Karciane

Łamiąc kod - recenzja gry „Kryptos”

Logiczne myślenie, analizowanie oraz wyciąganie wniosków jest niezwykle przydatne. Jeśli nie wierzycie, to spytajcie rodziców - potwierdzą. Jeśli nadal nie wierzycie, to zagrajcie w „Kryptos”. Teraz już na pewno pojmiecie o co chodzi.

W grze stworzonej przez Piotra Siłkę gracze wcielają się w agentów wywiadów, których zadanie polega na jak najszybszym rozszyfrowaniu kodu. Do zabawy może zasiąść od trzech do sześciu osób, a wraz ze wzrostem liczby graczy, rośnie także zabawa.

++

„Kryptos” ukazał się już w 2014 roku, a rok 2017 przyniósł wypuszczenie na rynek drugiego wydania. Już na pierwszy rzut oka, czuć powiew świeżości. Najnowsza odsłona różni się pudełkiem - grafiką, jak i rozmiarem. Jest to zmiana zdecydowanie in plus, mimo że opakowanie uległo zwiększeniu, przez co zmniejszyła się mobilność (wcześniej kwadrat liczący niecałe 10 cm i mający 3,5 cm grubości spokojnie mógł zmieścić się w kieszeni). Mimo wszystko w dalszym ciągu jest to gra mała i niezwykle łatwa w transporcie. Najistotniejszą zmianą jest inna ilustracja zdobiąca opakowanie. Obecne wydanie jest bardziej „na miarę naszych czasów”. Zwiastuje zagadkę, śledztwo oraz łamigłówki, a jednocześnie daje przedsmak przygody. Poprzednia grafika była zbyt statyczna i nie zachęcała do zakupu, jak robi to najnowsza.

Gra składa się z 48 kart do rozgrywki, 6 kart punktacji, 48 żetonów, 6 pionków oraz planszy toru kodu. Planszę wykonano z kartonu i z uwagi na to, że musi na sobie pomieścić 48 liczb i taką samą ilość żetonów musiała mieć dwukrotną wielkość opakowania. Przez co jej zgięcie, może u niektórych budzić lęk, że po wielu rozgrywkach dojdzie do jej przedarcia (wykorzystane przy produkcji materiały odwleką ten moment).

Opakowanie zawiera instrukcje w trzech językach, co jest oszczędnością dla wydawnictwa Trefl Joker Line, a pozytywnym aspektem dla kupców, gdyż mogą grać z obcojęzycznymi przyjaciółmi. Zbiory zasad są niewielkie, dlatego zajmują mało miejsca, nie przeszkadzając podczas rozkładania komponentów na stole. Cieszy fakt, że tytuł ukazał się pod patronatem Muzeum Armii Krajowej w Krakowie oraz czasopisma Focus Historia, a po zapoznaniu z regułami można przeczytać o sukcesach polskiego wywiadu w okresie międzywojennym. Krótki artykuł, rzecz jasna, ma walor edukacyjny, ale także dodatkowo wpływa na budowanie klimatu. Niestety tekst znalazł się jedynie w polskiej instrukcji. Co stoi na przeszkodzie, aby osoby władające językiem angielskim i niemieckim dowiedziały się o historii naszej kryptografii?

Podczas rozgrywki wykorzystywana jest plansza toru kodu, zawierająca liczby od 1 do 48. Takie same wartości mają karty. Należy zaznaczyć, że każda liczba ma przypisany do niej kolor.

++

Każdy z graczy ma przed sobą karty punktacji, a na ręku ilość kart zależną od liczby graczy. Karty należy ułożyć na ręce rosnąco, a przed sobą trzeba położyć żetony, w kolorach odpowiadających danym liczbom. Dla przykładu: 1 jest niebieska, i takim kolorem oznaczono ją na torze oraz kartoniki. Istotne jest, że wszystkie rewersy są takie same.

Na początku rozgrywki każdy, po kolei, odsłania jedną z kart, po czym żeton w jej kolorze odkłada na torze. Dzięki temu każdy gracz wie, ile kartoników w danym kolorze jeszcze kryje się w dłoni każdego oponenta. Gdy wszyscy odkryją już po dwie karty, należy rozpocząć zabawę i pierwszy gracz zgaduje w którym miejscu jest dana karta. Po wskazaniu kartonika na ręce przeciwnika i wypowiedzeniu liczby zdobywa 3 punkty jeśli trafił lub 0, gdy strzał był niecelny.

Powyższe zasady są proste i tłumaczy się je w trzy minuty, jednak gra nie należy do banalnych. Bardzo interesujący jest mechanizm ułożenia kart na ręce, jak i wykorzystanie różnokolorowych żetonów. Obserwując odkryte już liczby oraz pozostałe kolory należy wydedukować, co może się kryć w danym miejscu. Konieczność analizowania pozwala rozruszać umysł, lecz może wywołać śmiech u osoby nie grającej, a jedynie obserwującej zabawę. Otóż podczas badania sytuacji, każdy gracz bezustannie się rozgląda. To na rękę przeciwnika, to na planszę, to na żetony i tak w kółko. Głowy wędrują jak u surykatek na straży. Czasami niektórzy tak skupiają się na chęci przejrzenia danej karty, że nie zauważą, iż ktoś np. ma odkrytą 2, a przed nią znajduje się zakryta cyfra, będąca oczywiście jedynką. To dowodzi jak tytuł wciąga i zmusza do intensywnego skoncentrowania.

++

Na trudność rozgrywki wpływa szczęście podczas rozdawania kart. Czasem komuś trafiły się trzy cyfry pod rząd, przez co łatwiej było odgadnąć, co ma na ręce. Wpływ na to mają także kolory, ponieważ, jeśli graczowi zostanie jeden żeton o danej barwie, to łatwiej jest odgadnąć, co ma na ręce. Choć nie zawsze. I to jest plusem „Kryptosa” - trzeba naprawdę dobrze przeanalizować sytuację, ponieważ za odgadnięcie zyskuje się trzy punkty, a gra kończy się, kiedy ktoś zyska ich piętnaście. Dwukrotne potknięcie przy silnej konkurencji mocno zaprzepaszcza szansę na zwycięstwo, dlatego należy podejmować dobre decyzje. Wśród komponentów przydałaby się klepsydra, przyspieszająca rozgrywkę, ale i wywierająca presję. To na pewno znacznie by urozmaiciło zabawę.

Należy podkreślić, iż dzieło Piotrka Siłki nie jest tytułem na imprezy mocno zakrapiane alkoholem, gdyż najlepiej jest mieć trzeźwy umysł. Mimo, iż zalecany wiek, to już osiem lat, to dziecko w starciu z dorosłym ma nikłe szanse, dlatego dobór towarzystwa jest bardzo ważny.

Pozytywnym aspektem, jest uatrakcyjnienie zabawy, poprzez zaproponowane w instrukcji dodatkowe warianty. To podnosi regrywalność, gwarantuje dodatkowe atrakcje i zwiększa trudność.

Część graczy może narzekać na to, że karty najlepiej trzymać w ręce i to tak, aby wszyscy inni widzieli. Przez to niektórym cierpnie dłoń, a ułożenie kartoników na stole sprawi, że inni nadal będą mogli spokojnie (lub mniej spokojnie) zgadywać, jednak gracz musi zapamiętać, co ma na ręce. Sprawę załatwiłyby podstawki rodem ze „Scrabble’i”, jednak to na pewno miałoby wpływ na cenę, a ta obecnie jest niezwykle uczciwa. Niecałe trzydzieści pięć złotych - ani trochę nie jest wygórowane, a przede wszystkim na każdą kieszeń.

„Kryptos” jest grą dla lubiących pogłówkować, którzy za niewielką kwotę chcą mieć sporo zabawy. Dodatkowe warianty sprawiają, że nikt nie może narzekać na poziom trudności, a wydanie buduje klimat i doskonale wprowadza do świata wywiadu. Można nawet rzec, że tytuł jest odpowiedni do wprowadzania nowych osób w świat planszówek, ponieważ wymaga jedynie myślenia.


Plusy:
- mechanika
- walory edukacyjne
- zmusza do myślenia
- klimat
- komponenty cieszą oko
- ilustracje
- cena

Minusy:
- brak podkładek do kart
- trzeba dobrze dobierać współgraczy

Obrazek

Więcej na temat gry możecie dowiedzieć się ze strony Wydawnictwa:

https://sklep.trefl.krakow.pl/pl/p/KRYP ... YDANIE-/98
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 19 sie 2017, 00:46 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka