Karciane

"Barcelona czy Werona", czyli, w którą stronę na Pacanów? Recenzja gry.

Znajomość geografii jest nieodzowna w życiu każdego człowieka. W czasie podróży, podczas słuchania wiadomości ze świata czy ucieczki przed naturalnymi katastrofami, umiejętność znalezienia się w terenie może być pomocna w wykaraskaniu się z opresji. Dzięki niej nie wyjdziemy na niedouczonych czy nie pomylimy Oslo z Jasłem. Tylko, jak się tego wszystkiego nauczyć w przyjemny i łatwo przyswajalny sposób?

Obrazek



Wydawnictwo Granna, jeden z największych producentów na naszym rynku, zaproponowało grę pod tytułem "Barcelona czy Werona". W zgrabnym i poręcznym pudełku znajduje się 178 kart (w tym 138 kart miejscowości oraz 40 przedstawiających atrakcje turystyczne rozmieszczone na terenie Unii Europejskiej), 2 karty postoju, mała plansza startowa oraz znaczniki punktów. Wszystkie karty wyglądają podobnie - na rewersie umieszczono nazwę miasta lub atrakcji, natomiast na awersie wszystkie dane dotyczące danego miejsca - jego położenie wedle kierunków świata, populację oraz kraj, w którym się znajduje. Niewątpliwą wadą talii jest nieciekawy wygląd. Twórcy skupili się wyłącznie na elemencie informacyjno-dydaktycznym, zupełnie zapominając, że w przypadku gry dla dzieci należy przyciągnąć oko gracza. Brakuje również dużej mapy, która na jednym arkuszu pokazywałaby młodym rozmieszczenie miast wobec siebie.

Jak poznać swój kontynent?

Na początku rozgrywki każdy z graczy (może ich być od dwóch do sześciu) otrzymuje po cztery żetony. Następnie tasuje się wszystkie karty i wybiera z nich trzy stosy po piętnaście kart. Na wierzchu dwóch stosów kładziemy po jednej karcie postoju, następnie składamy je tak, by szesnastą i trzydziestą pierwszą dociągnięta kartą były właśnie one. Z odrzuconych kart dobiera się jedną i kładzie na środku planszy rewersem ku górze. Następnie pierwszy z uczestników dobiera pierwszą ze stosu i dokłada ją w dowolnym położeniu - na północ, południe, wschód lub zachód od pierwszej, tam gdzie uważa, że dane miejsce znajduje się wobec niej w realnym świecie. Kiedy kart będzie przybywało, gracze mogą dokładać je nie tylko na końcach tworzących się linii, lecz również pomiędzy już wcześniej umieszczonymi na stole elementami. W każdej chwili, kiedy jedna z osób dokonała już wyboru, inni mogą zakwestionować jej decyzję. Wtedy odwracamy nową kartę oraz sąsiednią do niej, wskazaną przez zgłaszającego nieprawidłowość (można sprawdzić tylko jedną kartę!). Jeśli rzeczywiście zaszła pomyłka, gracz, który umieścił miasto w niepoprawnym miejscu, oddaje sprawdzającemu jeden ze swoich żetonów i usuwa kartę ze stołu. Jeśli natomiast do pomyłki nie doszło, żeton wędruje w odwrotnym kierunku. W ten sposób rozkłada się pierwszych piętnaście lokacji, po których pojawia się "Postój". W tym momencie uczestnicy muszą zagłosować na liczbę, którą uważają za odpowiadającą ilości źle umieszczonych na stole kart. Następnie odsłania się je po kolei i gracz, który trafnie ocenił odstępstwo, otrzymuje dwa dodatkowe żetony z wolnej puli. Natomiast, jeśli nikt nie trafił w dokładną wartość, po jednym żetonie otrzymują gracze, którzy byli najbliżej prawidłowego wyniku.

Obrazek



W ten sposób rozgrywamy trzy etapy gry, która kończy się wraz z użyciem ostatniej karty. Po zakończeniu liczy się żetony każdego z graczy, a to decyduje o wyłonieniu zwycięzcy. Całą zabawa zajmuje maksymalnie pół godziny, dzięki czemu akcja toczy się szybko i nikt nie zdąży się nią znudzić.

Podróż to skomplikowana przygoda

Niewątpliwą zaletą "Barcelony czy Werony" jest możliwość gry w kilku trybach - można grać, pomijając umiejscowienie miast, a skupiając się na wielkości populacji i układać rządek zgodnie z rosnącą jej wartością. Dzięki temu gra wystarcza na znacznie dłuższy okres, w którym można cieszyć się nią i uczyć zarówno dzieci, jak i dorosłych, jak wygląda ich własny kontynent.

Obrazek



Z pozoru statyczna rozgrywka, niewielka dynamika oraz prostota zasad czynią „Barcelonę czy Weronę” całkiem ciekawą i wciągającą grą skierowaną nie tylko do dzieci. Wydaje się ona bardzo podobna do innej, uznanej już gry tego typu, czyli "Timeline", jednak dzięki wprowadzeniu możliwości układania linii nie tylko w poziomie, ale również w pionie oraz konieczności zakwestionowania czyjejś decyzji (nie następuje to automatycznie, jak w innych grach) zyskuje sporo na grywalności. Pomimo braku przyciągających oko grafik i edukacyjnego charakteru (co zwykle oznacza grę niezbyt interesującą dla dojrzalszego odbiorcy) tytuł ten może zaciekawić wiele dzieci i pomóc rodzicom w sprawdzaniu ich znajomości Europy.

Europa również dla... emerytów?

O dziwo, nawet w gronie samych dorosłych zabawa może przynieść sporą dozę rozrywki i śmiechu. Dzięki możliwości blefowania, uzyskujemy inny charakter rozgrywki. To właśnie możliwość dostosowania partii do różnych grup wiekowych stanowi o sile tego tytułu. Niewiele jest gier, w które rodzice mogą zagrać z dziećmi jak równy z równym, a nawet mieć mniejsze szanse, bo przecież dzieci na co dzień mają lekcje geografii. Dlatego można tę pozycję polecić wszystkim grupom wiekowym, a w szczególności rodzinom, które chcą wspólnie spędzić czas.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 26 maja 2019, 10:15 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka