Karciane

"Time's Up Family" - recenzja

"Time’s up" to tytuł, który już od jakiegoś czasu ma opinię jednego z najlepszych gier imprezowych wydanych w Polsce. Grono fanów pierwszej edycji rośnie z każdą chwilą, a "Time’s up" jest absolutnym hitem na spotkaniach Polaków. Dzięki temu miłośnicy gry mogą cieszyć się jej nową wersją – "Time’s up: Family".

Obrazek

Zasady

O co właściwie w tym wszystkim chodzi? Zasady są banalne: gracze dzielą się na dwuosobowe zespoły (choć instrukcja tłumaczy też zasady podziału przy nieparzystej liczbie chętnych), po czym tłumaczą partnerowi z drużyny przedmioty, których nazwy widzą na kolejnych kartach. Mają na to określony czas, którego upływ kontroluje przeciwnik, w odpowiednim momencie wykrzykując „time’s up!”, co kończy daną turę. Po kolei każdy z uczestników stara się w ciągu 40 sekund wytłumaczyć jak najwięcej haseł, gdyż za każdą zgadniętą kartę otrzymuje się punkt. Po tej rozgrzewkowej pierwszej rundzie następuje druga, której zasady są dość zbliżone do poprzedniej, jednak pojawiają się dwa ograniczenia. Jako że łatwiej jest zgadnąć hasła, które możemy pamiętać sprzed chwili (we wszystkich trzech turach bierze udział tych samych kilkadziesiąt kart), trzeba grę utrudnić. Dlatego tym razem osoba, która zgaduje ma tylko jedną próbę – jeśli się pomyli, karta jest „spalona” i odrzucamy ją do kart odrzuconych, które będą przetasowane i ponownie znajdą się w talii, natomiast osoba opisująca hasła ma do dyspozycji tylko jedno słowo. Jeśli użyje dwóch lub więcej wyrazów, karta również jest odrzucana. Na tym etapie gra nabiera rumieńców, gdyż mając do dyspozycji pełen opis, łatwo przedstawić pojęcia takie jak choćby „jajko”, „rekin” czy „próżnia”, ale jak to zrobić używając tylko jednego wyrazu, szczególnie, że nasz partner musi w ciągu 40 sekund zgadnąć możliwie dużo przedmiotów? Jeśli uważacie, że jest to trudne, poczekajcie do rundy trzeciej, gdzie gracz opisujący karty nie ma już do dyspozycji ani jednego słowa, musi pokazać co ma na myśli. I właśnie w tym momencie zaczyna się najlepsza zabawa – wystarczy wyobrazić sobie osobę pokazującą „pustkę” albo „dyrektora”.

Grywalność

"Time’s up" zapewni świetną rozrywkę uczestnikom każdej imprezy, a jedynymi osobami, którym może nie przypaść do gustu są osoby nie znoszące kalamburów. Gra prócz rozrywki może również pomóc osobom nieśmiałym w przełamaniu barier i pozbyciu się lęków przed występami przed publicznością. Są to jednak cele poboczne, ponieważ jej głównym zadaniem jest bawić, i sprawdza się w tym doskonale. Wybuchy śmiechu i osoby biegające po pokoju pokazując różne gesty są jej cechami rozpoznawczymi.

Prostota zasad umożliwia bezproblemową grę nawet osobom, które po raz pierwszy spotkały się z tym tytułem. Stanowi to ogromną zaletę podczas wycieczek, wyjazdów integracyjnych czy obozów, gdzie "Time’s" up może momentalnie stać się hitem i ulubioną rozrywką uczestników. Ma na to wpływ również ogromna grywalność, na którą postawili twórcy, ignorując obecne trendy, by ponad grywalność stawiać wyrafinowaną grafikę. Karty zaprojektowane są w prosty, przejrzysty sposób, dzięki czemu nic nie przeszkadza w rozgrywce.

Obrazek

Wykonanie

Kolejną zaletą "Time’s up" jest to, że wszystko co wymagane (czyli karty i klepsydra) mieści się do załączonego wygodnego woreczka. Ułatwia to transport i umożliwia noszenie gry niemal gdziekolwiek. Na każdej karcie wydrukowane są też dwa hasła – jedno na niebieskim, drugie na żółtym tle. Dzięki temu określona ilość kart umożliwia dwukrotną ilość zabawy bez konieczności częstego dokupowania kart i nowych zestawów. Do opakowania dołączony jest notesik do notowania punków oraz przejrzysta i jasna instrukcja.

Obrazek

"Time’s up" czy "Time’s up: Family"?

W Polsce do tej pory ukazały się dwie edycje gry – "Time’s up" (który na świecie znany jest jako "Time’s up: Celebrities", a na którym zamiast przedmiotów znajdują się znane postacie) oraz najnowsza odmiana "Time’s up: Family". W porównaniu z poprzednią wersją gry, odmiana Family jest dużo prostsza. Porównując hasła typu „ryba” czy „krzesło” do „Barack Obama” czy „Mikołaj Kopernik” można łatwo zauważyć, że osoby (poza pierwszym etapem) są dużo trudniejsze do opisania i pokazania. Dlatego też dla starych wyjadaczy nowa odmiana gry może okazać się bardzo łatwa, choć po wprowadzeniu pewnych modyfikacji (np. większa ilość kart używanych w danej rozgrywce) i oni powinni się wyśmienicie bawić. Kolejnym ułatwieniem jest to, że nowa edycja posiada troszkę większą klepsydrę, przez co gracze mają więcej czasu na opisywanie i zgadywanie haseł.

Obrazek

W efekcie otrzymujemy łatwiejszą i przyjaźniejszą rodzinnym spotkaniom wersję znanej gry. Zapewni ona rozrywkę całej ferajnie oraz pozwoli rozwijać zarówno pewność siebie, jak i wyobraźnię oraz umiejętność szybkiego reagowania. Małe rozmiary i nieskomplikowana forma ułatwiają transport i przechowywanie, a prostota zasad i wykonania drastycznie zwiększa grywalność. Wszystko to z dużą dozą humoru. Czego chcieć więcej od gry imprezowo – rodzinnej?
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 26 maja 2019, 10:25 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka