Karciane

Knuj, spiskuj, oszukuj. „Elekt” – recenzja prototypu

Ile razy zdarzyło wam się zagrać w planszówki, w których, aby osiągnąć cel musicie stanąć do walki z siłami ciemności. Jako obrońcy dobra i sprawiedliwości pomagacie pokrzywdzonym stając do heroicznych walk w starciu o honor… Brzmi znajomo? Pewnie tak. A zastanawialiście się czasami, jak by to było stanąć po przeciwnej stronie? „Elekt” jest tytułem, który pozwoli wam „rozkoszować się” ciemną stroną mocy.

Kampania mająca na celu ufundowanie taktycznej gry karcianej autorstwa Krzysztofa Głośnickiego wystartowała czwartego września i swój sukces osiągnęła już pierwszego dnia. Obecnie, dzięki wspierającym, odblokowywane są nowe cele, jednak to nie wszystko! Autor gry przewidział również ekskluzywne dodatki tylko dla wspierających. „Elekt” jest również flagowym projektem gdańskiego wydawnictwa What The Frog, który powoli rozwija swoje żagle na polskim rynku gier planszowych. Mam przyjemność zabrać was w podróż do mrocznego świata fantasy. No to w drogę!

Obrazek

Droga do zdobycia władzy jest długa i bolesna
Gra przenosi nas w świat Klanarchii, bez obaw, jeśli to uniwersum nie jest wam znane nie stracicie frajdy z rozgrywki. Wręcz przeciwnie, „Elekt” sprawi, że z chęcią zagłębicie się w tajniki i mroczne zakamarki mrocznej gry fabularnej.

Celem gry jest zdobycie określonej liczby Tytułów, tylko w ten sposób można przejąć władzę nad innymi Wielkimi Domami Ebionickimi. Tytuły będziemy zdobywać poprzez zagrywanie kart – Jednostek – z ręki do trzech różnych Stref: Misji, Wpływu oraz Dworu. Pierwsze dwie Strefy zagwarantują zdobycie kart z Tytułami, natomiast dzięki trzeciej Strefie otrzymamy pewne Przywileje, które pozwolą wprowadzić nieco zamieszania do rozgrywki.

Do rozstrzygnięcia walk w poszczególnych Strefach posłużą wcześniej wspomniane Jednostki, które posiadają specjalne zdolności oraz przypisane Symbole. Każdy z graczy dysponuje czterema podstawowymi Jednostkami: Akolitą, Zabójcą, Bezimiennym i Dygnitarzem. Jednak to nie są jedyni Kultyści i Upiory, które będą nam dzielnie służyć, ponieważ w trakcie swojej tury, gracz dociąga dwie karty ze stosu Jednostek Zaawansowanych, z czego wybiera jedną, natomiast drugą odkłada na stos kart odrzuconych. Ta faza nazywana jest Rekrutacją, po niej następuje Przydzielanie Jednostek.

Obrazek

W tym momencie zaczyna się największa „zabawa”, ponieważ gracze muszą wykazać się nie lada sprytem i umiejętnościami taktycznymi, aby wygrać w danej Strefie. Każdy ruch może zaważyć na dalszym etapie wojny o tron Wieży Dzwonów. Gracze mogą przydzielić do Stref łącznie pięć Jednostek (maksymalnie dwie do jednej Strefy), jeśli w pewnym momencie będą uważać, że nie chcą wyłożyć tylu kart, tylko na przykład mniej, mogą oczywiście spasować. Należy pamiętać, że każda nasza podjęta decyzja może stać się częścią strategii.

W fazie Walki o Strefy rozpatrywane są konfrontacje na Atrybuty (czyli Symbole znajdujące się na kartach Jednostek), jednak istotna jest w tym momencie kolejność. Na początku analizujemy kto ma najwięcej Okultyzmu, następnie Podstępu, Przemocy i na końcu Władzy. I jeśli do tej pory myślicie, że macie wszystko pod kontrolą, to się grubo mylicie, ponieważ każdy wynik przeprowadzonych konfrontacji znacząco odmieni losy wojny o Tytuły. Dzięki wygranej walce na Okultyzm będziemy mogli dołożyć do swoich Jednostek (bądź przeciwnika – wedle naszego uznania) dwa różne Żetony Atrybutów. Podstęp pozwoli nam zamienić miejscami jedną własną kartę z dowolną w innej Strefie. Dzięki Przemocy unicestwimy Kultystów bądź Upiory innych graczy, natomiast Władza zagwarantuje nam upragnione zwycięstwo i zdobycie karty z Tytułem. Wydaje się wam to skomplikowane? Nic bardziej mylnego!

Obrazek

Podsumowując
„Elekt” charakteryzuje się prostymi zasadami, co stanowi niebywałą zaletę. Gra gwarantuje duży wachlarz możliwości, jeśli chodzi o podejmowanie decyzji podczas zagrywania kart z ręki. Z każdą nową rundą nasze szeregi będą zasilać nowe Zaawansowane Jednostki, co przekłada się na regrywalność, ponieważ w grze jest ich aż 30 kart. Oczywiście w wersji dla wspierających znajdziemy więcej unikatowych Upiorów i Kultystów.

Tytuł spodoba się szczególnie fanom negatywnej interakcji. W trakcie rozgrywki gracze będą mieli okazję zakładać sojusze, które oczywiście nie będą zobowiązywały do końca gry. Możecie być pewni, że przeciwnicy wykorzystają każde najmniejsze potknięcie z waszej strony i vice versa!

Ciekawym pomysłem autora jest waluta, która występuje w grze, jest nią Żar. Rzecz bardzo pożądana przez kandydatów do tronu, ponieważ umożliwia aktywację zdolności specjalnych oraz ratuje Jednostki przed unicestwieniem, dzięki temu nie trafiają one na stos kart odrzuconych, tylko z powrotem na rękę. W grze dopuszczone są również przekupstwa, „handel” Żarem jest jak najbardziej dopuszczalny, co dodatkowo podkręca adrenalinę przy stole, ponieważ gra nie sankcjonuje złożonych obietnic między graczami.

Obrazek

Również kolejność, w której uczestnicy będą zagrywać Jednostki będzie zmieniać się jak w kalejdoskopie. W momencie wygrania Władzy w Strefie Dworu otrzymuje się kartę pierwszego gracza, jednak nie trzeba jej zatrzymywać dla siebie, można ją przekazać komuś innemu. Bycie pierwszym nie zawsze jest takie dobre, jakby się wydawało. Podchodząc do tego z taktycznego punktu widzenia, czasami lepiej jest oddać pierwszeństwo innym, aby kontrolować sytuację na stole.

Gra bardzo dobrze się skaluje, niezależnie od tego ile osób zagra to poziom decyzyjności wciąż pozostaje na dobrym poziomie. Jedyną wadą, której się dopatrzyłam jest długie oczekiwanie na swoją kolejkę. Ten problem można oczywiście rozwiązać w prosty sposób, narzucając określony czas na zagranie karty, dla przykładu każdy z graczy może dysponować tylko minutą na przydzielenie karty do Strefy. Rozgrywka z graczami, którzy lubią analizować każdy ruch będzie nieco uciążliwa, z drugiej strony podczas obserwowania swoich rywali dużo się nauczymy.

Muszę przyznać, że jeśli chodzi o grafiki to wersja prototypowa wywarła na mnie pozytywne wrażenie i tutaj należy się duży ukłon w stronę ilustratorki Katarzyny Malinowskiej, która zadbała o jakość wykonania. Oczywiście nie można jeszcze ostatecznie ocenić gry pod względem ilustracji, czy też samej rozgrywki, ponieważ gra jest jeszcze w fazie testowania i dopracowywania. Mimo to, założę się, że niejeden projektant gier planszowych chciałby pochwalić się takim wykonaniem własnego prototypu. Niektóre karty przedstawiają finalny wizerunek miejsc czy postaci, na większości znajdują się jednak szkice.

Obrazek

Na Coperniconie miałam okazję przetestować najnowszą wersję prototypową, w której zmieniono wygląd kart, dodając im nieco „pazura” oraz poprawiając czytelność. Obserwując te zmiany mogę tylko stwierdzić, że wszystko idzie w dobrym kierunku i wspierający nie mają się czego obawiać. Sama również czekam na swój egzemplarz gry i już nie mogę się doczekać, przede mną mnóstwo godzin świetnej rozgrywki.

Życzymy dalszych sukcesów zarówno autorowi jak i wydawnictwu What The Frog!
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 18 gru 2018, 18:17 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka