grę dziękujemy wydawnictwu Nasza Księgarnia.

KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 26 mar 2019, 03:36 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka