Karciane

Jedzą, piją, lulki palą, kafelki na drugą stronę obracają – recenzja gry planszowej „Pan Twardowski”

Czasem jest tak, że to, co łatwe i proste przynosi najwięcej zabawy i płynącej z niej satysfakcji - i tak jest właśnie w przypadku najnowszej gry kafelkowej z serii „Legendy Polskie” wydawnictwa Granna, czyli „Pana Twardowskiego”.

O najsłynniejszym czarnoksiężniku w Polsce słyszał chyba każdy, a ten, kto jakimś cudem go nie zna, zaznajomi się z jego historią na początku dołączonej do gry instrukcji. Wcielając się w jednego z biesów, gracze będą przeszukiwać karczmę w poszukiwaniu zamienionych przez Twardowskiego elementów wystroju, aby zdobyć możliwość odkrycia wskazówki dotyczącej jego wyglądu. Dlatego, że ten ostatkiem mocy zmienia postać, aby nie sprzedać tanio skóry.

Obrazek

W dość dużym jak na ilość elementów pudełku znajdziemy szesnaście dwustronnych, tekturowych kafelków karczmy, sześć kart z wizerunkami szlachciców, sześć kart ze wskazówkami, cztery maski na oczy, klepsydrę oraz krótką instrukcję. Wszystko jest opatrzone kolorowymi, przyjemnymi dla oka ilustracjami, zaś komponenty są wykonane w dosyć porządny sposób. Zdecydowanie najciekawszym ze wszystkich elementów gry są dołączone upiorno-straszne maski na oczy, które na pewno przypadną do gustu wszystkim dzieciakom, a i dorosłym dostarczą chwili rozrywki i śmiechu. Niestety, do gry powyżej czterech osób (pudełko mówi nam o sześciu), niezbędne będzie wykorzystanie własnej inwencji bądź zwyczajnego zakrywania oczu ręką, gdyż maski dostaliśmy tylko cztery.

Przygotowanie do gry jest wyjątkowo proste: z szesnastu ponumerowanych kafelków karczmy układamy obrazek niczym puzzle (co już samo w sobie może dla niektórych stanowić znakomita zabawę), następnie kładziemy odkryte wszystkie sześć portretów szlachciców, a jedną ze wskazówek bez podglądania odkładamy do pudełka, resztę zakrytą kładziemy obok portretów, rozdajemy graczom maski i przystępujemy do zabawy. Pierwszy z graczy karze reszcie zasłonić oczy, aby w tym czasie obrócić wybrany przez siebie kafelek na drugą stronę, następnie daje im znak, aby zdjęli maski i rozpoczęli poszukiwania. Kto pierwszy wskaże podmieniony obrazek zdobywa możliwość podejrzenia jednej ze wskazówek, jeśli nikt nie odkryje prawidłowego kafelka, wskazówkę dostaje gracz, który obrócił ten nieuchwytny dla reszty obrazek. Gra toczy się do momentu, aż ktoś zdecyduje się na wskazanie prawidłowego wyglądu Pana Twardowskiego. Wówczas wybiera jeden z portretów, reszta graczy z kolei dobiera któryś z pozostałych. Następnie odkrywane są wszystkie wskazówki i rozpatruje się który z portretów jest właściwy i kto wygrał.

Obrazek

„Pan Twardowski” to gra wykorzystująca element znany z gier typu memory, czyli wskaż różnicę, oraz mechanikę czerpiąca garściami z popularnej niegdyś „Zgadnij kto to”. Z tego połączenia powstała naprawdę ciekawa produkcja zarówno dla młodszych, jak i nieco starszych, a już z całą pewnością idealna dla większej ilości zainteresowanych, gdyż przy rozgrywce dwuosobowej - nawet z wykorzystaniem piętnastosekundowej klepsydry - jest ona troszkę za łatwa (szczególnie dla tych spostrzegawczych). W większej grupie zabawa jest zarówno zabawniejsza, jak i trudniejsza, ponieważ presja położona na to, kto pierwszy wskaże właściwy kafelek jest ogromna i inicjuje wybuchy radości i śmiechu. Mimo to, gdy jedna rozgrywka trwa dosyć długo, bo nawet trzydzieści minut lub więcej, to rozgrywanie drugiej partii może być już bardziej męczące niż przyjemne, ponadto dokładne poznanie wszystkich kafelków znacznie ułatwia odnajdywanie różnic i psuje przyjemność z zabawy. Jednakże system portretów i posiadanych do nich wskazówek jest ciekawy i niebanalny, potrzeba w większości przypadków odkrycia wszystkich pięciu, aby pozyskać wystarczającą ilość informacji, aby wskazać właściwy portret.

Nie da się ukryć, że niski poziom skomplikowania i powtarzalność akcji mogą negatywnie wpłynąć na regrywalność tytułu. Jednakże nikt chyba nie sięga po tego typu pozycje, aby grać w nie na „ciężkich” wieczorach planszowych albo stosować jako przerywnik między długimi ameritrashami. To gra rodzinna, imprezowa, utrzymująca luźną, humorystyczną atmosferę, która choć wyłania jednego zwycięzcę, nie pozwala odczuć zawartej w niej rywalizacji, a skupia się na tym, aby zapewnić i tym starszym, i tym młodszym odrobine przyjemności. Ale trzeba uważać, żeby nie przesadzić, gdyż nadmierne „ogrywanie” tytułu może go znudzić.

Obrazek

Po „Pana Twardowskiego” sięgać więc warto, aby szukać ciekawego sposób na spędzenie czasu w rodzinnym gronie albo na planszowy wieczór z dziećmi, bo to właśnie podczas tych momentów gra sprawdza się najlepiej. Szczególnie, że wzmaga koncentrację i ćwiczy pamięć, co pociechom z pewnością się przyda.

Za egzemplarz dziękujemy wydawnictwu Granna.

Obrazek

KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 20 lis 2018, 22:52 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka