Karciane

Prawda rozbiera się dla Bestiariusza (zdjęcia!). Recenzja gry "Naga Prawda...?"

Za oknem mróz, a prawda jest naga. Trochę mi jej żal, więc postanowiłam sprawdzić, czy potrafi rozgrzać imprezę. I zaznaczam, że tym razem fantastyka idzie na bok. "Naga Prawda...?" to typowa gra towarzyska, mająca na celu rozbawienie i zintegrowanie towarzystwa – a przynajmniej tak mogło się wydawać.

Zanim przystąpimy do zabawy, czeka nas przeprawa z opakowaniem. Pudełko, w którym spoczywa gra, nie jest zbyt zachęcające. Może za bardzo przywykłam do rysunkowych okładek gier fantasy, a może jest ono po prostu nieco kiczowate. I jeszcze ten szpitalny kolor, brr. Plansza budzi jeszcze więcej wątpliwości – pola są szerokie tak, aby pomieściły po kilka pionków naraz, ale mimo wszystko za małe dla figurek i położone za blisko siebie. Szpitalny kolorek po raz drugi.

Obrazek



Karty pytań i odpowiedzi są proste i niewiele można na ich temat powiedzieć. Z całego zestawu najlepiej bronią się pionki wykonane z plastiku, a co za tym idzie – w przeciwieństwie do kart – odporne na niszczenie.

Z elementów znajdujących się w pudełku pozostała instrukcja. Zasady zostały wypisane na dwóch stronach pojedynczej kartki. Czy trzeba przypominać o pięknym odcieniu szpitalnych ścian?

Instrukcja jest krótka, a zatem reguły powinny być jasne. I tu należy dodać, że spodziewałam się zupełnie innego trybu rozgrywki, ale o tym później. Celem gry jest dotarcie pionkiem z jednego końca planszy na drugi. Aby przesunąć ludzika, musimy odpowiadać na pytania znajdujące się na kartach. Pytań jest sporo, dzięki czemu nie powinny się za szybko wyczerpać i znudzić powtarzalnością.

Obrazek



Każdy z uczestników będzie przez jedną turę posiadał znacznik aktywnego gracza. Osoba obok niego odczytuje pytanie i wszyscy bez wyjątku wybierają odpowiedź, dotyczącą aktywnego gracza. Przykładowo: sąsiad odczytuje pytanie: "Który program telewizyjny przypominasz?". Po zapoznaniu się z sześcioma możliwymi odpowiedziami, każdy wybiera jeden z posiadanych przez siebie numerków – kart odpowiedzi. Celem jest wybranie... najpopularniejszej odpowiedzi. Jeśli przeważają jedynki to gracze, którzy je wybrali, przesuwają swoje pionki o jedno pole. Jeśli aktywna osoba także wybrała najpopularniejszy numer, przesuwa pionek o liczbę oczek wyrzuconych kostką (1-3). Następnie znacznik aktywnego gracza zostaje przekazany następnej osobie.

A zatem, chcąc zwyciężyć, należy domyślić się, co inni myślą o aktywnej osobie. W przypadku grupy nieznających się graczy, rozgrywka jest zupełnie losowa, co zabija całą zabawę. Moim pomysłem było punktowanie osób, które podadzą odpowiedź zgodną z tym, co myśli o sobie aktywny gracz. Wtedy sprawdzałoby się wiedzę na temat jednej osoby, a nie bawiło w czytanie w myślach pozostałych uczestników.

Obrazek



Siłą gier tego typu powinna być integracja i zabawa. Ze względu na konieczność posiadania wiedzy o innych graczach, integracja odpada – wystąpiłaby tu zbyt duża losowość. Co do bawienia – mogło być lepiej. Oczywiście każdy ma odmienne poczucie humoru, ale brakuje większej ilości zabawnych pytań lub chociaż kilku bardziej oryginalnych (a nawet wręcz dziwnych!). Cały komizm polega na dopowiadaniu sobie dodatkowych znaczeń dla odpowiedzi.

Prawda jest naga i chyba odczuwa wstyd. Wciąż mi jej żal, bo zmarnowano jej potencjał. Liczyłam na grę śmieszniejszą, bardziej wciągającą i... jeszcze śmieszniejszą. W skrócie – można pograć, ale lepiej przynieście ciepłe ubrania.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 26 maja 2019, 10:24 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka