Karciane

Kto smokiem wojuje, od topora ginie - recenzja gry „Munchkin Pathfinder”:

„Munchkin” to seria niezwykle popularnych gier, która przez ostatnie lata zaskarbiła sobie miejsce w sercach wielu fanów. Z roku na rok pojawiają się kolejne edycje wprowadzające nowe wersje tematyczne gry. Tym razem kolej na odmianę „Pathfinder”, która jest w pełni zgodna z podstawową wersją fantasy i nie wprowadza żadnych innowacyjnych pomysłów.

Obrazek



Jednak jak się w to gra? W pudełku znajduje się 165 kart podzielonych na Drzwi i Skarby oraz kostka. Na początku rozgrywki każdy z uczestników (od trzech do sześciu) dobiera po cztery karty z każdej talii i może się natychmiast w nie wyposażyć, jeśli znajdzie tam jakieś elementy ekwipunku (broń, zbroję i temu podobne, każdy dodający siłę lub jakąś umiejętność naszemu bohaterowi). Należy jednak pamiętać, że każdy ma tylko jeden tułów i dwie ręce, co sprawia, że nie można mieć na sobie więcej niż jednego hełmu, dwóch par butów i temu podobnych. Wszyscy oznaczają również (za pomocą znaczników lub kostek, których w grze nie znajdziemy) posiadanie pierwszego poziomu.

Obrazek



Każdą turę rozpoczyna się od dobrania Drzwi. Jeśli za nimi znajduje się potwór, trzeba z nim walczyć. Żeby go pokonać, trzeba mieć poziom wyższy od niego. Jeśli bohater jest za słaby, żeby pokonać go sam, może poprosić o pomoc, by na spółkę z innym kompanem wygrać walkę i podzielić się zyskami. Za zabicie stwora zyskuje się poziom (ale tylko gracz, który dobrał Drzwi), natomiast im potężniejszy stwór, tym większej ilości Skarbów pilnuje. Po jego śmierci można podzielić się łupami. Trzeba jednak pamiętać, że kto pierwszy osiągnie dziesiąty poziom, wygra grę, dlatego pomaganie nie zawsze jest dobrym pomysłem. Na początku zabawy większość graczy będzie dla siebie miła, jednak potem coraz bardziej prawdopodobne staję się wspieranie w walce potworów.

Obrazek



Pathfinder to kolejna wersja tego samego hitu, jednak niestety trzeba przyznać, że nie jest szczególnie odkrywcza. Postaci, czary czy rasy są bardzo podobne do tych znanych już z poprzednich edycji. Nie następuje tutaj ani dodatkowe zróżnicowanie, ani nie dochodzą żadne dodatkowe zasady czy zdolności. Brak tu też ciekawych pomysłów, jak choćby konieczności naśladowania akcentów różnych narodów w wersji „Z Karaibów”, co czyni rozgrywkę ciekawą głównie dla osób, które nie miały wiele do czynienia z amerykańskim hitem. Fani, którzy od wielu lat zaznajomieni są z tą pozycją, mogą się szybko nią znużyć i zniechęcić.

Również pod względem graficznym „Pathfinder” nie różni się ani trochę od całej reszty cyklu. Proste, acz urocze i humorystyczne rysunki idealnie pasują do klimatu.

Obrazek



Wszystko to sprawia, że „Pathfinder” jest kolejną, nie wyróżniającą się wersją tego samego odgrzewanego kotleta. Jeśli ktoś jeszcze nie jadł w tej stołówce, może być zadowolony, tak samo zatwardziali fani spożywania tych samych potraw na okrągło. Jeśli jednak Munchkina macie w małym palcu i szukacie odmiany i powiewu świeżości, tutaj raczej tego nie znajdziecie.

Zalety:
- Humor
- Konsekwentny klimat

Wady:
- Brak innowacji
- Monotonia


Paweł Olejniczak
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 26 maja 2019, 10:16 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka