Karciane

List miłosny od Munchkina

"List miłosny" jest dostępny na naszym rynku już od kilku lat, lecz nadal cieszy się dużą popularnością, zdobywa pozytywne recenzje i udowadnia, że nawet tak mała karcianka potrafi zachwycić i wciągnąć. Wydawnictwa Bard oraz Black Monk Games połączyły siły i wydały "Munchkin: Lista skarbów", będącego munchkinowym odpowiednikiem wcześniej wspomnianego tytułu.

++

Fabuła gry opiera się na zdobywaniu skarbów, bo jakby inaczej mogłoby być w dziele z ilustracjami Johna Kovalica? Przemierzając loch, każdy gracz dobiera kartę i stara się wyeliminować przeciwników, aby zostać tym, który zdobędzie największe bogactwo.

Opis gry jest niezwykle prosty. Podobnie jak jej zasady oraz zawartość. W pudełku odpowiadającym wielkością opakowaniom z klasycznymi kartami, czy też takimi do „Piotrusia”, mieści się dwadzieścia jeden kart oraz instrukcja. Szesnaście kart wykorzystamy podczas rozgrywki, cztery są pomocnicze (zawierają listę kart oraz przypominają przebieg gry), a ostatnia z nich jest kartą Drzwi do „Munchkina”.

Mały rozmiar pudełka sprawia, że grę można schować choćby do kieszeni, co znacznie ułatwia jej przenoszenie. Dodatkowym plusem dla osób lubujących się w graniu na świeżym powietrzu czy w pubie jest to, że „Lista skarbów” podczas rozgrywki zajmuje bardzo mało miejsca. Do atutów zaliczyć można także karty pomocy, ponieważ o ile przebieg rozgrywki łatwo spamiętać, o tyle bardziej przydatną informacją jest lista kart. Niejednokrotnie gracze będą na nią spoglądać, planując swój ruch.

++

Przeglądając zagraniczne wydania omawianego tytułu, można natknąć się na takie wypuszczone na rynek w lnianym woreczku wraz z kartonowymi znacznikami. Inne z kolei posiadają drewniane kwadraciki, czego bardzo brakuje w polskiej wersji. Kto ile rund wygrał można zaznaczać choćby na kościach dwudziestościennych, jednak trzeba sobie to zorganizować we własnym zakresie. Garść papierowych żetonów bez wahania zmieściłaby się do opakowania, przydając się niezwykle podczas zabawy. Jest jednak pewne „ale”. Wraz ze znacznikami wzrosłaby cena, a ta jest obecnie całkiem atrakcyjna. Pozostaje jedynie cieszyć się, że nie wprowadzono dodatkowej zawartości lub narzekać, że chętnie by się za to dopłaciło. Należy jednak pamiętać, że w obecnej formie gra kosztuje 19,90 złotych! Tak, to nie jest żadna przecena w Biedronce czy Lidlu. Wystarczy zainwestować banknot z Bolesławem I Chrobrym i nawet wydadzą nam resztę (wystarczy tylko na gumę kulkę, ale zawsze coś!).

Wśród pozytywów znaleźć można również, liczącą dwadzieścia cztery strony, instrukcję. Ilość kartek może przerażać, jednak należy pamiętać o rozmiarach opakowania. Dzięki czemu czytania jest niezwykle mało: przebieg rozgrywki wytłumaczyć można w minutę, a lwia część reguł, to opis działania poszczególnych kart - ogromnie przydatny podczas pierwszych partii. Na awersach kart znaleźć można ilustracje Johna Kovalica, znane fanom serii z „Munchkina Fantasy” („Młotomysz z Marsa” oraz „Kaczor zagłady” zawsze bawią i cieszą oko). Styl tego rysownika wielu przypadnie do gustu, dlatego też z rozgrywki można czerpać podwójną zabawę.

++

Mechanika „Listu miłosnego” świetnie współgra z klimatem „Munchkina”. Podczas gry, każdy z graczy posiada jedną kartę, a w swojej turze dobiera kolejną, następnie jedną z nich zagrywa, wprowadzając w życie jej efekt. Czasem będzie musiał odgadnąć jaką kartę na ręce ma któryś przeciwnik, a innym razem stanie z kimś do walki, porównując wartości liczbowe opisane na awersach. Należy pamiętać, że zagrywane karty trzeba układać przed sobą, dzięki czemu wszyscy mogą analizować, co zostało wykorzystane, a co może mieć któryś z graczy. Dedukcję wspomagają również wcześniej wspomniane karty pomocy. To wszystko sprawia, że „Munchkin: Lista skarbów” jest tytułem w dużej mierze losowym, przez co nie przypadnie do gustu osobom, które uwielbiają mieć pełną kontrolę nad przebiegiem zabawy. Jeśli nikomu nie przeszkadza, że osoba A wystawi „Roślinę doniczkową”, wskaże osobę B i powie: „Forumowy troll”, a ta odpadnie, mimo iż nie zagrała w tej rundzie ani jednej karty, to śmiało mogą wybuchnąć salwą śmiechu wraz z osobami C i D. Zagrać można już we dwoje, jednak największą frajdę sprawia walka pomiędzy czterema przyjaciółmi (nie musicie się przyjaźnić, wystarczy, że potraficie szydzić z przegranego). Wtedy najlepiej analizuje się poprzednie zagrania, a przede wszystkim trzeba pokonać aż trzy osoby, a nie jedną, by móc sięgnąć po skarb. A wygrywanie w „Munchkinie” jest najważniejsze!

„Munchkin: Lista skarbów” jest grą nawet bardziej pasującą swym klimatem do wykorzystanej mechaniki, aniżeli sam „List miłosny”. Nawet w instrukcji wydawcy naśmiewają się z fabuły innego wydania. Warto sięgnąć po ten tytuł, gdy nie ma się zbyt wiele czasu lub chce się odetchnąć od czegoś większego i dłuższego (np. „Munchkin Quest”). Rozgrywka jest dynamiczna, a przy okazji można odkuć się za wcześniejsze porażki. Pamiętajcie! Jednak aby móc się naśmiewać, trzeba najpierw trochę pogłówkować i mieć odrobinę szczęścia.


Plusy:
- łatwe reguły
- przejrzysta instrukcja
- ilustracje Kovalica
- zajmuje mało miejsca
- cena
- dodatkowa karta do „Munchkina”
- analizowanie
- lepiej zapytać kolegę czy zagra w „Listę skarbów” niż w „List miłosny”. Po co robić mu nadzieję?

Minusy:
- brak znaczników zwycięstwa
- dużo losowości
- czasem runda kończy się po minucie

Obrazek



Więcej na temat gry możecie dowiedzieć się ze strony Wydawnictwa:

http://sklep.munchkin.pl/pl/p/Munchkin- ... karbow/314
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 29 cze 2017, 06:34 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka