Karciane

"Rozniesiemy na szabelkach" - recenzja dwufrakcyjnego startera "Veto"

Dać się zauroczyć dumce Bohuna lub poświęceniu i zaangażowaniu Wołodyjowskiego nie jest trudno. Każda osoba interesująca się Rzeczpospolitą szlachecką ma swoje ulubione postaci – fikcyjne, jak i rzeczywiste. Od wielu lat można nimi kierować, stojąc na czele jednej frakcji w „Szlacheckiej Grze Karcianej Veto”. Ostatnio pieczę nad grą objęła Fabryka Gier Historycznych, czego efektem są zestawy dwufrakcyjne. To o nich będzie dziś mowa.

Obrazek

„Veto” zostało osadzone w XVII wieku i opera się w dużej mierze na Trylogii Henryka Sienkiewicza, jednak nietrudno będzie znaleźć również bohaterów z dzieł Komudy czy innych, stworzonych przez autorów gry. W Rzeczpospolitej panuje bezkrólewie i kilka silnych frakcji stara się, aby to ich elekt zasiadł na tronie. W szranki o koronę stanęli potężni Dworscy, czyli magnaci i posesjonaci, a kawałek sukna szarpią też Radziwiłłowie, niebojący się nawet zawiązania paktu z diabłem. W walce o pozycję głowy państwa biorą udział także honorowi i waleczni Wiśniowieccy, jednak banda warchołów i raptusów, zwana Awanturnikami, też ma coś do powiedzenia. Graczom przyjdzie dyrygować jedną z sił tak, aby jak najszybciej zebrać głosy szlachty.

Obrazek

Istotną rzeczą, która nieco namówi do zakupu, jest pudełko do przechowywania kart. Jest to drewniana szkatułka, idealnie chroniąca zawartość. Na wierzchu widnieje przepiękny zestaw ilustracji, przedstawiających m. in. Kmicica, Oleńkę czy Horpynę. Jest to przedsmak tego, co będzie można oglądać w trakcie rozgrywki. Skrzynka została solidnie wykonana, o zawiasy nie trzeba się martwić, a system zamykania, polegający na bolcu wciskanym w dziurę, nieprędko się wysłuży. W środku drewniana deseczka oddziela dwie talie, a jest tam tyle miejsca, że śmiało można schować woreczek strunowy z własnymi znacznikami, gdyż tych nie zapewnia wydawca. Chyba, że chce się włożyć karty do protektorów – wtedy przestrzeni starcza tylko na jeden deck oraz woreczek z monetami i zapałkami (czy innymi materiałami służącymi za żetony).

Obrazek

Produktu oczywiście nie kupujemy dla samego opakowania, mimo iż jest ono ciekawym gadżetem. Do wyboru mamy dwa zestawy: Radziwiłłowie kontra Dworscy lub Wiśniowieccy versus Awanturnicy. Niniejsza recenzja opowiada o drugim wariancie.
W szkatułce znajdują się 122 karty, czyli dwie gotowe talie. „Veto” jest grą kolekcjonerską, a więc po kupnie startera można zaopatrzyć się w boostery z losowymi kartami w środku i modyfikować swój deck. Zestaw dwufrakcyjny nadaje się zarówno do grania w domu, jak i na turnieju. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby ingerować w zbiór kart, ale przede wszystkim trzeba nieco opowiedzieć o tym dostępnym po zakupie produktu. Wiśniowieccy i Awanturnicy mają po 60 kart w kredensie (czyli w talii) oraz po jednej frakcyjnej. Obie strony opierają się głównie na pojedynkach, a więc rozgrywka jest zbalansowana. Smaczku dodaje to, że warchoły i pijanice swą strategię opierają także na pozbawianiu przeciwnika dukatów, a więc sojusznicy księcia Jeremiego mogą mieć problemy z majątkiem, lecz gdy uda im się je ominąć, to ich zdolności szermiercze dadzą się we znaki tym pierwszym. Mimo iż styl gry obu grup kompanionów nieco się różni, to równowaga została bardzo dobrze zachowana. A w kartach, jak w życiu – trzeba mieć odrobinę szczęścia. Nic się nie wskóra, gdy los się od nas odwróci i do ręki nie trafią odpowiednie postacie czy efekty, co jest małym minusem.

Obrazek

Instrukcja jest małą książeczką liczącą 16 stron. Nie zmieściła się do szkatułki, lecz jest niezwykle poręczna i po złożeniu na pół i schowaniu do kieszeni, nikt nie będzie odczuwał dyskomfortu podczas transportu. Reguły przedstawiono krok po kroku, w niebywale dogodny sposób. Wszystko okraszono ilustracjami i przykładami, więc po zapoznaniu się z tym, nie powinny pojawiać się nowe pytania. Ze względu na mały format zbioru zasad, można trzymać go pod ręką i sięgnąć po niego w każdej chwili. Wystarczy przeczytać raz, a potem od czasu do czasu posiłkować się nim podczas pierwszych rozgrywek. Później wszystko jest w głowie.

Obrazek

Wśród pozytywów bezsprzecznie króluje klimat. Fani historii Polski z tego okresu będą nim zachwyceni, a osoby, które zbytnio się tym nie interesowały, zapewne zaczną. Na atmosferę wpływ ma kilka aspektów:

a) słownictwo – kredens, lazaret, agitacja czy żalnik, to określenia przybliżające do okresu przedstawionego w grze. Instrukcja jest ich pełna, lecz to nie utrudnia nauki zasad,
b) ilustracje – na kartach znajdują się prace wielu autorów, przez co ich wygląd nie jest jednolity, ale to nie wadzi – wręcz przeciwnie – po dobraniu kolejnej karty, wielu zatrzyma się przy niej, by podziwiać pracę rysownika. Już postacie na pudełku pokazują, że można mieć wysokie wymagania,
c) cytaty i nazwy – wiele kart wzbogacono o cytaty, a nazwy kart uczą różnych pojęć oraz łaciny – czysta frajda,
d) humor – twórcy mają poczucie humoru i w grze często znajdziemy zabawne odniesienia, co ubarwia rozgrywkę i sprawia, że przy „Veto” można się świetnie bawić, zamiast siedzieć z miną pełną trwogi, myśląc nad drogą do pokonania przeciwnika.

Obrazek

W „Veto”, rzecz jasna, chodzi o wygrywanie, a do tego potrzebna jest strategia. Należy znać styl swojej talii, a plany muszą być co chwilę korygowane. Wiele radości zapewni głowienie się nad pomysłami na pokonanie adwersarza, a każde jego zagranie ma wpływ na przebieg gry i musi mieć odzew z naszej strony. Interakcji jest ogrom, a przy stole nie będzie nudził się nawet ten, kto dostaje srogie lanie. Każda partia czegoś uczy i pomaga w wysnuwaniu wniosków. Jeśli zainwestowało się w boostery, to rozmyślania jest dwa razy więcej, gdyż po walce pewnie będzie trzeba poprawić talię i włożyć do niej inną kartę.

Aspekt kolekcjonerski może przerażać, ponieważ nie każdy jest gotowy na wydawanie pieniędzy na dodatki, lecz jest to inwestycja warta swojej ceny. Karcianka od Fabryki Gier Historycznych nie wymaga ogromnych nakładów finansowych, a frajda z budowania własnej talii niczemu się nie równa. Wielu graczy bardziej ceni konstruowanie strategii, aniżeli samą rozgrywkę.

Obrazek

„Szlachecka Gra Karciana Veto” dotyczy walki o tron. Aby doprowadzić do wygranej, należy zdobyć wszystkie kreski, czyli głosy szlachty. Posłużą temu postacie, efekty, moderunki, sztychy i posesje. Każda karta ma swoją zdolność i wnosi coś do gry. Gracz musi umiejętnie ją wykorzystać, widząc, że zazębia się ona z innymi, dając jeszcze większe korzyści. Jest wiele dróg do sukcesu, a podstawową są pojedynki. Czy Wołodyjowski pokona Bohuna? To zależy od zagranych kart oraz wykorzystanych zdolności. Rozgrywka jest niezwykle emocjonująca i wymaga bezustannego skupienia.

Zestaw dwufrakcyjny jest idealnym pakietem do domowego pojedynkowania się i walki o koronę, który można rozbudować wedle uznania. Balans zapewni radość, niezależnie od strony, którą się kieruje. Pozytywnym aspektem gry jest klimat, jak i ciągła konieczność główkowania. Wszystko to kryje się w drewnianym pudełku, godnym magnata. Hej, kto szlachta!
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 26 maja 2019, 10:28 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka