Karciane

Kokokoko mafia spoko – recenzja gry "Kurze Wojny: Zemsta Lisów"

Byliście kiedyś w sytuacji, że na przyjęciu oferującym gry planszowe okazało się, że wszystkie gry są przeznaczone dla maksymalnie 5–8 osób? Co zrobić w takiej sytuacji, by zabawić gości? Może pograć w mafię... A może czas na Kurokalipsę?

Obrazek



Wszystko, co będzie nam potrzebne do gry w "Kurze Wojny" to karty ról oraz instrukcja. Te elementy kupujemy w niewielkim tekturowym pudełku nieco większym od formatu karty. Już sama zawartość sugeruje, iż jest to gra prosta, zresztą prawie każdy grał kiedyś w mafię i wie z czym to się je. Nie potrzebujemy planszy, pionków, znaczników i nic podobnego. Nawet stół będzie wyłącznie opcjonalny.

Karty są dosyć minimalistyczne. Każda z nich ukazuje portret kurczaka lub lisa oraz jego nazwę. Rysunki są utrzymane w humorystycznym, kreskówkowym klimacie i nawiązują do znanych postaci ze świata fantastyki. Postacie, które przygotowali dla nas twórcy to nie tylko zwykłe lisy i kurczaki, ale także potężny imperator Palpalis, Obi-Wan Kurobi czy Kurtysta. Zdecydowanie więcej nawiązań do fantastyki znajduje się po stronie kurczaków, ale oprócz zazdrości graczy z przeciwnej drużyny nie wpłynie to nijak na rozgrywkę. Już na pierwszy rzut oka gra ma być z założenia utrzymana w luźnym klimacie i wywoływać na twarzy więcej uśmiechu, niż wyrazów skupienia i zamyślenia.

Instrukcja jest krótka i zawiera opis wstępu do gry wraz z dokładnymi frazami, które powinien wypowiadać prowadzący rozgrywkę oraz spis postaci.

W tym miejscu warto zatrzymać się nad dostępnymi rolami, gdyż to przede wszystkim one odróżniają "Kurze wojny" od zwyczajnej mafii. Twórcy gry bowiem nie tylko robią z graczy zwierzaki, ale nadają im różne specjalne umiejętności. Lisy wygrywają, gdy zyskają przewagę liczebną nad kurczakami, drób zaś zatriumfuje jeśli przegoni z kurnika wszystkie lisy. Urozmaiceniem są postacie specjalne posiadające nadzwyczajne zdolności. Podczas gdy lisy mogą tylko decydować, kogo pożrą, a kurczaki kogo wyrzucą, postacie specjalne mogą chronić lub zabijać innych graczy, poznawać tożsamość przeciwników i tym podobne. Każda z umiejętności została opisana w instrukcji i tu pojawia się pierwszy problem. Niektóre z opisów okazują się nieco niedoprecyzowane. Mało tego, o ile prowadzący grę może zaglądać do instrukcji, gracze nie mogą spytać o poradę jeśli zapomnieli, co robi ich postać. Brakuje tu mianowicie albo opisu umiejętności na karcie, którą i tak trzyma sięw ukryciu, albo kilku "ściągawek" dla graczy. Może to być uciążliwe szczególnie przy grze w większym gronie, gdy ról specjalnych jest więcej i każdy musi się z nimi zapoznać.

Obrazek



Odnośnie samej rozgrywki nie da się powiedzieć zbyt wiele. Z której strony by nie ugryźć, to wciąż dobrze znana mafia w nieco odświeżonym wydaniu. Ale jak odmiennie od "Zagrajmy w mafię" brzmi "Zagrajmy w Kurze Wojny!". Gra czerpie z bardzo popularnej zabawy, przystosowując ją dla współczesnych graczy i przede wszystkim dla... nerdów. Bo na pewno lepiej być Darthem Liserem niż szeryfem.

Jak wyżej, zasady zwycięstwa są proste. Zazwyczaj. Zależnie od wybranych postaci wygrać mogą po prostu lisy lub kurczaki, ale też poszczególne osoby! Dla przykładu lisica Stara Cyganka wygrywa, jeśli trafnie przewidzi na początku gry, która frakcja odniesie zwycięstwo. Ciężko powiedzieć czemu to ma służyć, ale niektórym osobom może zapewnić dodatkową zabawę w postaci grania na dwa fronty.

W zależności od upodobań gracze mogą wybrać, iloma postaciami specjalnymi chcą grać. Nic nie stoi na przeszkodzie, by użyć wyłącznie kurczaków i lisów bez zdolności, ale czy nie jest kuszącym zagranie TYLKO dodatkowymi postaciami? Jedynym ograniczeniem w doborze ról są zatem zachcianki grających.

Gra jest przeznaczona dla minimum siedmiu graczy, ale może w nią grać aż do czterdziestu plus prowadzący. Chyba nie trzeba wyjaśniać, że sugeruje to, iż gra jest przeznaczona dla większej liczby osób. Jeśli trzeba – tak, w "Kurzych Wojnach" im więcej tym lepiej. Przy małej liczbie graczy trudno zbalansować dobór ról kurczaków i lisów, a rozgrywka kończy się zbyt szybko.

Słowem podsumowania, jeśli wybieracie się na obóz, wycieczkę szkolną, większą imprezę – weźcie ze sobą "Kurze Wojny". Gra w mafię raczej nie wzbudzi entuzjazmu, ale gdy zaznaczycie, że będzie można używać Mocy na pewno znajdą się chętni. Zastosowanie gry w takich przypadkach ma spore znaczenie, jako że na rynku planszówkowym niewiele jest gier dla dużej liczby osób. Nie ma co próbować męczyć "Talismanu" całą grupą graczy. Lepiej pośmiać się przy czymś prostym i niewymagającym miejsca ani czasu na czytanie długich instrukcji. Z drugiej strony zupełnie odradzam przepychanki w kurniku przy kameralnym spotkaniu. Im mniej osób tym rozgrywka jest po prostu nudniejsza.

"Zemsta Lisów" to bardzo proste urozmaicenie gry dla wielu osób i trudno nazwać je czymś przełomowym czy odkrywczym, ale ma szansę uratować niejedno duże przyjęcie, na którym pojawią się miłośnicy fantastyki i gier towarzyskich (takie rzeczy się zdarzają?!).
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 26 maja 2019, 10:16 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka