Karciane

Zapudełkowani – recenzja gry „Escape Room – Atak na Londyn”

Escape roomy przebojem podbiły serca poszukiwaczy przygód. Praktycznie w każdym większym mieście znajdziemy obecnie przynajmniej jedną ofertę miejsca, które, dla naszej rozrywki, zamknie nas w – przeważnie – dziwnie udekorowanym pomieszczeniu, byśmy pod presją czasu spróbowali umknąć rzekomemu niebezpieczeństwu. Tematyka Escape roomów jest naprawdę szeroka, czy jednak da się ten niebywały fenomen skompresować do formatu karcianki?

Wstrząśnięty, niezmieszany
Karty zapakowane są w klasyczne, solidne, kartonowe pudełko. Przyciąga ono wzrok wizerunkiem Big Bena w ogniu, na tle spękanej tarczy zegara, co sugeruje, że rozgrywka zapewni nam prawdziwą jazdę bez trzymanki. Po otwarciu od razu napotykamy ostrzeżenie – informację. Nie powinniśmy przeglądać ani tasować talii, karty są ponumerowane i ułożone w kolejności i w taki sposób powinny być zagrywane. Gdyby zdarzyło nam się plik odwrócić „do góry dnem”, otrzymujemy kolejne ostrzeżenie, iż patrzymy na złą stronę i musimy poszukać kartonika numer 1.

Gra jest bardzo stanowcza w swoich postanowieniach i nie zamierza nam pozwolić na żadne ustępstwa od zasad. Jeśli nie pogodzimy się z tym na obecnym etapie, może nas zganić nieco później za zbyt anarchistyczne poglądy, kiedy przyjdzie nam odwrócić kartę bez wyraźnego polecenia aby to zrobić; co jest zabawnym dodatkiem do rozgrywki i przywodzi na myśl platformowe gry logiczne.

Obrazek



Kwestia grafiki została rozwiązana znakomicie. Ilustracje Alberto Bontempiego mają „to coś”, postarzone maszyny, pospiesznie naskrobane na kawałku papieru notatki, ciemne, mroczne korytarze z wytłoczonymi w kamieniu tajemniczymi symbolami... Wszystko to jeszcze podkreśla wiszącą w powietrzu tajemnicę, wokół której już prawie zaciskamy palce, gdyby tylko nie brakowało nam jeszcze kilku elementów tej mrocznej układanki.

Same karty są na tyle duże, byśmy z łatwością wychwycili wszelkie istotne szczegóły z obrazków i na tyle sztywne, by nie zniszczyły się podczas zbyt zagorzałego poszukiwania wskazówek.

W służbie jej królewskiej mości
Gra przeznaczona jest dla od jednego do sześciu graczy, liczących sobie najmniej dwanaście lat. Stanowimy zespół i jako taki musimy współpracować, by rozwiązać jedną z wielu zagadek, które kryje talia sześćdziesięciu kart. Dodatkowo do rozgrywki potrzebujemy arkusza papieru, ołówka i zegarka, a twórcy gry radzą, by wybrać spokojne miejsce, co prawdopodobnie miałoby sprzyjać burzy mózgów, ale prawdziwy weteran i w czasie nalotu bombowego rozwiąże najtrudniejszą logiczną łamigłówkę!

Obrazek

Kiedy już zgromadzimy wszystkie zasoby możemy przystąpić do zabawy. Przed nami spoczywa talia, dzielimy się na głos treścią zagadek i próbujemy je rozwiązać. Brzmi prosto, a jednak wcale takie nie jest. Naszym celem jest wykonanie pewnej misji dla Tajnego Agenta Jej Królewskiej Mości – gra jest skonstruowana fabularnie, a więc opowiada pewną historię przez cały czas naszego uczestnictwa, jednak pilnie strzeże swoich sekretów, spojlery byłyby tutaj absolutnym faux pas. By dopełnić zadania otrzymujemy zestaw „małego łamacza szyfrów”, który powiększy się podczas naszej służby, oraz karty podpowiedzi, na wypadek, gdybyśmy całkowicie pogubili się w naszym rozumowaniu.

Najważniejszą bronią są jednak nasze własne umysły. Niektóre z łamigłówek są dziecinnie proste, niektóre upiornie trudne, inne zaś żartobliwe. Istotna jest tu także presja czasu, która początkowo nie robi na nas żadnego wrażenia, jednak wraz z topniejącym stosem kart coraz bardziej ją odczuwamy. Kulminacyjny moment następuje, gdy gra nakazuje nam nastawić stoper. Czas okazuje się być kluczowym dla wyniku rozgrywki, jednak dowiadujemy się o tym dopiero pod koniec partii, kiedy otrzymujemy instrukcję, by podliczyć, ile minut spędziliśmy na rozwiązywaniu zagadek. Należy również doliczyć karny czas za każdy błąd popełniony przy rozszyfrowywaniu. Oczywiście tykający zegar wpływa na graczy i im późniejsza godzina tym gorętsza atmosfera przy stole, co może być tyleż zabawne, co frustrujące, jeśli akurat zdarzy nam się utknąć przy wyjątkowo „upartej” karcie, a postawiliśmy sobie za punkt honoru użycie jak najmniejszej liczby podpowiedzi.

Most Londyński Wali Się
Rozgrywka jest pełna wyzwań i niespodziewanych twistów. Stanowi wyzwanie nawet dla starszych graczy, dlatego tym z dolnego marginesu wiekowego zapewne zajmie o wiele więcej czasu. Zadania do wykonania wymagają użycia zarówno logiki jak i kreatywności, dzięki czemu każdy znajdzie coś dla siebie. Zmusza też do myślenia „poza pudełkiem”.

Obrazek

Ciekawym rozwiązaniem jest również wprowadzenie możliwości gry solo, dzięki czemu, jeśli jesteśmy typem samotnego intelektualisty, wciąż możemy cieszyć się przygodą jako detektyw Scotland Yardu. Jedynym zarzutem co do „Escape Roomu” jest jego regrywalność. Niestety, kiedy już po trudach dojdziemy do rozwiązań wszelkich łamigłówek to kolejna rozgrywka jest po prostu daremna, bo będziemy pamiętać, jeśli nie sam wynik to przynajmniej to, jak do niego dojść.

Jeśli graliśmy sami, automatycznie eliminuje nas to z zabawy ze znajomymi, bo stajemy się żywą kartą podpowiedzi, a nie chcemy przecież popsuć przyjemności tym, którzy nie wiedzą jak ułożyć symbole, by wyszło konkretne słowo, a siedzenie na krześle, gdy aż nosi nas by syknąć „alfabet Morse'a” to żadna frajda.

Koniec końców „Escape Room: Atak na Londyn” to naprawdę świetna i wymagająca rozrywka, którą będą cieszyć się starsi gracze, zwłaszcza fani zagadek logicznych, żal tylko, że przygodę jako detektyw w pełni możemy przeżyć tylko raz... Jedynym lekarstwem na ten stan rzeczy byłoby chyba tylko, gdyby jedno z zakończeń historii okazałoby się prawdziwe. Zachęcam do odkrycia, które.


Ocena: 4,5/5

Za grę dziękujemy wydawnictwu FoxGames.

Obrazek

KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 20 lis 2018, 23:08 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka