Karciane

"Gwiazdy są w Porządku" - recenzja

Dawno, dawno temu Ziemią władali potężni przedwieczni – bogowie tak straszni, że samo uczucie paniki drżało przed nimi z niepokoju. Po upływie eonów istoty te znalazły sobie ciepły kącik gdzieś daleko od ziemskich włości. Jednak nie wszystkim taki stan rzeczy się podoba i niektórym podłym kultystom przyszło do głowy, by odpowiednio manipulując niebem i przy użyciu magii, przywołać ponownie mroczne istoty, żeby ustanowiły swoje rządy nad ludzkością. Jeśli im się uda, ludzkość czekają ponure czasy, jednak zdolnego kultystę bogowie obsypią nagrodami lub skażą na wieczne katusze... no ale jak wiemy kultyści uwielbiają takie zabawy.

Obrazek

Jak gwiazdy przyzywają boga

Każdy z czterech graczy wciela się w rolę kultysty, który używając magii manipuluje układem gwiazd na niebie, by uzyskać odpowiednie konstelacje pozwalające na przyzywanie mrocznych sług. Na środku stołu znajduje się rozgwieżdżone niebo składające się z dwudziestu pięciu kafelków obrazujących przeróżne ciała niebieskie. Każdy z graczy dysponuje pięcioma kartami, na których znajdują się mroczne istoty. Po wyrzuceniu z ręki na stos kart odrzuconych dają one możliwość wykonania opisanej na nich akcji. Można dzięki nim przesunąć cały rządek niebiańskich symboli, przewrócić któryś na drugą stronę albo zamienić dwa sąsiadujące klocki miejscami. W zależności od mocy karty można wykonać jedną, dwie lub trzy takie akcje. Uzyskując w ten sposób odpowiedni układ planet, można następnie przyzwać któregoś z pozostałych na ręce sług. Każdy z przedwiecznych ma umieszczony swój charakterystyczny układ, przez co praca kultysty nie jest łatwym kawałkiem chleba. Trudno jest pozyskać demony pod swoje skrzydła, jednak kiedy nam się to uda, uzyskujemy stały efekt, który dana postać generuje. Większość z nich polega na możliwości zamiany symboli na kartach wyrzucanych w celu wykonania przemieszczeń na niebie lub na powiększeniu ich ilości. I tutaj znowu – im potężniejsza istota, tym bardziej skomplikowana, a co za tym idzie – korzystniejsza moc (i większa ilość punktów, które otrzymujemy na koniec gry). Jednak, jak można się łatwo domyślić – im potężniejszy stwór, tym bardziej unikalny i trudniejszy do uzyskania układ gwiazd pozwala na jego przywołanie. Ot, takie problemy ludzi, którzy chcą zniszczyć ludzkość ku własnej uciesze.

Obrazek

Tylko właściwie po co?

„Gwiazdy są w porządku” jest troszkę losową grą logiczną, w której gracz dysponując bardzo ograniczoną liczbą kart na ręce, a co za tym idzie możliwościami ruchu, musi wystawiać kolejne istoty, które pozwalają mu zdobywać coraz większą ilość ruchów na turę oraz ich modyfikacji. Wszystko po to, by uzyskać 10 punktów przed innymi graczami i zostać Zwycięzcą! Bo Zwycięzca może być tylko jeden.

Sam taki opis gry nie oddaje dobrze jej charakteru. Jak w większości produktów Black Monk,zadaniem „Gwiazdy są w porządku” jest dostarczenie graczom sporej dawki rozrywki, która jest celem nadrzędnym nad rozbuchaną instrukcją, skomplikowanym gameplayem i koniecznością zmiażdżenia przeciwników złożoną strategią. Nawet losowość, która jest zwykle obcym elementem w grach logicznych nie jest tutaj wadą, pozwalając na urozmaicenie rozgrywki. Wcielając się w rolę kultysty będziemy oczekiwali ruchów przeciwników, by wykorzystać je na własny użytek jednocześnie wykrzykując „Dlaczego to zrobiłeś?!” lub „Oddawaj tę gwiazdę, wredna ropucho!”. Wyzwiska, wykorzystywanie zasad na własną korzyść oraz chęć zniszczenia świata w iście Lovecraftowskim stylu są nie tyle mile widziane, co oczekiwane i pożądane. Dzięki nim rozgrywka toczy się szybko i w radosnej atmosferze towarzyszącej każdej zagładzie wszelkiego życia.

Obrazek

Co to za gra?

„Gwiazdy są w porządku” są bardzo konsekwentne jako całość – zabawna oprawa graficzna, dość abstrakcyjna instrukcja (choć ta niestety nie wystrzegła się literówek i pewnych niejasności) oraz prosta i szybka rozgrywka stawiają ją na dość wysokiej półeczce zarówno pośród gier rozrywkowych, jak i logicznych. Jeśli zatem lubicie pogłówkować i wystrychnąć kolegów na dudka przy wtórach wybuchów śmiechu, to najnowszy produkt Black Monk powinien Wam przypaść do gustu. Cóż tu jeszcze więcej można pisać? Przecież słowa nic nie poradzą przeciwko przybyciu przedwiecznych, a po ich pojawieniu się nie będzie już sensu mówić czegokolwiek. „Gwiazdy są w porządku” są całkiem w porządku.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 27 maja 2019, 06:27 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka