Karciane

Kiedy bogowie grają w karty… - recenzja „Teomachii” z dodatkami

„Teomachia” to złożona gra karciana wydana w 2012 roku przez Fabrykę Gier Historycznych. Od tamtej pory tytuł ten odnosił spore sukcesy, głównie za sprawą portali crowdfundingowych, zarówno polskich jak i zagranicznych. Polska karcianka podbiła rynek amerykański oraz niemiecki, a w naszym rodzimym kraju doczekała się dwóch obszernych dodatków sfinansowanych w trakcie dwóch kampanii na portalu wspieram.to. Ostatnia z nich zakończyła się w listopadzie 2015 roku, urozmaicając podstawową edycję o kilka bonusowych mitologii oraz pomniejsze zmiany w rozgrywce. Poniższa recenzja odnosi się do najbogatszej, na dzień dzisiejszy, wersji.

Obrazek

Trudno jednoznacznie sklasyfikować tę karciankę, ze względu na różnorodność mechaniki w niej wykorzystanej. „Teomachia” przeznaczona jest dla 2-4 graczy i łączy w sobie grę opartą na budowaniu talii w trakcie rozgrywki oraz licytacje. Nie trudno zauważyć w niej także pewne podobieństwa do gier pokroju „Magic The Gathering”. Taka mieszanina może wydawać się z początku chaotyczna, jednak po kilku pierwszych partiach wszystko staje się jasne i spójne.

Obrazek

Na czym to tak właściwie polega? Gracze wcielają się w bogów, którzy przy pomocy swoich wyznawców oraz magii próbują pokonać siebie nawzajem. Mechanicznie prezentuje się to nieco bardziej skomplikowanie. Na początku rozgrywki, po wybraniu bóstw którymi pokierujemy, zaczynamy tworzenie swojej talii kart przy pomocy draftu (z wylosowanych kart wybieramy jedną, pozostałe przekazujemy drugiemu graczowi, czynność powtarzamy wielokrotnie). Po tym kroku rozpoczyna się pełnoprawna gra. Uczestnicy przeprowadzają licytację, wystawiając na stół czcicieli, którzy będą walczyć w ich imieniu, a następnie rozpoczyna się właściwa walka z wykorzystaniem kart z ręki oraz umiejętności bogów. Po rozstrzygniętej bitwie należy rozpatrzeć konsekwencje wygranej lub porażki oraz dobrać kolejną kartę do swojej talii. Powyższe czynności powtarza się do momentu, w którym graczom braknie wyznawców. Tak można opisać rozgrywkę w pewnym uproszczeniu.

Rozgrywając pierwsze partie „Teomachii” można odczuwać przesyt zasad do zapamiętania. Twórcy natomiast wyszli graczom na przeciw tworząc uproszczony wariant rozgrywki (nieuwzględniający charakterystyki poszczególnych mitologii i bóstw), który sprawdza się idealnie, jako tutorial. W ten sposób możemy najpierw zapoznać się z podstawowymi elementami mechaniki i dopiero w kolejnych partiach wypróbować wszelkie zasady dodatkowe. Te zaś sprawią, że kolejne potyczki będą bardzo ciekawe i prędko się nie znudzą. Z drugiej strony, do szybszego opanowania wszystkich elementów rozgrywki przydatne byłyby karty pomocy, których w „Teomachii” zabrakło.

Obrazek

Ze względu na sposób budowania talii, gra charakteryzuje się sporą losowością. Przy odpowiedniej dozie szczęście, gracz jest w stanie zbudować spersonalizowaną, dopasowaną do swojego stylu gry talię. Może się jednak zdarzyć, że karty zupełnie nie będą mu pasować i gra skończy się szybko. Tak przynajmniej stanie się w potyczce dwuosobowej. Przy większej liczbie graczy nawet początkowo źle dobrany zestaw kart nie musi psuć całej rozgrywki i można wciąż liczyć na to, że uda się wybrnąć ze źle rozpoczętej bitwy.

Walka o boską dominację, wcielając się w Thora dzierżącego Mjölnir czy Posejdona czerpiącego moc z wody, brzmi bardzo zachęcająco i klimatycznie. Czy jednak w rzeczywistości prezentuje się równie dobrze? Nie do końca. Z jednej strony karty należące do jednej mitologii są spójne, adekwatne do prezentowanych wierzeń oraz charakteryzują się klimatycznymi ilustracjami. Czegoś jednak pod tym względem brakuje. Być może ze względu na natłok zasad, w trakcie rozgrywki atmosfera gdzieś umyka.

Obrazek

Strona wizualna „Teomachii” jest zaś dosyć nierówna. Ilustracje na kartach z dodatków oraz przedrukowane plansze bogów z podstawki prezentują się wręcz cudownie. Klimatyczne, estetyczne – po prostu cieszą oko. Niestety nie można powiedzieć tego samego o kartach z podstawowej wersji gry. Te bowiem szatę graficzną mają co najwyżej przeciętną. Nie są może szczególnie brzydkie, ale też z pewnością nie zachwycają. Niektóre nawet prezentują się nieco kiczowato (szczególnie wspomniane już plansze bogów z edycji podstawowej). W tej kwestii twórcy poczynili ogromne postępy i na plus wyszłoby im przedrukowanie także talii modlitw, aby pasowała do pozostałych nowych kart.

Na koniec warto jeszcze dodać parę słów na temat instrukcji, pudełka oraz ogólnego wydania „Teomachii”. Pudełko z zewnątrz nie prezentuje się zbyt okazale, jednak nadrabia zawartością. Wnętrze ma bowiem bogate, a składają się na nie: instrukcja, plansze bogów, talie żywiołów, talie modlitw, karty mitów, żetony cudów oraz żetony czcicieli. Wszystkie te elementy wykonane są solidnie – nie można narzekać na ich jakość. Instrukcja z podstawowej wersji gry była miejscami niezbyt zrozumiała, natomiast nowa książeczka z zasadami wypuszczona wraz z najnowszym dodatkiem, napisana jest dużo lepiej i rozwiewa wszelkie wątpliwości dotyczące rozgrywki. W pudełku brakuje natomiast tylko jednego – wypraski lub odpowiedniej ilości woreczków strunowych na uporządkowanie w nim wszystkich elementów.

Obrazek

Czy warto sięgnąć po „Teomachię”? Zdecydowanie tak! Nie jest grą idealną i z pewnością nie przypadnie do gustu każdemu, ale dla fanów karcianek to pozycja obowiązkowa. Charakteryzuje się ogromną ilością elementów (co wpływa pozytywnie na grywalność) oraz nietuzinkową mechaniką. Ta polska produkcja okazał się ciekawym karcianym wyzwaniem w przyjemnej oprawie.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 26 maja 2019, 10:49 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka